Hazardowy problem piłkarskiego Śląska Wrocław

Podczas sobotniego meczu Śląska z Jagiellonią Białystok wyświetlano reklamę firmy bukmacherskiej, co jest niezgodne z tzw. ustawą hazardową - grożą za to wielomilionowe kary. Wrocławski klub twierdzi jednak, że w całej sprawie jest ofiarą, bo złamaniu prawa zapobiec nie mógł
W trakcie spotkania Śląska z Jagiellonią na bandach otaczających boisko wyświetlana była reklama maltańskiej internetowej firmy bukmacherskiej bet-at-home.com. W myśl tzw. ustawy hazardowej takie reklamy są zabronione, a za ich emitowanie można zapłacić nawet 12,6 mln zł grzywny.

Działacze wrocławskiego klubu sankcji się jednak nie obawiają i przekonują, że złamanie prawa na stadionie to nie ich wina. - To nie Śląsk Wrocław wyemitował reklamy niezgodne z prawem, a firma BT Sport, która dostarcza na mecze bandy diodowe - mówi rzecznik wrocławskiego klubu Michał Mazur.

Tłumaczy, że BT Sport ma prawo do części czasu emisyjnego i to właśnie w ramach tej puli pojawiły się reklamy bukmachera internetowego: - BT Sport złamał tym samym zapisy umowy z klubem, zgodnie z którą nie może emitować treści niezgodnych z polskim prawodawstwem. Śląsk Wrocław absolutnie nie odpowiada za treść tych reklam i trudno, by ponosił konsekwencje za cudze winy.

Szef BT Sport Lech Różański twierdzi natomiast, że ustawa nie dotyczy hazardu oraz zakładów wzajemnych w internecie: - Tym ma się zająć dopiero nowelizacja ustawy, która jest w fazie przygotowań. Dlatego to, co robimy, jest w stu procentach legalne.

Claus Retschitzegger, dyrektor działu prawnego bet-at-home.com, przekonuje, że polska ustawa hazardowa łamie prawo europejskie, więc nie może być stosowana: - W związku z tym, na mocy ważnej licencji na zakłady sportowe i hazard wydanej w jednym z krajów członkowskich Unii Europejskiej, mamy prawo oferować nasze usługi w Polsce oraz je reklamować.

Prawnik Legii Warszawa Jarosław Ostrowski uważa jednak, że emitowanie takich reklam na meczach jest nielegalne: - W tej sprawie toczy się w całym kraju wiele postępowań w Izbach Celnych. Dziwię się więc uporowi firm, które decydują się na tego rodzaju działania. To potrwa pewnie do pierwszego negatywnego dla nich wyroku sądu.

Jego zdaniem również klub może zostać ukarany: - To on jest organizatorem zawodów i odpowiada za to, co jest podczas nich emitowane. Działanie Śląska to duże ryzyko.

Mazur przekonuje, że Śląsk zrobił wszystko, by uniknąć takiej sytuacji: - Przed meczem z Jagiellonią, a więc zanim doszło do złamania prawa, poinformował policję i Izbę Celną, że na stadionie może dojść do takiego zdarzenia. W tym tygodniu firmie BT Sport zostało dostarczone pismo, z którego wynika, że w przypadku ponownego złamania prawa umowa na dostarczanie band zostanie rozwiązana ze skutkiem natychmiastowym.

- Nie zamierzamy się wycofać - deklaruje jednak Różański z BT Sport. Możliwe więc, że sporna reklama pojawi się również podczas jutrzejszego meczu Śląska z Lechią Gdańsk.

Jeśli natomiast Śląsk rozwiąże umowę z firmą BT Sport, stanie przed kolejnym problemem. Będzie musiał jak najszybciej znaleźć kogoś, kto oferuje podobne usługi, bo inaczej grożą mu kary od pozostałych sponsorów. W wielu umowach klub ma bowiem zapis, że ich logo musi się ukazywać na bandach elektronicznych.

michal.karbowiak@wroclaw.agora.pl