Co zniechęca do chodzenia na mecze piłkarskiego Śląska? Zobacz opinie internautów

Wulgarni i agresywni kibole, słaby poziom polskiej ligi i rozczarowujące wyniki wrocławskiego zespołu - to główne powody, dla których ludzie nie chodzą na mecze piłkarskiego Śląska.
Frekwencja na meczach Śląska osiągnęła ostatnio poziom krytycznie niski. Mecz z Górnikiem Zabrze obejrzało 5875 osób. Tak mało widzów na 43-tysięcznym Stadionie Miejskim nie było od 2014 r. Wtedy spotkanie z Widzewem Łódź obejrzało 5742 kibiców.

O problemie napisaliśmy we wtorek w tekście "Frekwencyjny dramat Śląska". Artykuł wzbudził wśród naszych czytelników wiele emocji. W naszym portalu wroclaw.sport pl oraz na Facebooku rozgorzała - co ważne - merytoryczna dyskusja: dlaczego ludzie nie chodzą na Śląsk?

Bo wulgarni kibole

Wynika z niej, że wielu ludzi nadal odstrasza wulgarne zachowanie kiboli wrocławskiej drużyny.

"Przebolałbym już te 2-3 dyszki za bilet i poszedł dziecku pokazać, jak można spędzać czas, ale co to dla niego za nauka? Wulgaryzmy, agresja i ultrasi. Zwykły człowiek nie będzie narażał rodziny na chamstwo i agresję. Przykład: mecz z Borussią, gdzie kibole Śląska zabierali barwy klubowe Dortmundu kibicom gości... rodzicom z dziećmi!" - pisze internauta Józef Paczenko i wspomina wydarzenia z towarzyskiego meczu Śląska z Borussią Dortmund z 2014 r., kiedy to wrocławscy kibole atakowali grupy kibiców niemieckiej drużyny.

W podobnym tonie pisze również internauta sum1200: "Chodzenie na mecze to identyfikacja z kibolami, zadymiarzami. Lubię piłkę nożną, ale z tym środowiskiem nie chcę i nie będę się utożsamiał. Jeśli kierownictwo Śląska tego nie zrozumie, to nic się nie zmieni. Nie ma co zrzucać winy na artykuły, bo to tylko szukanie winowajcy na siłę".

Natomiast Krystynawojtasz napisała: "Mieszkam przy stadionie na ul. Oporowskiej. Od dziecka chodziłam z ojcem i bratem na mecze Śląska i nie tylko. Do dzisiaj jestem fanką piłkarzy. Ale teraz wszystkie mecze oglądam w tv, ponieważ boję się iść na stadion. Kiedyś wyjście na mecz to było święto dla mojej rodziny".

Z kolei internauta kibic2015wks podkreśla: "A ja powiem tak: byłem ostatnio na meczu z Legią. I przez kilka minut słuchałem, że cała Polska j... Śląska przy totalnej ciszy naszych pod wodzą wodzireja poety. Potem współpraca z Legią przez 15 minut: »Zawsze i wszędzie policja j... będzie «. Wrzeszczeli to, gdy strzeliliśmy Legii gola. Żenada. Nie widzę powodu, żeby płacić 30-40 zł za bilet i wysłuchiwać tych bzdur, kiedy chcę pokrzyczeć za naszą drużyną. Dopóki władze klubu nie pozbędą się tego ze stadionu, nie będę chodził na mecze".

Bo niski poziom i słabe wyniki

Część czytelników uważa natomiast, że innym powodem niskiej frekwencji na meczach Śląska jest słaby poziom polskiej ligi i wyniki drużyny Tadeusza Pawłowskiego. Wrocławianie w 2015 r. wygrali tylko dwa z 15 ligowych spotkań!

Internauta bodzio_99 punktuje: "Beznadziejna gra: brak zaangażowania i woli zwycięstwa, co pokazał najlepiej mecz z Legią, gdzie mając jednego zawodnika więcej, jedynie obrońcy podawali sobie między sobą piłkę. Trener skomentował, że Śląsk zagrał bardzo dobry mecz - żenada, skoro on chce takie coś oglądać, to niech ogląda, kibice pokazali, że nie chcą. Ja notorycznie kupowałem kiedyś karnet, namówiłem innych i tak moja siostra kupiła, 2 kolegów. Teraz zamiast pójść na Śląsk, wolałem więcej pieniędzy wydać i pojechać na mecz Miedzi Legnica, zobaczyć, jak piłkarze walczą i gryzą murawę".

"Zespół gra ładnie w piłkę, ale jakoś nie widać woli zwyciężania i to jest odpychające. Może pójdę jeszcze na Lechię, a jak będzie szansa na puchary, to może i na Pogoń, ale nie wiem, czy nie lepiej obejrzeć w tv" - zastanawia się internauta kowaldo123.

Internauta labeo dodaje: "Może zamiast akcji promocyjnych i reklam po prostu wystarczy lepiej grać? Jak widać, ludzie nawet za darmo nie chcą oglądać tej kopaniny".

Również w naszej internetowej ankiecie to słaby poziom meczów był najczęściej wybieranym powodem niskiej frekwencji na stadionie.

To, że Śląsk gra słabo i wiosna rozczarowuje, zauważają już przedstawiciele klubu i miasta. Przewodniczący rady nadzorczej Śląska i sekretarz miasta Włodzimierz Patalas na łamach "Przeglądu Sportowego" przyznał: - Przed rundą wiosenną drużyna była w tabeli na drugim miejscu, więc kibice mieli prawo zakładać, że zespół nadal będzie wysoko. Teraz jednak obniżył loty, więc i kibice stracili ochotę na oglądanie spotkań, w których ich pupile znacznie rzadziej wygrywają.

Bo problemy z biletami

Kibice narzekają też na problemy z zakupem wejściówek.

"Klub zablokował mi kartę kibica bez poinformowania mnie o tym. Przyczyna? Klub postanowił wymienić je na nowsze, więc dzięki temu nie mogłem dzień przed meczem Śląsk - Wisła kupić biletu w internecie, a w czasie otwarcia kas pracuję" - pisze bodzio_99.

A Krzysztof Sarna opisuje: "Wybrałem się dwa razy z dziećmi. Raz ledwo wszedłem, bo jedno dziecko (lat 10) z Niemiec nie miało przy sobie paszportu, a drugie dziecko (lat 9) nie miało w legitymacji szkolnej wpisanego PESEL-u. Drugi raz na mecz z Borussią, zabezpieczony w paszporty, dowody i metryki chrztu, wszedłem, ale jeszcze mecz się nie zaczął, a już dzieci płakały, jak usłyszały »Wypie...ć stąd « - bo miały koszulki Lewandowskiego w barwach Borussii. Wyzwiska, przekleństwa i zachęcenie do opuszczenia sektora przez gości w żółtych koszulkach padały przez nagłośnienie udostępnione przez stadion bądź klub. Nie sądzę, aby moje dziecko dało się namówić na jeszcze jedno wyjście na mecz".

Pod tekstem umieściliśmy sondę, w której internauci mogli wskazać, dlaczego nie chodzą na mecze Śląska. Zagłosowało około półtora tysiąca osób: 45,2 proc. wskazało na słaby poziom meczów Śląska. Drugim w kolejności wybieranym powodem było zachowanie kiboli (40,4 proc.), następnie drogie bilety (10,2 proc.), a potem słaby marketing klubu (4,2 proc.).

Najbliższa przyszłość pokaże, czy szefowie wrocławskiego klubu wyciągną z tego jakieś wnioski.