Festiwal goli w Zabrzu. Śląsk remisuje z Górnikiem, choć dwukrotnie prowadził

Śląsk po pełnym emocji meczu zremisował z Górnikiem Zabrze 3:3. Wrocławianie nadal czekają na pierwsze spotkanie w rundzie wiosennej.
Znajdź nas na Facebook'u | Ćwierkamy też na Twitterze


Zarówno Śląsk, jak i Górnik Zabrze grali o przerwanie kiepskiej passy. Wrocławianie wiosną nie wygrali jeszcze żadnego spotkania. Z kolei zespół z Zabrza na własnym stadionie ligowego meczu nie wygrał od sierpnia ubiegłego roku. I choć bramek w Zabrzu nie brakowało, nadal żaden z zespołów nie zdołał się przełamać.

Śląsk do spotkania z Górnikiem, w porównaniu do poprzedniego spotkania, przystąpił z dwoma zmianami w składzie. Do pierwszej "jedenastki" wrócił Robert Pich, a pauzującego za kartki Lukasa Droppę zastąpił Krzysztof Danielewicz.

Śląsk mógł prowadzić już po trzech minutach gry, ale błędu bramkarza Górnika Pavla Steinborsa nie wykorzystali Marco Paixao i Robert Pich. Obaj gracze Śląska strzelali wprost w bramkarza rywali. Gospodarze odpowiedzieli dwie minuty później. Piłkarze Górnika szybko wznowili grę z autu. Piotrowi Celebanowi lewym skrzydłem uciekł Łukasz Madej, dośrodkował w pole karne. Piłki nie przeciął żaden z defensorów Śląska, za to dopadł do niej Słowak Roman Gergel i potężnym strzałem z ostrego kąta pokonał Jakuba Wrąbla. Minutę później Śląsk mógł przegrywać już 0:2, ale wrocławian po uderzeniu piłki głową przez Wojciecha Łuczaka uratowała poprzeczka.

Podopieczni Tadeusza Pawłowskiego zdołali skutecznie odpowiedzieć minutę przed zejściem do szatni. Mateusz Machaj popisał się niezłym dośrodkowaniem w pole karne, a tam w sporym tłoku świetnie odnalazł się Marco Paixao. Portugalczyk uprzedził Adama Dancha i umieścił piłkę w siatce.

Drugą połowę spotkania to Śląsk rozpoczął od mocnego uderzenia. I to dosłownie. W 52. minucie na listę strzelców wpisał się Mateusz Machaj. Pomocnik Śląska uderzył na bramkę rywali bezpośrednio z rzutu wolnego i umieścił piłkę tuż przy słupku. Po bramce Machaja inicjatywę przejęli gospodarze, a Śląsk nastawił się na grę z kontrataku. Festiwal bramek z dystansu zakończył w 73. minucie Madej. Były zawodnik Śląska zdecydował się na strzał zza pola karnego. Madej wykorzystał bierną postawę defensorów Śląska i mocnym uderzeniem nie dał szans Wrąblowi. Dwie minuty później Górnik mógł już prowadzić 3:2, ale szczęśliwie po strzale Madeja piłkę wyłapał golkiper Śląska.

Ofensywna gra obu ekip przyniosła bramkę Śląskowi. Zdobył ją Flavio Paixao. Wrocławianie strzelili bramkę po kontrataku rozpoczętym przez Marco Paixao. Portugalczyk zagrał do wybiegającego Petera Grajciara, a Słowak zauważył nadbiegającego w pole karne Flavio Paixao. Skrzydłowy Śląska uderzył z ostrego kąta i pokonał Steinborsa.

Piłkarze Pawłowskiego nie cieszyli się jednak długo z prowadzania bo "jedenastkę" po pechowym zagraniu piłki ręką w polu karnym Tomasza Hołoty wykorzystał Mariusz Magiera.

Śląsk zremisował i nadal pozostał na czwartym miejscu w tabeli.