Śląsk wygrał z Kmitą

Śląsk nareszcie wygrał mecz na wyjeździe. Kibice czekali na to ponad rok. Wrocławianie pokonali Kmitę Zabierzów 1:0




Śląsk niemal całe spotkanie miał przewagę i był lepszy od rywali. Zanim jednak wrocławianie zaczęli nacierać na bramkę Kmity, w polu karnym Radosława Janukiewicza ponownie powiało koszmarem z poprzednich meczów wyjazdowych. Po błędzie obrońców Śląska w idealnej sytuacji znalazł się Piotr Chlipała. Napastnik gospodarzy miał przed sobą tylko bramkarza gości i powinien zdobyć gola, ale zamiast do siatki trafił w Janukiewicza.

Później groźniejsi byli już podopieczni Ryszarda Tarasiewicza. Zwłaszcza dużo zamieszania w szeregach obronnych Kmity wywoływały akcje Marka i Janusza Gancarczyków. Obaj zawodnicy nie bali się indywidualnych pojedynków i uczestniczyli w niemal każdej akcji ofensywnej Śląska.

Aktywny był także Benjamin Imeh, który po raz pierwszy zaczął w tym sezonie mecz w podstawowej jedenastce. Nigeryjczyk mógł zdobyć gola, ale piłka po jego strzale głową (dośrodkowywał Janusz Gancarczyk) o centymetry minęła bramkę Kmity. Wcześniej, także po akcji J. Gancarczyka, przed szansą stanął M. Gancarczyk, ale w idealnej sytuacji źle trafił w piłkę.

W końcu nadeszła 44. minuta. Wydawało się, że przed przerwą już nic się nie wydarzy. Janusz Gancarczyk ponownie zdecydował się na indywidualną akcję, po czym zagrał do Imeha, który uderzył na bramkę. Uderzenie było na tyle mocne, że Mariusz Różalski nie zdołał utrzymać piłki. Najszybciej dopadł do niej Marek Gancarczyk i z bliska trafił do siatki.

Im było bliżej końca meczu, tym na boisku było coraz mniej składnych akcji, a więcej ostrej gry. W Śląsku w trzecim swoim spotkaniu w seniorskim zespole trzecią żółtą kartkę dostał Tadeusz Socha. Na kwadrans przed końcem kolejny raz Dariusz Romuzga ostro zaatakował jednego z graczy Śląska, za co dostał żółtą kartkę. A ponieważ była to druga żółta kartka pomocnika Kmity w tym meczu, musiał opuścić boisko.

To wyraźnie uśpiło gości, którzy myśleli, że mecz mają już wygrany. Gospodarze, mimo że grali w osłabieniu, zaatakowali i tuż przed końcem pojedynku mogli zdobyć gola na wagę remisu. Na szczęście piłka po strzale Bednarza trafiła tylko w poprzeczkę.

- Trochę musieliśmy czekać na to zwycięstwo - zaczął swoją wypowiedź po meczu trener Tarasiewicz. - Z przebiegu meczu jak najbardziej zasłużyliśmy na wygraną. Odzyskujemy wartość i zespół zaczyna grać tak jak za mojej pierwszej kadencji na Oporowskiej - dodał.

Kmita Zabierzów - Śląsk Wrocław 0:1 (0:1)

Bramka: 0:1 - M. Gancarczyk (44).

Kmita: Różalski - Ibrahim, Bednarz Ż, Rzucidło (37. Pokrywka), Zontek - Kurowski (46. Kępa), Sepioł, Romuzga Ż CZ, Leśniowski (65. Kajca) - Chlipała, Ankowski Ż.

Śląsk: Janukiewicz - Wołczek, Socha Ż, Wójcik, Ćap - M. Gancarczyk (68. Wan), Sztylka, Rosiński, J. Gancarczyk - Ulatowski (46. Dudek Ż), Imeh.

Sędzia: Michał Mularczyk (Łódź). Widzów: 2000.