Marek Gancarczyk: Zwycięstwo dedykuję narzeczonej

Dla Marka Gancarczyka jesień nie była szczególnie udana - siedział głównie na ławce rezerwowych. Po odejściu Krzysztofa Ostrowskiego awansował do podstawowego składu i w meczu z Polonią zaliczył asysty przy wszystkich trzech bramkach dla Śląska!
Michał Karbowiak: Będzie się Pan chyba śnił po nocach lewemu obrońcy Polonii Adrianowi Klepczyńskiemu.

Marek Gancarczyk (pomocnik Śląska): Faktycznie, nie utrudniał mi życia, tak jak można by się tego spodziewać (śmiech). Początek nie był wymarzony, nie do końca wiem, z czego to wynikało, ale potem zaczęliśmy dobrze grać w piłkę i efektownie wygraliśmy. Cieszymy się tym bardziej, że przecież Polonia była w tym sezonie bardzo groźna dla zespołów z czuba tabeli. A nam udało się ją wysoko pokonać.

Do składu wskoczył Pan po odejściu Krzysztofa Ostrowskiego do Legii i teraz na Panu spoczywa spora presja, bo przecież Śląsk jesienią atakował głównie skrzydłami.

- Nie czuję jakiejś specjalnej presji, po prostu robię swoje. Z Krzyśkiem nadal pozostajemy w dobrych kontaktach, piszemy do siebie SMS-y, żeby wiedzieć, co u nas słychać. Mogę się tylko cieszyć, że gram, że jestem zdrowy. Tydzień temu miałem trochę problemów z mięśniami, ale już mi przeszło. Zdaje się, że po prostu trzeba było przyzwyczaić organizm do wysiłku.

Zaliczył Pan kiedyś w meczu tyle asyst?

- Nie, to był chyba pierwszy raz, choć w żadnym wypadku nie czuję się bohaterem. Kiedyś ktoś mi dogrywał, teraz role się odwróciły. Jestem pomocnikiem i to należy do moich zadań. Nie muszę strzelać goli, mogę tylko podawać partnerom - bylebyśmy wygrywali mecze. Choć jak uda się samemu coś strzelić, to też będę się cieszył. A zwycięstwo i asysty chciałbym zadedykować mojej narzeczonej Paulinie, bo przecież mamy Dzień Kobiet.

Śląsk jest coraz bliżej miejsca w pucharach, wierzy Pan, że możecie w nich zagrać?

- Będziemy się starać. Chcę grać w Śląsku i osiągać w nim jak najlepsze rezultaty. Gdyby było inaczej, to już by mnie na Oporowskiej nie było. Być może uda się awansować do pucharów, ale zobaczymy, co będzie. Jak na pierwszy sezon po awansie to i tak robimy świetny wynik.