W Śląsku panika i chaos. Czy trener Szukiełowicz wyciągnie drużynę z kryzysu?

W piłkarskim Śląsku panika - właściciele zmienili kolejnego trenera. Drużynę z totalnego kryzysu sportowego i mentalnego wyciągnąć ma 66-letni Romuald Szukiełowicz
Znajdź nas na Facebook'u | Ćwierkamy też na Twitterze


W Śląsku wydarzenia potoczyły się błyskawicznie. W niedzielę Śląsk przegrał 0:1 z Lechią Gdańsk, a już w poniedziałek doszło do kolejnej zmiany na stanowisku trenera zespołu.

Z wiarygodnych źródeł wiemy, że decyzje o roszadach trenerskich zapadły wśród właścicieli Śląska. Dlatego w poniedziałek rano do siedziby sekretarza miasta Włodzimierza Patalasa poproszony został prezes Śląska Paweł Żelem.

Na miejscu poza Patalasem byli już przedstawiciele Wrocławskiego Konsorcjum Sportowego oraz nowy szkoleniowiec Romuald Szukiełowicz. Kilka godzin później w oficjalnym komunikacie Śląsk poinformował o rozwiązaniu umowy z niedawno urlopowanym trenerem Tadeuszem Pawłowskim i nominacji Szukiełowicza na pierwszego trenera zespołu. Szukiełowicz podpisał kontrakt do końca sezonu z możliwością jego przedłużenia.

Ze sztabem trenerskim wrocławskiego klubu żegna się również Grzegorz Kowalski, który zaledwie kilkanaście dni temu został asystentem Pawłowskiego, a po jego urlopowaniu prowadził drużynę w niedzielnym meczu przeciwko Lechii.

Takie decyzje personalne wyraźnie świadczą, że zostały podjęte przez właścicieli klubu, a nie prezesa Pawła Żelema. Żelem do końca był zdecydowanym zwolennikiem Pawłowskiego i nawet po serii dziesięciu meczów bez zwycięstwa nie zdymisjonował tego szkoleniowca. W minionym tygodniu, po zremisowanym pojedynku z Termalicą, wymyślono wariant z urlopem Pawłowskiego. Wczorajsze rozwiązanie kontraktu z Pawłowskim pokazuje, że jego urlopowanie było formą zasłony dymnej, mającej ukryć odsunięcie go od prowadzenia drużyny.

Zaskakuje decyzja dotycząca Kowalskiego, którego kilkanaście dni temu ściągnięto z III-ligowej Ślęzy Wrocław i potraktowano wyjątkowo lekceważąco, upokorzono go. W oficjalnym komunikacie Śląsk nie poinformował, co dalej z Kowalskim, ale na pewno nie ma go w sztabie Szukiełowicza. Wszystko wskazuje, iż Kowalski wróci do Ślęzy.

Z Szukiełowiczem przychodzą jego asystenci, byli piłkarze Śląska: Zbigniew Mandziejewicz oraz Janusz Jedynak. W sztabie pozostaje Dariusz Sztylka.

Śląsk gra fatalnie, spadł na ostatnie miejsce w tabeli, a ludzie przestali chodzić na mecze tego zespołu. Widać, że po tych zdarzeniach wokół klubu zapanowała panika, a działania z ostatnich dni sprawiają wrażenie wyjątkowo chaotycznych. Choćby to, że w niedzielę w protokole meczowym jako pierwszego trenera Śląska wpisano urlopowanego przecież Pawłowskiego. Dodatkowo prowadzący Śląsk Grzegorz Kowalski podkreślał, że w zespole wszyscy czekają na powrót Pawłowskiego z urlopu. Kilkanaście godzin później w sztabie trenerskim nie było już zarówno Pawłowskiego, jak i Kowalskiego.

Nowy trener Romuald Szukiełowicz znany jest z twardej ręki w prowadzeniu drużyn. Pracował w bardzo wielu klubach ekstraklasy, I ligi oraz niższych klas rozgrywkowych. W przeszłości dwa razy prowadził już Śląsk. Ostatnio prowadził trzecioligową Foto-Higienę Gać. Szukiełowicz zapewne przekonał właścicieli, że wstrząśnie szatnią i opanuje kryzys sportowy oraz mentalny zespołu. Widać, że na boisku niektórzy zawodnicy Śląska "nie gryzą trawy" i sprawiają wrażenie zdemotywowanych.

Szukiełowicz w poniedziałek po południu pierwszy raz spotkał się z piłkarzami. We wtorek rano poprowadzi pierwszy trening.

W tym roku Śląsk rozegra jeszcze dwa mecze ligowe: z Górnikiem Łęczna we Wrocławiu oraz Podbeskidziem w Bielsku-Białej. Poza tym wrocławian czeka rewanż w ćwierćfinale Pucharu Polski z Zawiszą Bydgoszcz. W pierwszym meczu w Bydgoszczy padł remis 0:0.





Czy Romuald Szukiełowicz wyciągnie drużynę ze strefy spadkowej?