Dalibor Stevanović: Rosjanie rzeczywiście mogą dużo wypić

Liga rosyjska jest naprawdę bardzo mocna, rywalizuje sporo dobrych drużyn. Zagrałem we wszystkich meczach, w których mogłem wystąpić, czuję się dobrze, a Torpedo to solidny klub - opowiada Dalibor Stevanović, były piłkarz Śląska, dziś gracz Torpedo Moskwa.
Dalibor Stevanović w Śląsku występował w latach 2012-2014. Z wrocławskiem zespołem wywalczył mistrzostwo Polski i Superpuchar. W 2014 roku, po wygaśnięciu kontraktu, odszedł ze Śląska i gra teraz w Torpedo Moskwa

Przemysław Mamczak: Jak się panu żyje w Rosji, w Moskwie?

Dalibor Stevanović: Moskwa to miasto zupełnie inne od tych, w których żyłem do tej pory. Bardzo duże miasto, dużo ludzi, ogromne korki.. Żyję w Moskwie sam, bo moja rodzina jest w Słowenii. Dzieci chodzą tam do szkoły. Tak zdecydowaliśmy, bo w Rosji trudno byłoby znaleźć dla nich odpowiednie miejsce na edukację. Ale ciężko mi bez dzieci i żony. Wkrótce chcemy to zmienić, chcemy być razem.

O Moskwie mówi się jako o jednym z najdroższych miast świata.

- Jest bardzo drogo. Chyba dlatego, że jest tu sporo milionerów. Ceny mieszkań są masakryczne! Jedzenie jeszcze kosztuje w miarę normalnie, ale w restauracjach, kawiarniach naprawdę jest bardzo drogo.

Dość łatwo przeskoczył pan z polskiej Ekstraklasy do rosyjskiej Premier Ligi.

- Tak, nie mam żadnych problemów. Liga rosyjska jest naprawdę bardzo mocna. Rywalizuje sporo dobrych drużyn, a indywidualnie zagrałem we wszystkich meczach, w których mogłem zagrać. Czuję się dobrze, a Torpedo to solidny klub.

Otarł się pan się o hiszpańską Primera Division, czyli jedną z najsilniejszych lig na świecie. Porównując - czy liga rosyjska może aspirować już do europejskiej czołówki?

- Trudno o porównania. Dla mnie Primera Division to najlepsza liga piłkarska ze wszystkich. Jest bardzo techniczna i niczego nie robisz tam bez piłki. W Rosji liga jest bardzo fizyczna i mocna. W hiszpańskiej Premier Lidze jest siedem czy osiem zespołów, które mogą grać spokojnie w europejskich pucharach. Poziom jest wysoki, ale nie ma też dużych różnic między zespołami z góry tabeli. Każdy może wygrać z każdym.

Ostatnie problemy ekonomiczne i spadający kurs rubla odbiły się na warunkach życia w Rosji?

- Rubel zmiażdżył wszystko. Oczywiście wszystkich niepokoi, że kurs rubla spada, ale ceny utrzymały się na starym poziomie. W Moskwie nic jeszcze nie podrożało, bo i tak było zawsze drogie (śmiech ).

Jak media w Rosji piszą o panu? W Polsce bywało z tym różnie.

- W Rosji nie jest tak jak w Polsce. Jest dużo większy szacunek do piłkarzy, do tego co robimy. Zostałem jesienią wybrany najlepszym transferem Torpedo i mam niezły kontakt z mediami. Nie mam żadnych problemów, ale nie jestem też zawodnikiem kontrowersyjnym. W Polsce wyglądało tak przez moment, choć na sam koniec mojej przygody ze Śląskiem wyszło, kto miał rację. O całej sprawie zapomniałem i nie chcę do niej wracać. Ludzie, którzy wypisują różne głupoty, będą wszędzie. Takie jest życie piłkarza. Wypadło na mnie, ale przeżyłem. Byłem mocny psychicznie, pokazałem charakter. Uważam, że ostatecznie tę walkę wygrałem ja.

Stereotypy o Rosji są takie, że mówi się o niej jak o bardzo specyficznym kraju. Może pan któreś z nich potwierdzić lub im zaprzeczyć?

- To, że Rosjanie lubią pić, to wiadomo. Że mogą wypić dużo, to też już zauważyłem. Ale żeby pili np. na ulicach? Nie, tego nie potwierdzę. Kiedy mam wolne, to odpoczywam w domu, więc tu nie jestem ekspertem.

Coś pana zaskoczyło w Rosji?

- Poznałem Rosję jako kraj dzięki przyjaciołom, którzy już tu grali. Jestem przyzwyczajony też do zimy, więc nie ma rzeczy, które mocno by mnie zaskoczyły. Jedynie to, gdy zobaczyłem na żywo, ile mogą wypić.

Kiedy grał pan w Polsce, trudno było zwrócić na siebie uwagę selekcjonera reprezentacji Słowenii. Teraz jest łatwiej?

- Cały czas otrzymuję powołania do kadry. Liga rosyjska jest mocna. Nasz selekcjoner widzi, że gram i jeśli powołuje mnie, muszę jechać i walczyć o miejsce w składzie. Ale na polską ligę również ludzie w Słowenii patrzą z szacunkiem. Reprezentacja to zawsze powinien być cel każdego piłkarza. Walczymy o awans na Euro 2016 i szanse na zajęcie dobrego miejsca mamy dość duże. Teraz gramy z San Marino, później w czerwcu z Anglią. Te mecze będą decydujące.

Śledzi pan aktualne wyniki Śląska?

- Tak, cały czas. Mam kontakt z chłopakami i byłem zadowolony z wyników w rundzie jesiennej.

Trener Tadeusz Pawłowski stworzył we Wrocławiu dobry zespół, wokół Śląska zbudował też bardzo pozytywną atmosferę. Żałuje pan trochę, że nie gra w tym zespole?

- Ciężko było mi odejść. We Wrocławiu czułem się jak w domu. Nie tylko ja, ale i cała moja rodzina. Teraz nie mogę żałować, że mnie tam nie ma, bo mam nowy klub, nowy klimat i nowe życie. Nie myślę o przeszłości, bo gram w dobrej lidze i dobrze czuję się w Rosji. Chciałem zostać w Śląsku, przedłużyć swój kontrakt, a być może zakończyć tam karierę. Niestety, nie udało się, ale Wrocław zawsze będzie moim drugim domem.