Sport.pl

Kolejny słaby występ Śląska Wrocław, wyjazdowa passa Korony Kielce trwa

Śląsk Wrocław przegrał 0:1 z Koroną Kielce w meczu 12. kolejki ekstraklasy. Jedynego gola w piątkowy wieczór strzelił w 35. minucie gry z rzutu karnego Hiszpan Airan Cabrera.
Po przerwie na mecze reprezentacji Śląsk Wrocław do meczu z Koroną Kielce przystąpić miał dużo silniejszy. - Wyszliśmy z fizycznego dołka - zapowiadali podopieczni Tadeusza Pawłowskiego, którzy we wrześniu złapali mały kryzys formy.

Spotkanie lepiej rozpoczęli jednak goście, którzy w 14. minucie poważnie zagrozili bramce strzeżonej przez Mariusza Pawełka. Po dośrodkowaniu w pole karne główkował Radek Dejmek, lecz piłka po uderzeniu Czecha minęła słupek bramki Śląska.

Gospodarzom przy konstruowaniu akcji brakowało precyzji, często zbyt mocno lub nie w tempo podawali do swoich boiskowych partnerów, przez co nie potrafili zagrozić kielczanom. Pierwszą dobrą okazję strzelecką dopiero w 32. minucie stworzyli Kamil Biliński z Jackiem Kiełbem. Ten drugi ruszył do kontrataku i prostopadle zagrał do "Bili", który świetnie urwał się obrońcom Korony. Mocny strzał Bilińskiego obronił Zbigniew Małkowski.

Chwilę później wynik otworzyli goście. Po zagraniu ręką Flavio Paixao w polu karnym gola z jedenastki strzelił Airan Cabrera. Choć telewizyjne powtórki ewidentnie pokazały przewinienie Portugalczyka, z decyzją Pawła Gila na murawie nie mogli pogodzić się gracze w zielonych koszulkach.

Wrocławianie po bramce stracili koncentrację, co już po chwili zaowocować mogło kolejnym golem. Adamowi Kokoszce po fatalnym kiksie skórę uratował Mariusz Pawełek, po tym jak obrońcy WKS-u piłkę odebrał Łukasz Sierpina.

Korona złapała wiatr w żagle, czego efektem była akcja z 42. minuty. Po miękkim dośrodkowaniu z lewej strony pola karnego piłka przelobowała Pawełka, a strzał Nabila Aankoura na linii bramkowej głową zatrzymał Dudu Paraiba. Do przerwy wynik nie uległ zmianie, choć powinien, bo kolejną akcję sam na sam, tym razem z Bartłomiejem Pawłowskim, wybronił golkiper Śląska. Potężna poprawka Cabrery zatrzymała się za to na spojeniu słupka z poprzeczką.

Drugie 45 minut znów lepiej zaczęli podopieczni Marcina Brosza. W 50. minucie w sytuacji sam na sam z Pawełkiem po dograniu Vlastymira Jovanovicia znalazł się Pawłowski, ale znów górą okazał się kapitan wrocławian, który wyciągnął się jak struna.

Dogodnych okazji strzeleckich po zmianie stron było znacznie mniej niż w pierwszej części meczu. Korona do ostatniego gwizdka spokojnie kontrolowała przebieg gry, a Śląsk nie miał ani pomysłu, ani chęci, by odmienić losy ligowego pojedynku. Ostatecznie więc WKS po raz kolejny przegrał przed własną publicznością i wydłużył swą passę meczów bez wygranej do pięciu spotkań. Kolejny mecz wrocławianie rozegrają w następny piątek w Chorzowie, a ich przeciwnikiem będzie tamtejszy Ruch.



Więcej o:
Komentarze (5)
Kolejny słaby występ Śląska Wrocław, wyjazdowa passa Korony Kielce trwa
Zaloguj się
  • ksiegarnia2

    Oceniono 8 razy 0

    Partacze z boiska chcą się pozbyć Tadeusza ,gają więc jak ostatnie łajzy za miejską kasę ,bo niby czyją jak nie moją i twoją czytelniku tego postu .Czas na trzęsienie ,bo spuszczą nas na peryferie futbolowego zadupia ,bez dotacji ,bez przelewów umoczeni po wsze czasy w niebyt .Ratuj Boże miasto przez obciachem i nieróbstwem ,żałosna pseudo elito piłkarska zakończcie ujeżdżanie widzów i kibiców ,dajcie spokój wszelkiej gierce ,w tej grze koślawość zwycięża...

  • 7abc7

    Oceniono 4 razy 0

    a czy gazeta wie jak fajnie dzisiaj kolarze jechali na mistrzostwach, żadnej wzmianki na głównej.

  • bigosmiszcz

    Oceniono 16 razy -4

    Ślunsk się skończył.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX