Rumun Andrei Ciolacu chce odejść ze Śląska. Klub: Oddaj pieniądze jakie u nas zarobiłeś

Rumuński napastnik Śląska Andrei Ciolacu nie gra i chce odejść z wrocławskiego klubu. Twierdzi, że Śląsk rozwiąże jego kontrakt pod warunkiem, że odda wszystkie pieniądze, jakie tu zarobił.
Andrei Ciolacu do Śląska trafił w przerwie zimowej. Wiosną grał jednak tylko w zespole rezerw. W trzeciej lidze wystąpił w dziesięciu meczach i strzelił dziewięć goli. W ekstraklasie w barwach Śląska nie zagrał ani razu.

Teraz rumuński napastnik nie załapał się do szerokiej kadry drużyny i nie pojechał na zgrupowanie do Trzebnicy.

- W trakcie rundy rozmawiałem o swojej sytuacji z trenerem Pawłowskim oraz prezesem Żelemem, ale mówili, że wszystko jest dobrze. Dodawali, że mam trenować i w końcu dostanę swoją szansę. Tak się jednak nie stało - opowiada Andrei Ciolacu i dodaje: - Przez ostatnie sześć miesięcy w ekstraklasie nie zagrałem ani minuty. Teraz nie chciano, abym trenował z pierwszą drużyną, i nie pojechałem na obóz przygotowawczy.

Trener Śląska Tadeusz Pawłowski nie widzi Ciolacu w swoim zespole i nie zamierza na niego stawiać. W niedawnej wypowiedzi na łamach "Przeglądu Sportowego" Pawłowski stwierdził: "Ci, którzy nie pojechali na obóz, to już zamknięty rozdział. Oni nie będą brani pod uwagę".

Podobno wrocławski szkoleniowiec obraził się na Ciolacu jeszcze w trakcie sezonu, przed spotkaniem z Lechem Poznań. W prasie pojawiły się informacje, że Rumun odmówił wówczas gry w tym meczu. I od tego momentu zaczęły się jego kłopoty.

Jednak Ciolacu zaprzecza.

- To nie jest prawda! Nigdy nie powiedziałem, że nie chcę zagrać z Lechem. Rozmawiałem z trenerem Pawłowskim, ale powiedziałem mu tylko, że jestem rozczarowany tym, że nie gram. Chyba każdy ambitny zawodnik w mojej sytuacji zrobiłby to samo - podkreśla napastnik Śląska. I dodaje: - Byłem bezkonfliktowym zawodnikiem. Zawsze grzecznie i spokojnie rozmawiałem z prezesem i trenerem o swojej sytuacji w zespole. Ale ja do Wrocławia przyjechałem grać, a nie być wiecznym rezerwowym. Występowałem w lidze rumuńskiej, w kadrze Rumunii do lat 21, a teraz nagle wylądowałem na czwartym poziomie rozgrywkowym w Polsce - zaznacza.

Umowa Ciolacu ze Śląskiem obowiązuje jeszcze rok. Rumuński piłkarz zaproponował Śląskowi, że chciałby rozwiązać kontrakt za porozumieniem stron. Ale Śląsk stawia warunki.

Ciolacu: - Prezes Żelem powiedział mi, że jeśli nie zwrócę wszystkich pieniędzy, jakie zarobiłem w Śląsku od początku roku, to zostanę we Wrocławiu jeszcze przez rok. Ale będę tylko ćwiczył z drugą drużyną. Zapowiedział, że nigdy nie zagram w pierwszym zespole. Prezes czeka, aż się poddam i oddam Śląskowi wszystkie pieniądze. Kiedy ostatnio przychodziłem do prezesa i prosiłem, aby znaleźć jakieś rozwiązanie tej sytuacji, ignorował mnie. Czasem czekałem pod jego gabinetem po kilka godzin. Bez efektu, bo prezes twierdził, że nie ma czasu na rozmowę ze mną.

Ciolacu zarabia niecałe 20 tys. zł miesięcznie, więc musiałby oddać Śląskowi około 110-115 tys. zł. Jakie wyjście z patowej sytuacji widzi Śląsk?

- Zawodnik poprosił o rozwiązanie kontraktu - potwierdza Michał Mazur, rzecznik Śląska. - Nie zamierzamy nikogo na siłę trzymać w klubie, ale też nie widzimy powodu, aby rozwiązywać umowę za porozumieniem stron, skoro zaledwie kilka miesięcy temu ponieśliśmy konkretne koszty związane ze sprowadzeniem piłkarza. Jeśli znajdzie się chętny na jego usługi, to na pewno zasiądziemy do rozmów - dodaje.

Jeśli obie strony nie dojdą do porozumienia i kontrakt nie zostanie rozwiązany, Ciolacu przez najbliższy rok zarobi około 230 tys. zł. Nawet jeśli tylko będzie grał w trzecioligowych rezerwach Śląska.

Zdjęcie Lanki adidas Absolado Instinct FG Jr B35474 Zdjęcie Lanki Nike Magista Orden Fg 651329 130 Zdjęcie LANKI PIŁKARSKIE ADIDAS ABSOLADO LZ TRX FG G64903
Lanki adidas Absolado Insti... Lanki Nike Magista Orden Fg... LANKI PIŁKARSKIE ADIDAS ABS...
Sprawdź ceny » Sprawdź ceny » Sprawdź ceny »
źródło: Okazje.info