Sport.pl

Jak przegrać mecz w doliczonym czasie gry

POLONIA WARSZAWA - ŚLĄSK WROCŁAW 3:2. Śląsk do ostatniej minuty meczu prowadził 2:1 z Polonią w Warszawie. Ale w ciągu 50 sekund doliczonego czasu gry Polonia strzeliła dwie bramki i w nieprawdopodobny sposób zdołała wygrać spotkanie.
Do 90. minuty meczu na Konwiktorskiej wszystko wydawało się jasne. Zagrożony dymisją trener Polonii Jacek Grembocki nie uratował skóry. Prowadzony przez niego zespół przegrywał 1:2. Tydzień wcześniej przegrał w Kielcach z Koroną 0:4. Po drodze Polonia odpadła z Ligi Europejskiej. Z negocjacjami z nowym szkoleniowcem Franciszkiem Smudą nie krył się Józef Wojciechowski, właściciel klubu.

Ale w niespełna minutę wszystko w Polonii znów się zagmatwało. Grembocki zagrał tak jak Smuda. Do końca. Va banque. Dwa gole strzelone przez Marcela Sarvasa i ostatniego z rezerwowych Daniela Gołębiewskiego dały jej zwycięstwo i zrodziły nowe pytania - kto będzie trenerem "Czarnych Koszul"? - Takich meczów, takich zwycięstw oczekuję, ale nie powiem, czy Jacek Grembocki nadal będzie trenerem. Zastanowię się nad tym, jeszcze będę w tym tygodniu na ten temat rozmawiał - mówił właściciel Polonii Józef Wojciechowski.

- Cieszę się, że jestem tu z państwem. Czuję się nadal trenerem, robię swoje, przecież jestem tutaj na konferencji. Moja przyszłość idzie w jednym kierunku - do przodu - mówił na konferencji prasowej Grembocki. - Bardzo się cieszę, że moim następcą może być Franciszek Smuda. Ja asystentem Smudy? Na pewno takiej propozycji nie będzie.

Majewski: życzę Grębockiemu, żeby pozostał trenerem Polonii
Spotkanie było wyjątkowo nerwowe. Pierwsza groźna akcja Śląska to strzał w słupek Amira Spahicia. Później poloniści nie wykorzystali dwóch okazji, w jednej z nich Łukasz Trałka nie trafił do pustej bramki z metra. Później sędzia mógł podyktować rzut karny dla wrocławian za faul Tomasza Jodłowca na Marku Gancarczyku i ukarać stopera Polonii czerwoną kartką, ale tego nie uczynił.

Pierwszy gol padł dla wrocławian. Najlepszy na boisku Marek Gancarczyk wykorzystał złe ustawienie obrońców "Czarnych Koszul". W efektowny sposób przejął prostopadłe zagranie Antoniego Łukasiewicza, minął bramkarza i spokojnie trafił do bramki.

Polonia wyrównała tuż po przerwie. Filip Ivanovski skorzystał z prezentu Antoniego Łukasiewicza, który tym razem idealnie wyłożył piłkę rywalowi. Potem mecz był ciekawy, z dużą liczbą sytuacji. Ponownie zaimponował Marek Gancarczyk, po którego mocnym strzale piłka trafiła w poprzeczkę. W końcu Mariusz Zasada sfaulował w polu karnym Marka Gancarczyka, a jedenastkę wykorzystał Sebastian Dudek. Śląsk prowadził i wszystko wskazywało na to, że pierwszy raz wygra w lidze z Polonią. Z porażką własnego zespołu pogodzili się nawet kibice Polonii. Zdjęli flagi, opuszczali stadion.

Niestety, nadeszła 90. minuta i w Polonii zadziałał duch Franciszka Smudy, choć jeszcze bez jego obecności.

Powiedzieli po meczu

Jacek Grembocki, trener Polonii:

- Od dawna, od momentu, kiedy tu przyszedłem, gramy ofensywnie. Niekiedy mamy problemy z proporcjami między atakiem i obroną. Niestety, coraz gorzej wygląda nasza gra w obronie. W Kielcach również to fatalnie wyglądało z tyłu. Dziś młodzież zagrała bardzo dynamicznie z przodu. Wygraliśmy, bo chcieliśmy bardzo tego zwycięstwa. Cieszę się, bo gram z Rysiem po raz drugi i drugi raz wygrywam [poprzednio jako trener Znicza Pruszków - przyp. red.]. Strzeliłem mu już 6 goli.

Ryszard Tarasiewicz, trener Śląska Wrocław:

- Szkoda, bo rozegraliśmy dobre zawody i ten nasz wysiłek nie był zrekompensowany zdobyczą punktową. Chłopcy na tyle, na ile mogli, starali się. Bramki straciliśmy nie tyle po błędach, ile w wyniku braku koncentracji. Myśleliśmy, że jest już po meczu. Myślę, że jeżeli będziemy grali w takim stylu, to o kolejne mecze możemy być spokojni.

Krzysztof Wołczek, obrońca Śląska:

- Przegraliśmy taki mecz, w którym byliśmy dużo lepsi. Trudno się z tym pogodzić.

Mariusz Pawelec, obrońca Śląska:

- Przegraliśmy w ten sposób z Arką. Nie chciałbym już czegoś takiego przeżywać. Zawiniłem przy drugim golu. Nie upilnowałem przeciwnika. Trzeba o tym zapomnieć i grać dalej.