Przed meczem Śląska z Legią: Pokażcie charakter

Sobotni mecz z Legią to dla Śląska świetna okazja, aby przełamać serię meczów bez wygranej i odbudować wiarę w siebie. Lepszej okazji piłkarze Śląska szybko nie będą mieli, bo grają z drużyną, w której straszy już tylko nazwa.
Trzeba sobie powiedzieć otwarcie: Legia jest teraz po prostu słaba. Ma wprawdzie więcej indywidualności od Śląska i zajmuje wyższe miejsce w tabeli, ale po przerwie zimowej ogrywał ją dosłownie każdy, kto bardzo tego chciał. Legia wygrała tylko w Krakowie z Cracovią, ale to dlatego, że sprzyjało jej szczęście, a fenomenalne wejście zaliczył Sebastian Szałachowski. Mimo wygranej Legia była ekipą zdecydowanie gorszą, a jej niedyspozycję potwierdziły późniejsze porażki z Odrą Wodzisław i Polonią Bytom.

W Legii zmienił się szkoleniowiec, ale trudno powiedzieć, aby była to zmiana na lepsze. Były gracz Śląska Stefan Białas ostatnio drużynę ligową prowadził cztery lata temu, a jego osiągnięcia na ławce trenerskiej w Polsce nie powalają. Ostatnio w Cracovii wytrzymał nieco ponad pół roku, a poprzednio w Legii również nie odmienił zespołu.

Białas sprawia wrażenie miłego dżentelmena, a nie człowieka, który będzie prowadził warszawskie gwiazdy twardą ręką i wyzwoli w nich dodatkową ambicję. A przecież właśnie tego nie umiał podobno zrobić z piłkarzami zwolniony z klubu Jan Urban. Na dziś w Legii straszy więc tak naprawdę tylko historyczna nazwa i ewentualnie okrzyki wznoszone z trybun przez miejscowych kiboli.

Dlatego właśnie od Śląska wymagać można i trzeba, aby na Łazienkowskiej osiągnął korzystny rezultat. Trener Ryszard Tarasiewicz zawsze podkreślał, że jego ekipa przewyższa warszawian charakterem. W tym spotkaniu charakter może być rzeczą decydującą, bo w tej formie Legia wcale dużo lepsza od Śląska nie jest.

Drużyna Tarasiewicza ma też wreszcie szansę udowodnić, że kryzysu żadnego nie przechodzi, a zostało w niej jeszcze sporo z zadziornego beniaminka z poprzedniego sezonu. Czas wreszcie do tego dobrego Śląska wrócić. Inaczej naprawdę za chwilę zaczniemy drżeć o utrzymanie.