Sport.pl

Niedawno grał w reprezentacji Polski, był gwiazdą Śląska: Teraz broni się przed degradacją do III ligi

Rok temu Waldemar Sobota był jednym z bohaterów hitu ligi belgijskiej Club Brugge - Anderlecht Bruksela. Dziś w niemieckim St. Pauli broni się przed spadkiem do III ligi.
Gdy dwa lata temu Waldemar Sobota za milion euro odchodził ze Śląska do 13-krotnego mistrza Belgii Club Brugge, był wyróżniającym się graczem polskiej ekstraklasy i reprezentantem Polski. Ze Śląskiem wywalczył mistrzostwo i Superpuchar Polski, a na koncie miał świetne występy w meczach eliminacyjnych do Ligi Europy. Na jego mecze do Wrocławia specjalnie dla Soboty jeździli mieszkańcy malutkiej wsi Schodnia z województwa opolskiego, skąd piłkarz pochodzi.

Do reprezentacji Polski regularnie powoływał go ówczesny selekcjoner Waldemar Fornalik. Sobota grał w eliminacjach do mistrzostw świata 2014, m.in. przeciwko Anglii na stadionie Wembley.

Początkowo w belgijskim klubie Sobota też spisywał się nieźle. W debiutanckim sezonie w silniejszej od polskiej lidze belgijskiej zanotował sześć bramek i pięć asyst w 32 ligowych meczach. A Club Brugge zakończył sezon na 3. miejscu.

Reprezentant na bocznym torze

Dziś Sobota jest poza wielkim futbolem. W tym sezonie w Brugii spisywał się bardzo słabo. Rozegrał tylko 17 meczów, w których zaliczył zaledwie dwie asysty. Problemy z regularną grą zaczęły się w październiku. Od tamtej pory do stycznia Sobota zagrał tylko w trzech ligowych meczach 27 minut, a dokładając do tego jeszcze dwa pucharowe - łącznie 96 minut.

- Powodem małej liczby gier Soboty nie była wyłącznie jego słabsza dyspozycja. Polak okazał się po prostu za słaby dla takiego zespołu jak FC Brugge - twierdzi Frank Buyse, dziennikarz gazety "Het Nieuwsblad". - Sobota może nie jest najgorszym transferem klubu w ostatnich latach, gdyż taki Chilijczyk Nicolas Castillo kosztował klub aż 3 miliony euro, a również nie gra i został wypożyczony. Jednak z pewnością szefowie Brugii nie będą w przyszłości chwalić się transferem Soboty - zaznacza dziennikarz.

Sobota stracił też uznanie w oczach obecnego trenera kadry Adama Nawałki. Selekcjoner biało-czerwonych woli powołać Macieja Gajosa z Jagiellonii Białystok czy Sławomira Peszkę, a z byłego skrzydłowego Śląska zrezygnował.

Od Wembley do dzielnicy czerwonych latarni

Zimą na zasadzie wypożyczenia Sobota trafił do przedostatniej drużyny drugiej ligi niemieckiej St. Pauli. Polak zagrał tam cztery razy. W miniony weekend zdobył bramkę w wygranym 4:0 meczu z Fortuną Düsseldorf. Dziś St. Pauli zajmuje 16. miejsce i jest jednym z kandydatów do degradacji.

A Club Brugge to tegoroczna rewelacja nie tylko w Belgii, lecz także w Europie. Podopieczni Michela Preud'homme'a są nie tylko liderem tamtejszej ekstraklasy. Świetnie wiedzie im się również w Lidze Europy. Niedawno awansowali do ćwierćfinału rozgrywek.

- Trener Preud'homme nie stawiał na Polaka, dlatego że latem klub pozyskał dwóch świetnych skrzydłowych z Ameryki Południowej. Poza tym coraz więcej okazji do gry dostają młodzi gracze Boli Bolingoli-Mbombo i Nikola Storm. Ci nastolatkowie radzili sobie ostatnio lepiej od Polaka - przyznaje Frank Buyse.

Wspomniani przez dziennikarza młodzi piłkarze to Brazylijczyk Felipe Gedoz i Kolumbijczyk Jose Izquierdo. Pozyskany za 1,5 mln euro z urugwajskiego Defensor Sporting Club Gedoz tylko w dotychczasowych 35 meczach strzelił dziewięć bramek i miał 10 kluczowych podań. Jeszcze lepiej wyglądają strzeleckie statystyki Kolumbijczyka Izquierdo (pozyskany za prawie 4 mln euro z drugiej ligi kolumbijskiej) - 12 bramek i cztery asysty w 32 meczach. Dorobek Soboty przy obu piłkarzach wygląda mizernie.

Kariera bez happy endu

- Przypadek Soboty jest bardzo ciekawy - analizuje Kamil Kosowski, były reprezentant Polski, występujący kiedyś w kilku zachodnich ligach. - Wydaje się, że do pewnego momentu on modelowo poprowadził swoją karierę. Zaczynał od gry w niższych ligach. Następnie transfer do Śląska, mistrzostwo Polski, udane występy w europejskich pucharach i reprezentacji Polski. Kolejnym krokiem musiał być wyjazd za granicę. I trafił przecież do nie najmocniejszej ligi belgijskiej, ale silnego Club Brugge. Belgijskie drużyny słyną z technicznej i dynamicznej gry. Sobota powinien więc czuć się tam idealnie. I faktycznie pierwsze miesiące były pozytywne. Okazuje się jednak, że jego historia w Brugii nie kończy się szczęśliwie. Być może ciążyła na nim zbyt wysoka presja. Club Brugge to przecież czołówka ligi. A Sobota nawet w Polsce nie grał w zespole, od którego co roku oczekiwano mistrzostwa kraju i występów w Europie - przyznaje Kosowski.

Były reprezentant kraju, a obecnie ekspert stacji nc+ pytany o wybór drugoligowego St. Pauli, nie pozostawia wątpliwości.

- Odejście do drugiej ligi niemieckiej to błąd. Te rozgrywki charakteryzują się ogromną fizycznością i walką, nie są dobrym wyborem dla tak technicznego i filigranowego zawodnika jak Sobota. A biorąc pod uwagę, że trafił do drużyny, która broni się przed spadkiem, to decyzja wydaje się mocno nieprzemyślana. Zespół, który broni się przed degradacją, będzie starał się wyszarpać każdy punkt, wszelkimi możliwymi sposobami. O próbie technicznej, kombinacyjnej gry nie będzie tam mowy - uważa Kosowski.

Pożegnanie z Belgią?

Co dalej będzie z Sobotą.

- Wydaje się, że najlepszą decyzją byłoby pozostanie w Belgii, ale przejście do słabszego zespołu. Sobota zna już belgijską ligę, aklimatyzację miałby za sobą. Być może mniejsza presja w słabszym klubie byłaby dla niego odpowiednia. A może powrót do Polski byłby trafnym wyborem? Z pewnością czołowe kluby chętnie pozyskałyby takiego piłkarza jak Sobota. Czasami warto zrobić krok w tył, by za chwilę wrócić do topu - zastanawia się Kosowski.

Tymczasem belgijski dziennikarz "Het Nieuwsblad" twierdzi, że Sobota do Belgii może już nie wrócić.

- Nie sądzę, aby Club Brugge wiązał jeszcze przyszłość z Sobotą. Myślę, że Polakowi ciężko będzie znaleźć klub w Belgii. W tej lidze Sobota jest postrzegany jako zawodnik, który zawiódł, a jego transfer nie należał do najtańszych. W Club Brugge popularną formą są wypożyczenia. Dlatego Polak trafił zimą do Niemiec. Rzadko zdarzała się, aby klub z Brugii sprzedawał piłkarzy po okazyjnych cenach. Wolą wypożyczać swoich graczy i monitorować ich formę, by w kolejnym sezonie z nich skorzystać bądź dobrze sprzedać - kończy Buyse.

Niewykluczone zatem, że jeśli Sobota nie sprawdzi się również w drugiej lidze niemieckiej (St. Pauli ma opcje pierwokupu po sezonie), wróci temat powrotu do Polski. Trener Śląska Tadeusz Pawłowski przyznał niedawno, że Sobota byłby wielkim wzmocnieniem wrocławskiej drużyny. Możliwość sprowadzenia 27-letniego skrzydłowego uważał jednak za nierealną. Bo Śląska nie stać na taki transfer i utrzymanie tego piłkarza.

NIKE Koszulka Polska
w okazje.info


Więcej o:
Komentarze (2)
Niedawno grał w reprezentacji Polski, był gwiazdą Śląska: Teraz broni się przed degradacją do III ligi
Zaloguj się
  • ellie54

    Oceniono 10 razy 6

    Waldemar wracaj do Wrocławia, bo Śląsk przestał grać. Będzie to z pożytkiem obopólnym.

  • przemo1033

    Oceniono 2 razy 0

    Trochę prawdy jest w tym co mówi Kosowski ale widać ze nie zna się na ligach. Club Brugge jest bardzo silnym klubem i wymagania są tam duże. Wcale nie dlatego że ze Sląska tam trafił. Np z Legii nadawałby się tam do gry jedynie Jodłowiec. Tam jest kasa i szybka techniczna gra. Właśnie w słabszym zespole jak ten z Hamburga być może Sobota będzie grał-inne cele i konkurencja na ławce

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX