Sport.pl

Krzysztof Danielewicz po wygranej Śląska z Lechią: Na głowie założono mi ze 30 szwów

Pomocnik Śląska Krzysztof Danielewicz wygraną z Lechią Gdańsk okupił urazem głowy
Tak się zdarza w piłce, takie "akcje" jak moje zderzenie, w efekcie którego mogę powiedzieć, że to zwycięstwo okupione krwią - opowiadał po meczu Danielewicz - Całą przerwę siedziałem w gabinecie u doktora i... nawet nie wiem, co mi tam robili. Na pewno znieczulili mi trochę głowę i szyli. Założono mi dwadzieścia czy trzydzieści szwów, dokładnie trzeba pytać się doktora. Jakoś wytrwałem, choć ostatnie 15 minut czułem się troszeczkę jak pijany.

Najważniejsze, że wygraliśmy, bo długo na to zwycięstwo czekaliśmy. Wiadomo - gra mogła być o wiele lepsza, ale tak czasami jest, że potrzeba tego przełamania - niekiedy za wszelką cenę. Teraz odetchniemy i zaczniemy fajną serię, żeby się wzbić do góry w tabeli. Na pewno czujemy ulgę, ale czujemy też, że wracamy na właściwe tory. Nie będzie jakiegoś wielkiego świętowania, bo chcemy mieć długie serie zwycięstw, jedno nas nie satysfakcjonuje. Dzisiaj się pocieszymy, a od poniedziałku myślimy o następnym meczu. Jedziemy dalej, bo wiemy, że stać nas na wiele w tej lidze - zakończył.

Więcej o: