NK Celje kontra Śląsk Wrocław: Słoweńcy nie boją się naszego zespołu!

Od meczu z wicemistrzem Słowenii NK Celje Śląsk rozpoczyna rywalizację w eliminacjach Ligi Europy. Słoweńcy nie boją się Śląska i chcą awansować dalej
Znajdź nas na Facebook'u | Ćwierkamy też na Twitterze


Śląsk do europejskich pucharów wraca po rocznej przerwie. W ostatnich pięciu sezonach aż czterokrotnie reprezentował Polskę na arenie międzynarodowej. Ale nigdy nie zakwalifikował się do fazy grupowej. Dziś wrocławianie rozpoczynają kolejną próbę podboju Europy - grają z wicemistrzem Słowenii NK Celje.

Słoweńcy bojowo nastawieni

Choć faworytem tego pojedynku jest Śląsk, to w zespole wicemistrza Słowenii nikt nie czuje respektu przed rywalem z Polski. Dla klubu z Celje będzie to dziewiąty występ w europejskich pucharach. Ostatni raz Słoweńcy grali tam dwa lata temu. W pierwszej rundzie Ligi Europy odpadli z norweskim Tromso IL. Tym razem chcą w europejskich pucharach zagościć na dłużej.

- Pierwsze reakcje w klubie po losowaniu nie były optymistyczne. Wszyscy twierdzili, że Celje miało pecha, trafiając na Śląsk. Zdecydowanie bardziej cieszyli się kibice, bo wiedzieli, że do Słowenii przyjedzie znany klub. Dziś większość wierzy, że są w stanie pokonać polską drużynę, bo wicemistrz Słowenii gra ostatnio naprawdę dobrze - twierdzi Jure Bohorić, dziennikarz słoweńskiej gazety "Ekipa24".

Słoweniec również przyznaje, że Celje ma szanse awansować do kolejnej rundy. - Uważam, że losowanie nie było dla NK Celje aż tak bardzo złe. Słoweńska ekipa na pewno nie jest faworytem tego dwumeczu, ale myślę, że Śląsk będzie zaskoczony stylem gry rywali. Jeśli polska drużyna nie doceni piłkarzy Celje, może mieć spore problemy. Ich atutem jest umiejętność szybkiego przechodzenia z obrony do ataku - opowiada Bohorić.

Autorem ostatnich sukcesów jest zaledwie 32-letni trener Simon Rozman. W Słowenii już jest uznawany za jednego z najlepszych szkoleniowców młodego pokolenia.

- Mimo młodego wieku już teraz zyskał sobie szacunek środowiska piłkarskiego w Słowenii. Kibice lubią go za ofensywny styl gry jego drużyny. Dodatkowo jest świetnym motywatorem, a jego metody treningowe odpowiadają nowoczesnym, europejskim standardom - tłumaczy dziennikarz.

Albański Messi

Współautorem ostatnich świetnych wyników NK Celje był też 21-letni skrzydłowy Benjamin Verbić. Najlepszy strzelec drużyny (15 bramek, 11 asyst), wicekról strzelców słoweńskiej ekstraklasy odszedł do duńskiej FC Kopenhaga. Klub zarobił na transferze 1,2 mln euro. Ale w Celje o stracie Verbicia nikt już nie pamięta.

Rolę lidera drużyny ma w nowym sezonie przejąć inny młody zawodnik Valon Ahmedi. To on zdaniem Bohoricia będzie największym zagrożeniem dla Śląska.

- Odejście Verbicia do Danii było wielkim ciosem dla całej drużyny, ale Celje nadal dysponuje dobrymi piłkarzami. Polacy muszą uważać na Valona Ahmediego. W pierwszej części sezonu to Albańczyk prezentował się lepiej od Verbicia. W rozwoju przeszkodziła mu poważna kontuzja, której doznał w trakcie sezonu. Przez nią stracił kilka miesięcy, a nowym liderem drużyny zostać Verbić. Dziś to na Ahmedim w głównej mierze będzie opierała się siła Celje. To on będzie dużym zagrożeniem dla Śląska - mówi dziennikarz.

Ponad rok temu 20-letni Albańczyk urodzony w Macedonii był bliski wyjazdu do Holandii. Trenował w SC Heerenveen. Do transferu ostatecznie jednak nie doszło, bo Celje zażądało za niego wielkich pieniędzy - wyjaśnia dziennikarz.

Ahmedi został w Słowenii i stał się jednym z najlepszych piłkarzy drużyny, a nawet całej ligi. Miniony sezon w tamtejszej ekstraklasie zakończył z dorobkiem 20 meczów, pięciu bramek i jednej asysty. Przez kilka miesięcy nie grał z powodu kontuzji mięśnia łydki.

- Zachowując wszelkie proporcje, styl gry Ahmediego można przyrównać do gry Messiego. Jest równie niski jak Argentyńczyk, dysponuje świetną szybkością i dobrym podaniem. Uwielbia dryblować i potrafi też strzelać - tłumaczy Bohorić.

Umiarkowani optymiści

Śląsk w Słowenii przebywa od środy. Do Celje pojechał w możliwie najmocniejszym składzie. Ale teraz to 14 graczy z ligowym ograniem i wielu juniorów. Część z nich nie zdążyła nawet zadebiutować w pierwszym zespole Śląska.

W kadrze Śląska znalazł się tylko jeden nowy piłkarz - Jacek Kiełb. Adam Kokoszka, który od kilku dni trenuje we Wrocławiu, do gry będzie zgłoszony, jak zakończą się formalności związane z rozwiązywaniem kontraktu z jego byłym klubem Torpedo Moskwa.

- Możemy zgłosić na 24 godziny przed meczem jeszcze jakiegoś zawodnika do pucharów, ale nie skorzystamy z tego, bo nie mamy kogo zgłosić. Musimy sobie radzić takim składem, jaki mamy - mówił na przedmeczowej konferencji poirytowany Pawłowski.

Dobrą informacją dla wrocławian jest obecność w kadrze Mariusza Pawełka. Występ kapitana Śląska stał pod znakiem zapytania po tym, jak podczas sparingu z Zagłębiem Lubin (Śląsk wygrał 1:0) bramkarz doznał kontuzji i musiał opuścić boisko przed końcem spotkania.

Wrocławian w Celje wspierać będzie liczna grupa kibiców. Zainteresowanie meczem ze strony fanów Śląska było tak olbrzymie, że do puli 1200 wejściówek wrocławianom dołożono kolejnych 800 biletów. Słoweńcy spodziewają się nawet 2000 kibiców z Polski.

- Chcemy jak najlepiej zaprezentować polski futbol. Zdajemy sobie sprawę, że bardzo dużo zależy od pierwszego meczu. Chcemy pokazać dobrą, ofensywną piłkę. Wiemy, że takie plany ma też rywal. Obserwowaliśmy ich mecze i widać, że to zespół grający podobnie do nas. Spodziewam się otwartego meczu i ciekawego widowiska - mówił na konferencji trener Śląska.

Początek spotkanie NK Celje - Śląsk dziś o godz. 20. Żadna z telewizji nie transmituje meczu. Relację przeprowadzi Radio Wrocław. Mecz możesz śledzić również na wroclaw.sport.pl

Więcej o: