Ouedraogo i Zilić do domu

Sztab szkoleniowy Śląska zrezygnował z dalszego testowania Mohameda Ismaela Ouedraogo i Seada Zilicia. - Chyba lepiej jest już poczekać do zimy i poszukać kogoś lepszego - mówi drugi trener Śląska Paweł Barylski.
Ouedraogo był we Wrocławiu trzy, a Zilić zaledwie jeden dzień. Ten czas wystarczył jednak wrocławskiemu sztabowi szkoleniowemu, by ocenić, że obaj piłkarze do gry się nie nadają. W trakcie testów, napastnik z Burkina Faso nabawił się lekkiego urazu, a Bośniak ze słoweńskim paszportem nie potwierdził walorów wynikających z piłkarskiego CV. To wydawało się niezłe, bo Zilić grał przecież w reprezentacji młodzieżowej Bośnii i Hercegowiny, a także pierwszej kadrze Słowenii. Dodatkowo jako junior trafił do włoskiej Fiorentiny, grał w niemieckiej Hercie Berlin, a z Wisłą Płock zdobywał krajowy puchar. - Faktycznie piłkarz miał kilka walorów, które dostrzegliśmy. Z drugiej strony dziś stoimy przed sporym dylematem, bo jest już po połowie rundy. To oznacza, że bliżej nam do zimowego okienka transferowego, gdzie będzie można znowu pozyskiwać piłkarzy. Lepiej, więc chyba zacząć działać wtedy, niż zatrudniać kogoś po kilku dniach testów. Poza tym nadal trzymamy się zasady, że piłkarz, który przyjdzie do Śląska musi być lepszy od obecnie grających w zespole. W przypadku tych obu zawodników tak nie było - zaznacza Paweł Barylski drugi trener wrocławskiej ekipy. Jego słowa oznaczają, że Śląsk nikogo już raczej testował nie będzie. Może i dobrze, bo wcześniej sprawdzani zawodnicy z Macedonii czy Ugandy w zasadzie tylko zabierali wrocławskiemu trenerowi czas.