Sport.pl

Lech sprzedawał mecze? Piłkarz z zarzutami

Trzy zarzuty korupcyjne wrocławska prokuratura postawiła Zbigniewowi W. byłemu piłkarzowi Lecha Poznań, grającemu teraz w Śląsku Wrocław. Zarzuty dotyczą sprzedawania meczów przez piłkarza Lecha Poznań w sezonie 2003/04
Lech - Deportivo: Można grać bez bramkarza »

Prokuratorzy z Wrocławia już we wtorek zatrzymali dwie osoby, ale ujawnili personalia tylko jednej z nich - Roberta D., masażysty Lechii Gdańsk, który cztery lata temu pracował w Lechu. Kto był drugim zatrzymanym - tego prokuratorzy nie chcieli powiedzieć. - Na razie nie ujawnimy o kogo konkretnie chodzi. Mogę tylko powiedzieć, że to zawodnik grający obecnie w ekstraklasie - mówił wczoraj Edward Zalewski, szef prokuratorów prowadzących śledztwo w aferze piłkarskiej.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że zatrzymanym jest Zbigniew W. - były obrońca Lecha Poznań, ostatnio piłkarz Śląska Wrocław. Podejrzany piłkarz został zwolniony do domu, musi wpłacić 40 tys. poręczenia majątkowego. Wiemy na pewno, że Zbigniew W. nie był na treningu Śląska we wtorek i w środę. Nie można się z nim skontaktować, bo miał wyłączony telefon. Śląsk już wydał krótkie oświadczenie, w którym informuje, że zawiesza piłkarza.

Po przesłuchaniu we wrocławskiej prokuraturze W. postawiono trzy zarzuty korupcyjne. Dwa z nich dotyczą przyjmowania łapówek za przegranie meczu. Trzeci zarzut odnosi się do pośredniczenia przy wręczaniu łapówki. Wszystkie zdarzenia dotyczą spotkań w piłkarskiej ekstraklasie.

Jedno z nich to historia z maja 2004 r. Lech grał w Nowym Dworze ze Świtem. Rywale "Kolejorza", których trenował wówczas również podejrzany w aferze korupcyjnej Janusz W., dramatycznie potrzebowali punktów, by utrzymać się w lidze. Lech w ekstraklasie nie walczył już o nic. I przegrał 0:1. - Pamiętam ten mecz doskonale, bo z ławki rezerwowych poszedłem sobie na trybuny. Tak pyskowałem sędziemu Małkowi, że bałem się kary dyscyplinarnej - wspomina dzisiaj ówczesny trener Lecha Czesław Michniewicz. - Strasznie wkurzał mnie wtedy sędzia, który pozwolił rywalom kopać naszych. A my mieliśmy w perspektywie superważny mecz w finale Pucharu Polski z Legią. Czy przypuszczałem, że mój piłkarz mógł sprzedać mecz? Nie, skądże. K..., taka historia, przecież Zbyszek to taki fajny facet... - Michniewicz, który o zatrzymaniu W. dowiedział się od nas, był w szoku.

Ówczesny prezes Lecha Radosław Majchrzak: - Co pan powie... To Zbyszka zatrzymali? Naprawdę? To cichy, skromny facet... Wydawał się być poza wszelkimi podejrzeniami. A w tym meczu był chyba najstarszy na boisku. Dla mnie to szok. My jako zarząd nie mieliśmy z tym oczywiście nic wspólnego...

Czy obecny Lech Poznań, walczący w lidze o mistrzostwo kraju może obawiać się np. karnej degradacji do pierwszej ligi lub odebrania punktów przez PZPN? Prawnik Lecha, a jednocześnie członek zarządu PZPN Jacek Masiota uważa, że nie. - KKS Lech Poznań nie jest następcą prawnym stowarzyszenia WKP Lech Poznań i w związku z tym nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności prawnej z tytułu przewinień dyscyplinarnych popełnionych przez stowarzyszenie WKP Lech Poznań - oświadczył Masiota. Dzisiejszy Lech to efekt przejęcia nazwy, barw i tradycji "starego" Lecha przez Amikę Wronki w 2006 r.

Z naszych informacji wynika, że to początek zatrzymań piłkarzy, którzy w sezonie 2003/04 sprzedawali mecze Świtowi. Do tej pory w aferze korupcyjnej zarzuty postawiono już 176 osobom.

Robert Lewandowski - Sukces najlepiej smakuje na zimno »