Śląsk - Pogoń 1:1. Tadeusz Pawłowski: Druga połowa lepsza od pierwszej

- To nie jest przypadek, że wszyscy nas chwalą. Jak Marco Paixao wróci do drużyny, będziemy groźni - mówi po meczu z Pogonią szkoleniowiec Śląska Tadeusz Pawłowski.
Śląsk zremisował z Pogonią 1:1 i utrzymał miejsce na podium. Spotkanie z "Portowcami" podsumował szkoleniowiec wrocławskiej drużyny Tadeusz Pawłowski: - Rezultat tego meczu jest sprawiedliwy. Zaczęliśmy dobrze, niestety przytrafił się błąd Celebanowi, przez co straciliśmy bramkę. W tej akcji zabrakło asekuracji Hateleya i lepszej decyzji Pawelca. Druga połowa była już zdecydowanie lepsza w naszym wykonaniu. Byliśmy bardziej ruchliwi i łatwiej konstruowało nam się akcje. Myślę, że dla widzów był to mecz na dobrym poziomie z dużą liczbą akcji oraz strzałów na bramkę.

- Zawsze gramy o zwycięstwo. Nie szukamy taktycznych zagrań jak np. 15 minut ataku, a potem 15 minut defensywy. Staramy się ciągle grać piłkę do przodu. Jesteśmy coraz bliżej celu, jaki sobie nakreśliliśmy przed rozpoczęciem rozgrywek. Myślimy o podium, ale pierwszym krokiem jest ósemka. Tabela wkrótce się spłaszczy.

- To nie jest przypadek, że wszyscy nas chwalą. Jak Marco Paixao wróci do drużyny, będziemy groźni. Mamy mocny, wyrównany zespół, zawodników, z których można zbudować dwie mocne linie defensywy, kilku pomocników i graczy ofensywnych, a wkrótce dołączy jeszcze wspomniany Marco.

- Bardzo się cieszę, że Zieliński strzelił, bo zasłużył na to. Dobrze, że te bramki się rozkładają. Dążę do tego, żeby wszyscy atakowali i wszyscy bronili. Pogoń dużo faulowała, niełatwo było złapać rytm. Szczególnie skrzydłowym. Pich zagrał bardzo dobrze. Flavio ma jak zawsze genialne zagrania, ale i słabsze momenty, straty. Rozliczamy go z goli, tego zabrakło, ale wiele nie można mu zarzucić.

- W Chorzowie za wolno graliśmy w ataku. Ćwiczyliśmy na treningach szybszą grę, kontrataki. Zawodnicy wzięli sobie to do serca i stąd więcej strat. Podobał mi się Pawelec. Wiemy, że jest twardy i waleczny. Chciałem, by pokazał klasę, spokój i rutynę, i to zrobił. Zawodnicy są już trochę zmęczeni psychicznie. Każdy myśli o świętach i przerwie w rozgrywkach. Ale musimy być skoncentrowani, bo każdy punkt jest na wagę złota - kończy Pawłowski.