Sport.pl

Śląsk po awansie - Euforia na dwie godziny

Piłka nożna. Sztylka, Łudziński, Kaczmarek, bracia Gancarczykowie i być może Dudek - ci piłkarze mają zostać w nowym Śląsku Wrocław. Nie wiadomo, czy w klubie pozostanie trener Ryszard Tarasiewicz i jego asystent Waldemar Tęsiorowski. - Mam jeszcze roczny kontrakt ze Śląskiem, ale jak Ryśka nie będzie, to jakoś nie widzę dalszej współpracy - jasno stawia sprawę Tęsiorowski
Sobotnia euforia wywołana awansem do ekstraklasy trwała w Śląsku bardzo krótko. - Dokładnie póltora godziny, no może dwie. Już w autobusie, którym wracaliśmy z Poznania, zawodnicy pytali mnie: Co będzie z nami dalej? - opowiada kierownik Śląska Zbigniew Słobodzian. - Odpowiedziałem, że nie mam pojęcia. Zresztą w poniedziałek o to samo pytałem wiceprezesa Piotra Mazura i on również nie potrafił udzielić mi jasnej odpowiedzi.

Śląsk zajął w tabeli II ligi drugie premiowane awansem miejsce, ale teraz wrocławski klub łączy się z Groclinem Grodzisk i zamierza zbudować zespół, który skutecznie będzie rywalizował z takimi potęgami, jak Wisła Kraków czy Legia Warszawa. Chce także zaistnieć w europejskich pucharach. Co to oznacza dla niektórych piłkarzy, nietrudno się domyślić. Nieoficjalnie mówi się, że w nowym Śląsku pozostanie maksymalnie sześciu zawodników, którzy w sobotę świętowali awans na stadionie Lecha Poznań. Są nimi: Dariusz Sztylka, Przemysław Łudziński, Wojciech Kaczmarek, bracia Janusz i Marek Gancarczykowie oraz niewykluczone, że Sebastian Dudek. - Takie parytety, że zostanie pięciu, innym razem, że siedmiu, a potem, że maksymalnie trzech, to nic innego jak chwyty poniżej pasa - gorzko komentuje osoba związana ze Śląskiem Wrocław.

Pewne jest tylko, że wypożyczenie kończy się Patrykowi Klofikowi, który po sezonie wraca do Zagłębia Lubin, pozostali czekają na rozwój wypadków. - Piłkarze reagują spokojnie na to, cię dzieje. Wstrząs to był wiosną, gdy dowiedzieli się o fuzji, teraz już się przyzwyczaili - mówi Waldemar Tęsiorowski, asystent Tarasiewicza. - Jestem przekonany, że kilku z nich spokojnie znajdzie miejsce w niezłych klubach. Wojtek Górski i Zbyszek Wójcik, mimo że mają już swoje lata, mogą jeszcze wiele dać drużynom, do których trafią.

Z klubem niemal na pewno pożegna się również trener Ryszard Tarasiewicz, jego potencjalny następca, Jacek Zieliński (szkoleniowiec Groclinu), oglądał z trybun sobotni mecz Śląska z Wartą. - W tym tygodniu my, czyli sztab szkoleniowy, mamy rozmawiać o swojej przyszłości - zaznacza z kolei Tęsiorowski. - Mam jeszcze roczny kontrakt ze Śląskiem, ale jak Ryśka nie będzie, to jakoś nie widzę dalszej współpracy... Szkoda, że to się tak porobiło, że jak klub był w bardzo ciężkim położeniu, to byli przy nim ludzie z Wrocławia, a teraz to ma się zmienić - dodaje.

- Niektórzy z nas pracowali w Śląsku za śmieszne pieniądze, ale każdy cenił sobie, że może coś zrobić dla ikony futbolu w regionie - wtrąca Słobodzian. - Ja osobiście chciałbym zostać przy drużynie. Nie ukrywam, że podobnie jak piłkarze czy trenerzy mam satysfakcję z tego awansu. Przecież miasto mówiło, że awans klub ma wywalczyć w ciągu dwóch lat. A jednak wystarczył jeden sezon i Śląsk znów zagra z najlepszymi.

- Naszym następcom będę życzył jak najlepiej, i nie mówię tego z ironią w głosie. Naprawdę, zawsze zależało mi na Śląsku, w końcu ten klub to kawałek mojego życia - mówi na koniec Tęsiorowski.

Więcej o: