Sport.pl

Trzy poprzeczki i niestrzelony karny Śląska. Wrocławianie tylko remisują z Podbeskidziem

Śląsk Wrocław zremisował z Podbeskidziem Bielsko-Biała 1:1. Wrocławianie byli zespołem lepszym i mogli ten mecz wygrać, jednak rzutu karnego nie wykorzystał Flavio Paixao. Do tego gości trzy razy przed stratą bramki ratowała poprzeczka.
Śląsk był zdecydowanym faworytem sobotniego spotkania. Wrocławianie po wpadce z Legią Warszawa na inaugurację sezonu (1:4) z tygodnia na tydzień prezentują się coraz lepiej i są w coraz wyższej formie, podczas gdy Podbeskidzie w obecnych rozgrywkach nie poznało jeszcze smaku zwycięstwa. Na korzyść gospodarzy przemawiała także historia dotychczasowych pojedynków. Bielszczanie jeszcze nigdy w historii występów w ekstraklasie nie wygrali ze Śląskiem, a w trzech ostatnich meczach we Wrocławiu nie potrafili nawet strzelić bramki.

Przewaga Śląska była widoczna od początku spotkania. Podbeskidzie rozpoczęło głęboko cofnięte, nie kwapiło się do wyprowadzania ataków i wyczekiwało na błędy wrocławian. Ci mylili się jednak bardzo rzadko, długo utrzymywali się przy piłce, a do tego - zwłaszcza w pierwszych fragmentach spotkania - raz po raz zapuszczali się pod pole karne rywali.

Dobrą okazję do objęcia prowadzenia gospodarze mieli już po kilkudziesięciu sekundach gry. Robert Pich na lewej stronie urwał się obrońcom i mocno dośrodkował w pole karne, jednak Flavio Paixao nie był w stanie dobrze ułożyć się do strzału, bo piłka odbiła się od jego głowy z wielką siłą i wypadła na aut bramkowy. Kilka minut później jak z armaty w polu karnym huknął Krzysztof Danielewicz i tylko poprzeczka uratowała Podbeskidzie od straty bramki. Tyle szczęścia bielszczanie nie mieli w 16. minucie. Wtedy Flavio Paixao ładnym prostopadłym podaniem obsłużył wbiegającego w pole karne Picha, a ten w sytuacji sam na sam nie dał najmniejszych szans Emilijusowi Zubasowi.

Podbeskidzie przebudziło się dopiero pod koniec pierwszej połowy, stwarzając kilka groźnych sytuacji pod bramką gospodarzy. Pierwszą dogodną okazję miał Jakub Kowalski, który próbował szczęścia zza pola karnego, ale Mariusz Pawełek nie miał problemu z obroną jego strzału. Chwilę później kapitan WKS-u już na raty musiał bronić uderzenia Damiana Chmiela, który przedarł się lewą stroną w pole karne. Najlepszą okazję miał jednak Adu Kwame. Obrońca Podbeskidzia był niepilnowany w polu karnym i miał przed sobą tylko bramkarza, jednak zamiast próbować technicznego uderzenia, strzelił na siłę i piłka poszybowała w trybuny.

W drugiej połowie niebywałym trenerskim nosem wykazał się Dariusz Kubicki, który wpuścił na plac gry drugiego napastnika - Roberta Demjana. Ten ruch okazał się strzałem w dziesiątkę. Słowak wywalczył rzut karny po faulu Adama Kokoszki, który w 49. minucie na bramkę zamienił Marek Sokołowski.

Śląsk mógł odpowiedzieć błyskawicznie, ale po raz kolejny poprzeczka uratowała Zubasa przed stratą bramki. Tym razem po uderzeniu Kamila Bilińskiego z linii końcowej pola karnego. Wychowanek WKS-u kilka chwil później lewą stroną zainicjował kolejny atak, zagrał płasko na piąty metr do nabiegającego Paixao, który został podcięty przez Adu Kwame i sędzia wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł sam poszkodowany, jednak szczęście znów sprzyjało bramkarzowi Podbeskidzia, który wyczuł intencję strzelającego Portugalczyka.

W 68. minucie prawdziwe wejście smoka mógł zaliczyć Jacek Kiełb, który zmienił Picha. Skrzydłowy Śląska poszarżował prawą stroną w pole karne, ale mając przed sobą dobrze ustawionych partnerów z drużyny, zdecydował się na strzał, który był bardzo niecelny.

Piłkarze Śląska w sobotę mogli mówić o klątwie, bo w 79. minucie po strzale Dudu Paraiby z dystansu piłka po raz trzeci, zamiast wpaść do bramki, uderzyła w poprzeczkę.

W końcówce spotkanie się zaostrzyło i sędzia główny spotkania Daniel Stefański kilka razy musiał studzić zapały piłkarzy żółtymi kartkami.

Sześć tysięcy widzów kolejnej bramki już się nie doczekało. Z perspektywy całego spotkania zespołem bardziej zadowolonym z remisu jest Podbeskidzie. Śląsk był zespołem zdecydowanie lepszym, ale nie potrafił wykorzystać swojej przewagi. Do tego gościom w kilku sytuacjach wyraźnie sprzyjało szczęście.

Śląsk Wrocław - Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:1 (1:0)

Bramki:1:0 - Pich (16.), 1:1 - Sokołowski (49. - karny)

Śląsk: Pawełek - Pawelec (77. Zieliński Ż), Celeban, Kokoszka, Dudu Paraiba - Hołota Ż, Hateley Ż - Flavio, Danielewicz, Pich (68. Kiełb) - Biliński (86. Bartkowiak)

Podbeskidzie: Zubas - Sokołowski, Kolcak, Nowak, Adu Kwame Ż - Kowalski, Kato (46. Demjan), Deja, Janić (76. Kołodziej Ż), Chmiel (83. Hiszpański) - Szczepaniak

Więcej o:
Komentarze (9)
Trzy poprzeczki i niestrzelony karny Śląska. Wrocławianie tylko remisują z Podbeskidziem
Zaloguj się
  • glabian

    Oceniono 18 razy 10

    Na głównej widzę nagłówek - 'Rozczarowanie, kolejny...'.. Nie to nie było rozczarowanie, to był kolejny bardzo dobry mecz Śląska. Trzy poprzeczki, karny, dobra gra, jeszcze kilka dogodnych sytuacji. Normalnie 9 na 10 takich meczy kończy się zwycięstwem. Podbeskidzie miało po prostu niebywałego farta.
    Jedynym rozczarowaniem (oczywiście nie wspominając o frekwencji) dla mnie było cofnięcie się po zdobyciu pierwszej bramki. Zawsze jak strzelamy pierwsi bramkę (dość szybko) to wiem, że będą problemy. Tak straciliśmy mnóstwo punktów w zeszłym sezonie (kto wie czy nie mistrza) i tak zaczynamy ten sezon.
    Wbijcie sobie to w końcu do swoich głów - prowadzenie 1-0 to za mało żeby wygrać mecz. Strzelcie drugą, trzecią i będzie po zawodach.

    Macie naprawdę dobrą 11tkę, zdecydowanie na pierwszą trójkę ligi. Nie zepsujcie tego, proszę.

  • labeo

    Oceniono 10 razy 8

    Remis, ale tak na prawdę to porażka.

  • freestan

    Oceniono 15 razy 3

    No i kolejny mecz u siebie musi Śląsk uznać za przegrany. Panie trenerze, remisami daleko się nie zajdzie, góra tabeli tak, ale dolnej połówki. Czas odstawić od koryta tego Portugalczyka .....................................

  • gerwazy31

    Oceniono 11 razy -1

    Spotkanie oglądało 6742 widzów.

    Stadion kosztował 1 mld zł. Polak jak zwykle mądry po szkodzie. POdzieliliśmy los obiektów w Portugalii po EURO 2004.

  • adam.a.kowalski

    Oceniono 11 razy -3

    widzów 6500 / 43 000. Dutkiewicz- gratuluję sensownego wydania 1 MILIARDA złotych. Ile biletow rozdano dzieciakom tym razem? Organizacja kosztuje duzo wiecej niz te grosze z biletów, do tego dzieciakom rozdaja bilety. Sponsorow brak. PIEKNA KATASTROFA

  • przemo1033

    Oceniono 12 razy -4

    Mam pomysł -zadaszyć stadion i wpuścić tam futbolistów amerykańskich. Do tego koncerty i pokazy big trucków. Po co komu ten kabaret. Tu przecież trzeba zarabiać pieniądze; 6 tys ludzi obecnie to odpowiednia ilość ludzi do wyników. Tylko że 6 tys ludzi to zmieści się na Oporowskiej.Po co czekać 4 lata- zrobi to nowy prezydent Wrocławia

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX