Sport.pl

Cierpliwość trenera Kaiserslautern wyczerpała się. Dlatego Robert Pich wrócił do Śląska

Robert Pich wiosną będzie grał w Śląsku. Słowak został wypożyczony z 1. FC Kaiserslautern do wrocławskiego klubu na pół roku, a w umowie zawarto opcję transferu definitywnego.
Znajdź nas na Facebook'u | Ćwierkamy też na Twitterze


Przygoda Picha z niemieckim drugoligowcem 1. FC Kaiserslautern trwała zaledwie pół roku. Słowak na zaplecze 1. Bundesligi przeniósł się w ostatnim dniu sierpnia 2015 roku. Według naszych informacji klub z Oporowskiej zarobił na jego sprzedaży około 260 tys. euro, bo 25 proc. udziałów przy kolejnej transakcji zapewnił sobie poprzedni klub, Picha MSK Żylina. Piłkarz podpisał z niemieckim klubem kontrakt do czerwca 2018 roku.

Jednak Pich w Kaiserslautern nie zdołał przebić się do pierwszego składu. W pierwszym zespole zagrał zaledwie czterokrotnie. W II lidze niemieckiej zagrał w sumie przez 194 minuty.

- Robert był jednym z naszych celów transferowych. Musieliśmy jednak być cierpliwi, bo cały czas ważyły się jego losy. Niemcy zastanawiali się, czy go puścić. Przygotowywał się z zespołem Kaiserslautern, więc możemy być spokojni o jego dyspozycję. Wreszcie udało nam się go sprowadzić! Cieszymy się z tego powrotu. Robert Pich pomoże nam i sobie, bo wciąż ma szansę na wyjazd na Euro - mówi na łamach oficjalnej klubowej strony Paweł Żelem, prezes Śląska.

Pich ostatnio był z "Czerwonymi Diabłami" na zgrupowaniu w Hiszpanii. Zagrał nawet w kilku sparingach, mimo to w ostatni weekend zabrakło dla niego miejsca w meczowej osiemnastce w ligowym meczu przeciwko drużynie Union Berlin.

Sytuacja Słowaka skomplikowała się po tym, jak w Kaiserslautern zwolniono trenera. Kostę Runjaicia zastąpił Konrad Fünfstück. Pich ze szkoleniowcem, który sprowadził go do Niemiec, pracował zaledwie miesiąc. Prezes 1. FC Kaiserslautern Stefan Kuntz na łamach portalu rheinpfalz.de przyznał, że na zimowy transfer naciskał sam Pich. Zawodnik chce powalczyć o miejsce w kadrze Słowacji na czerwcowe Euro 2016 we Francji.

- Robert był daleko od składu. Trener Fünfstück nie przekonał się do umiejętności Słowaka zarówno w pomocy, jak i w ofensywie. Poza tym niedawno szefowie Kaiserslautern sprowadzili nowego zawodnika mogącego grać jako środkowy bądź boczny napastnik, czyli na pozycjach Picha. To Islandczyk Jon Dadi Bödvarsson, który ostatnio grał w lidze norweskiej. Szanse na grę dla Roberta byłyby wiosną naprawdę małe. Poza tym niemiecki klub musiał zaoszczędzić trochę pieniędzy, a Pich był jedynym graczem, który zdaniem sztabu szkoleniowego nie podnosił jakości drużyny - mówi "Wyborczej" Volker Buch, dziennikarz gazety "Allgemeine Zeitung".

Niemiec dodaje: - Trener Fünfstück dawał Pichowi szanse w zimowych sparingach, ale najwidoczniej piłkarz nie przekonał do siebie szkoleniowca Kaiserslautern. Niedawno przeprowadzałem wywiad z Fünfstückiem. Na pytanie o ewentualny zimowy transfer Słowaka odparł: "Wszystko jest możliwe". Być może cierpliwość klubu się wyczerpała.

Przypomnijmy: Pich w Śląsku spędził dwa sezony. W tym czasie rozegrał dla wrocławskiej drużyny 65 spotkań, zdobył 14 bramek i zaliczył osiem asyst. Był jednym z czołowych zawodników drużyny.

Niewykluczone, że słowacki skrzydłowy zostanie we Wrocławiu na dłużej. Śląsk w umowie z niemieckim klubem ustalił warunki ewentualnego transferu definitywnego.

Pich to czwarte zimowe wzmocnienie Śląska. Wcześniej do klubu dołączyli: obrońca z Gruzji Lasha Dvali, węgierski pomocnik Andras Gosztonyi i japoński rozgrywający Ryota Morioka. Wrocławski klub dopina również dwa inne transfery: ukraińskiego obrońcy Igora Tyszczenki i nowego napastnika. Będzie nim najprawdopodobniej zawodnik z zagranicy.

Więcej o: