Sport.pl

Śląsk mierzył w finał Pucharu Polski, ale po drodze został ośmieszony w Bytowie

Śląsk w tym sezonie chciał zdobyć Puchar Polski. Ale to już nierealne, gdyż po katastrofalnym występie przegrał 0:3 z pierwszoligową Drutex Bytovią Bytów i odpadł z rozgrywek.
Jednym z głównych celów Śląska w tym sezonie był Puchar Polski. Wrocławianie bardzo chcieli zagrać w majowym finale tych rozgrywek na Stadionie Narodowym w Warszawie i uczcić w ten sposób zbliżające się 70-lecie klubu.

O tych planach zgodnie i oficjalnie mówili w Śląsku wszyscy, począwszy od piłkarzy i trenerów, na działaczach kończąc. Realnie oceniając swoje szanse w tym sezonie, to właśnie dobry wynik w Pucharze Polski był bardziej prawdopodobny niż świetny wynik w lidze. Kapitan Śląska Piotr Celeban podkreślał, że duże szanse na triumf w Pucharze Polski zespół teoretycznie miał dzięki korzystnemu rozstawieniu. Bo w 1/8 finału rozgrywek Śląsk trafił na pierwszoligową Bytovię Bytów. Kolejnym ewentualnym rywalem Śląska miał być zwycięzca pary KSZO Ostrowiec - Arka Gdynia (awansowała Arka).

Jednak sukcesu w Pucharze Polski nie będzie. Wrocławianie zagrali kolejny kompromitujący mecz i przegrali z pierwszoligowym Drutexem Bytovią Bytów 0:3. W efekcie w dziesięć dni zanotowali aż trzy porażki, bo wcześniej w lidze przegrali 1:2 z Ruchem Chorzów i 0:4 z Jagiellonią Białystok.

W Pucharze Polski trener Mariusz Rumak postanowił przetestować nowe nabytki Śląska. Dlatego w ofensywie postawił na czwórkę: Sito Riera, Joan Roman, Mario Engels, Łukasz Madej. Na ławce rezerwowych posadził kluczowego dotychczas zawodnika zespołu Ryotę Morioką, a także obu nominalnych środkowych napastników Kamila Bilińskiego i Bence Mervo.

Rotacja nie przyniosła żadnych efektów i nie odmieniła ofensywnego oblicza Śląska. Wrocławianie nadal mają problemy ze zdobywaniem bramek, choć tym razem potrafili już częściej strzelać na bramkę rywali. W poprzednim meczu z Jagiellonią piłkarze Śląska oddali ledwie trzy strzały w całym meczu!

Ale piłkarzy Rumaka w meczu z Bytovią znów zawodziła skuteczność. Wstydliwe dla piłkarzy z Wrocławia było również to, że w pierwszej połowie, mając na boisku graczy, których największym atutem jest szybkość i umiejętności techniczne, ograniczali się niemal wyłącznie do dalekich 30-40-metrowych zagrań. Momentami Śląsk grał bardzo prymitywnie.

Poza grą w ataku trener Śląska ma jeszcze jeden, dużo większy problem. Defensywa wrocławian od kilku meczów spisuje się fatalnie i niczym nie przypomina bloku obronnego z pierwszych spotkań tego sezonu. Wtedy w czterech kolejnych spotkaniach z rzędu Legia, Lech czy Lechia nie były w stanie strzelić Śląskowi choćby jednej bramki. Dziś bez większych problemów bramki wrocławianom strzelają zespoły ze środka pierwszej ligi.

W Bytowie błędy w defensywie mnożyły się niemal w każdej sytuacji podbramkowej dla Bytovii. Przy pierwszym golu Piotr Celeban starał się blokować strzał jednego z graczy Bytovii, ale zrobił to tak niefortunnie, że skierował piłkę do własnej bramki. Bramka na 2:0 z rzutu karnego to efekt pomyłki arbitra głównego, który niesłusznie doszukał się zagrania ręką w polu karnym Filipe Goncalvesa. Portugalczyk został trafiony piłką w twarz, a nie w rękę. Gol na 3:0 sprezentował rywalom golkiper wrocławian Mariusz Pawełek, który niepotrzebnie wyszedł z bramki, minął się z piłką, po drodze taranując swojego obrońcę Kamila Dankowskiego.

A piłkarze z Bytowa? W meczu ze Śląskiem zanotowali swoją najwyższą wygraną w tym sezonie! Dotychczas najwyżej zwyciężyli w lidze 2:0 z Sandecją Nowy Sącz. Od czwartku mogą chwalić się nowym, wrocławskim rekordem.

Śląsk 70-lecie klubu będzie musiał świętować w inny sposób. Ale na razie szefowie wrocławskiego klubu mają same problemy i zmartwienia. Wysoka porażka z pierwszoligowcem dowodzi, że drużynę Mariusza Rumaka dopadł głęboki kryzys.

Drutex-Bytovia Bytów - Śląsk 3:0 (2:0)

Bramki: 1:0 - Celeban (11. gol samobójczy), 2:0 - Wróbel (33.), 3:0 - Klichowicz (67.)

Bytovia: Bieszczad - Cseh, K. Bąk, Wróbel, Opałacz (90. Bielak) - Kamiński, Rzuchowski, Mandrysz, Monterde (62. Klichowicz), J. Bąk, Efir (80. Formela)

Śląsk: Pawełek - Zieliński, Celeban, Dvali, Dankowski - Kokoszka, Goncalves - Madej, Joan Roman (57. Morioka), Engels (46. Alvarinho) - Riera

Więcej o: