Sport.pl

Jose Maria Bakero - rywal sprzed lat

Jose Maria Bakero 22 lata temu grał przeciwko Śląskowi Wrocław. Bask był wówczas piłkarzem Realu Sociedad San Sebastian, zespołu, który w pierwszej rundzie Pucharu Zdobywców Pucharów wyeliminował Śląsk z Ryszardem Tarasiewiczem w składzie.
Dwumecz Śląska z Realem Sociedad San Sebastian w 1987 roku był ostatnim - jak dotąd - występem wrocławskiego klubu w europejskich pucharach. Wrocławianie mieli wówczas bardzo silną drużynę z Ryszardem Tarasiewiczem, Waldemarem Prusikiem, Pawłem Królem, Januszem Górą i Dariuszem Marciniakiem w składzie. Niestety, nie mógł grać kontuzjowany Andrzej Rudy.

Pierwszy mecz rozegrano w Hiszpanii. Stadion w Anoeta w San Sebastian nie został przez UEFA dopuszczony do rozgrywania meczów pucharowych, dlatego areną, na której rywalizowano, był obiekt Athletic Bilbao - San Mames. Rywal Śląska miał w swoim składzie kilku bardzo znanych graczy, ale wówczas najsławniejszym wcale nie był jeszcze Jose Maria Bakero, obecny szkoleniowiec Polonii Warszawa.

- Rzeczywiście Bakero nie był wtedy znany - potwierdza Janusz Jedynak, bramkarz Śląska z tamtych czasów. - Niewiele wiedzieliśmy o naszych rywalach, gdyż nie było takich możliwości rozpracowywania rywala jak dziś. Nikt z trenerów nie poleciał nawet do Hiszpanii, aby wcześniej zobaczyć jakiś mecz Realu. Znaliśmy tylko nazwiska naszych przeciwników i w zasadzie nic więcej - opowiada.

W Realu oprócz Jose Marii Bakero grał wówczas jego brat Santiago, występujący jako obrońca. Najbardziej znanym zawodnikiem rywali był bez wątpienia sławny bramkarz Luis Arconada - wcześniej reprezentant Hiszpanii, który grał w finałach mistrzostw świata w 1982 roku oraz finałach mistrzostw Europy w 1980 oraz 1984 roku. Na tej ostatniej imprezie Hiszpanie dotarli do finału, gdzie przegrali 2:0 z Francją. Arconada fatalnie wspomina ten finał. Przy pierwszym golu popełnił prosty błąd, przepuszczając piłkę pod brzuchem po lekkim strzale Michaela Platiniego z rzutu wolnego. Innym znanym graczem Realu był w tym czasie pomocnik Jesus Maria Zamora, grający w reprezentacji Hiszpanii podczas finałów ME w 1980 roku i finałów MŚ w 1982. Funkcję szkoleniowca Realu pełnił John Toshack - niegdyś świetny walijski napastnik, który po pracy trenerskiej w San Sebastian trafił do jeszcze większego klubu - Realu Madryt.

W Bilbao Śląsk niespodziewanie zremisował 0:0, mimo że Real miał przez cały mecz przygniatającą przewagę. Bohaterem meczu był bramkarz Śląska, który ani razu nie dał się zaskoczyć.

Janusz Jedynak: - Obroniłem w kilku bardzo trudnych sytuacjach, ale czasami sprzyjało mi szczęście. Raz piłka trafiła w słupek, później odbiła się przypadkowo od ręki i poleciała tuż obok bramki. Cały czas miałem coś do roboty, bo jak tylko wybiłem piłkę, ona natychmiast wracała pod nasze pole karne. Prawda jest tak, że mieliśmy problem z przekroczeniem własnej połowy, ale udało nam się wywalczyć remis. Czy zapamiętałem z tamtych spotkań Bakero? Na pewno ja bardziej kojarzę jego niż on mnie - śmieje się zawodnik.

Rewanż rozegrano 30 września na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu. Mecz oglądały tłumy kibiców. Na trybunach ciężko było znaleźć jakiekolwiek wolne miejsce. Pojedynek mogło oglądać nawet około 40 tys. widzów. Wrocławscy działacze chcieli zaimponować organizacją widowiska i przygotowali kilka atrakcji. Jedna z nich polegała na tym, że piłkę do gry miał przekazać sędziom spadochroniarz lądujący na środku boiska.

Nie do końca wiadomo, dlaczego sędzia rozpoczął grę, nie czekając na "piłkę z nieba". Piłkarze grali już kilkadziesiąt sekund, gdy nagle nad murawą boiska pojawiła się sylwetka lecącego spadochroniarza! Zauważył on, że mecz trwa już w najlepsze, i zdołał jeszcze skorygować lądowanie - zamiast na środku spadł w samym rogu boiska, po stronie tablicy świetlnej. Zaskoczony i zdezorientowany, szybko zwinął spadochron i umknął. Na szczęście w tym momencie gra prowadzona była po drugiej stronie boiska.

W rywalizacji piłkarskiej lepsi byli goście. Śląsk w zasadzie nie stworzył sobie żadnej sytuacji strzeleckiej. W ostatnim kwadransie Real strzelił dwa gole - najpierw trafił Loren, po kilku minutach Aitor Beguiristain - Real awansował dalej.

A Jose Maria Bakero dwa tygodnie po meczu we Wrocławiu zadebiutował w reprezentacji Hiszpanii - wystąpił w meczu przeciwko Austrii. Sezon 1987/88 był ostatnim dla Bakero i Beguiristaina w barwach Realu San Sebastian. Obydwaj przeszli do Barcelony, z którą święcili wielkie triumfy - przede wszystkim pierwsze w historii klubu zwycięstwo w Pucharze Europy w 1992 roku.

Dziś Bakero przyjeżdża do Wrocławia jako szkoleniowiec Polonii Warszawa. Jego rywalem na ławce trenerskiej będzie Ryszard Tarasiewicz, wówczas przeciwnik na boisku. Kto tym razem zatriumfuje?