Adam Kokoszka: Po roku wróciłem do Śląska i w szatni nie znam połowy piłkarzy

Wróciłem do Śląska po roku i w szatni nie kojarzę już ponad połowy piłkarzy. Sporo zmian zaszło w Śląsku w ciągu ostatniego roku - mówi Adam Kokoszka, obrońca trenujący
Kokoszka po rocznej przerwie wrócił do Śląska. Obrońca grał ostatnio w Torpedo Moskwa, ale z powodów problemów finansowych rosyjskiego klubu Polak rozwiązał kontrakt. Kokoszka trenuje ze Śląskiem, ale piłkarzem wrocławskiego klubu jeszcze nie został.

Przemysław Mamczak: Kiedy wszelkie formalności zostaną dopełnione i zostanie pan piłkarzem Śląska?

Adam Kokoszka: Myślę, że wszystko rozstrzygnie się wkrótce. Trenuję, żeby nie tracić czasu. Myślę, że powrót do Wrocławia wyjdzie mi na dobre, bo znam otoczenie, więc aklimatyzacja będzie szybka.

Dlaczego ciągle nie został przesłany pana certyfikat, skoro kontrakt rozwiązał pan w kwietniu?

- Wciąż trwają pewne formalności, ale nie będzie z tym problemów. Musimy jeszcze chwilę poczekać.

Rosjanie nie robią problemów, nie odwołują się?

- Nie. Z tego co wiem, Torpedo Moskwa chyba zniknie z piłkarskiej mapy. Czytałem, że Torpedo podobno nie wystartuje nawet w pierwszej lidze, czyli na zapleczu Premier Ligi.

Jak wielkie zaległości klub ma wobec piłkarzy?

- Niedawno Rosjanie zapłacili mi zaległe pieniądze za trzy miesiące. W klubie są problemy z akcjonariuszami. Obecny nie chce dawać pieniędzy, a nowy, który miał zainwestować, nagle się wycofał.

Żałuje pan wyjazdu do Rosji?

- Nigdy nie żałuję swoich decyzji. Pograłem w dobrej lidze, więc gdyby pojawiły się inne oferty z Rosji, pewnie bym je rozważył. Grałem przeciwko jednym z najlepszych zawodników na świecie, jak Kevin Kuranyi, Hulk, Danny, wielu reprezentantów Rosji. Ten wyjazd był dla mnie bardzo wartościowy.

Czy z przyczyn politycznych Polakowi ciężko żyło się w Moskwie?

- Raczej sprawy te były obracane w żart. Miejscowi pytali jednak często, jak ich polityczna sytuacja jest odbierana w Polsce. U nich media pokazują wszystko inaczej. Nie było więc kłótni, a raczej dyskusje na temat tego, jak pewne sytuacje są odbierane u nich i u nas.

Wrócił pan po rocznej przerwie.

- I już ponad połowy chłopaków nie znam. Sporo zmian zaszło w Śląsku w ciągu ostatniego roku.

Śledził pan wyniki Śląska?

- Jasne.

Był pan zdziwiony końcową pozycją w ligowej tabeli?

- Nie, trzon zespołu pozostał, grali przecież piłkarze, z którymi rok temu wygraliśmy grupę spadkową.

Więcej o: