Sport.pl

Po porażce z Lechem: Widmo spadku nad Śląskiem

Jeśli Śląsk nie wygra jednego z trzech ostatnich meczów, to może spaść z ekstraklasy. Dla klubu, którego właścicielami są Zygmunt Solorz i miasto Wrocław, byłaby to klęska wprost trudna do wyobrażenia.
Śląsk przegrał z Lechem Poznań 0:3, spadł na 12. miejsce w tabeli i teraz ma już tylko trzy punkty przewagi nad przedostatnim w tabeli Piastem Gliwice. Tyle samo punktów (26) co Piast ma również Odra Wodzisław, a 27 - trzynasta w tabeli Polonia Warszawa. Na trzy kolejki przed końcem sezonu sytuacja w dole tabeli niesłychanie się skomplikowała, a degradacją realnie zagrożonych jest kilka klubów. Niestety, w tym również Śląsk.

Wrocławianie nie wygrali żadnego z ostatnich dziesięciu meczów, a w tym roku ponieśli już trzy porażki u siebie. Po takich wynikach Śląsk spadł z zajmowanego po jesieni ósmego miejsca w lidze, a jego przewaga nad strefą spadkową zmniejszyła się trzykrotnie. Do tej pory wrocławianom widmo spadku jednak nie zaglądało w oczy, a do względnego spokoju wystarczało im ciułanie remisów.

Po tej kolejce sytuacja się zmieniła, bo swoje spotkania wygrały będące za Śląskiem: Piast, Odra Wodzisław i Polonia Warszawa. Z dwoma pierwszymi zespołami wrocławianie zmierzą się jeszcze na wyjeździe w dwóch następnych kolejkach. Na koniec sezonu przyjedzie za to do Wrocławia ostatnia teraz w tabeli Arka Gdynia, które też ma jeszcze szanse na uniknięcie degradacji. Wrocławianie rywali mają więc teoretycznie piłkarsko nie najmocniejszych, ale zażarcie walczących o swój ligowy byt, czyli o wszystko. Piast, Odra i Arka z taką sytuacją zmagają się jednak już od dawna, a dla Śląska będzie to sytuacja zupełnie nowa. Do tej pory nikt bowiem we Wrocławiu walki o utrzymanie nie zakładał.

- Dziś trzeba powiedzieć głośno i ja się tego nie boję, że Śląsk jest w sytuacji zagrożenia - przyznał po porażce z Lechem trener Śląska Ryszard Tarasiewicz. Jednak szybko dodał: - Zostały nam trzy mecze i myślę, że utrzymanie powinniśmy zapewnić sobie już w kolejnym spotkaniu z Piastem w Gliwicach. Na pewno nie będziemy czekać na to aż do ostatniego spotkania z Arką - zapewnił wrocławski szkoleniowiec.

Dla jego ekipy spotkanie z Piastem może być absolutnie kluczowe, bo gliwiczanie to zespół bardzo przeciętny i obok Arki chyba najsłabszy w lidze. Jeśli więc Śląsk w Gliwicach choćby nie zremisuje, to może oznaczać, że naprawdę zasługuje na spadek z piłkarskiej elity.

- Piast to nie jest dla moich piłkarzy jakiś Mount Everest i dlatego uważam, że nawet grając na wyjeździe, spokojnie możemy go pokonać. Gliwiczanie to nie jest rywal klasy Lecha i na pewno będzie nam z nim łatwiej. Powiedzmy, że to będzie już normalny mecz - zaznaczył Tarasiewicz.

Mecz z Lechem normalny dla wrocławian nie był, bo nawet po niezłej pierwszej połowie przegrywali w nim 0:1. Śląsk atakował, ale w 23. minucie geniuszem błysnął snajper Lecha Robert Lewandowski, który strzałem głową pokonał Mariana Kelemena. Tuż po przerwie piękne trafienie dołożył dla poznaniaków Dymitrije Injac, a po prawie godzinie egzekucję wrocławian dokończył właśnie Lewandowski.

- Próbowaliśmy odpowiedzieć Lechowi na tyle, na ile mogliśmy, ale zabiła nas druga bramka - przyznawał po spotkaniu szkoleniowiec Śląska.

Niestety, Tarasiewicz podczas konferencji prasowej nie chciał odpowiedzieć na pytanie, dlaczego jego drużyna znalazła się w tak kiepskiej sytuacji w tabeli. - To nie czas na takie analizy - uciął tylko.

Byle tych analiz nie musiał dokonywać z perspektywy pierwszoligowca.

Śląsk Wrocław - Lech Poznań 0:3 (0:1) Bramki: 0:1 Robert Lewandowski (23.), 0:2 Dymitrije Injac (47.) 0:3 Robert Lewandowski (57.) Śląsk: Kelemen - Socha, Sztylka, Spahić, Pawelec - Ćwielong, Ulatowski (77. Klofik), Łukasiewicz (65.Sotirović), Dudek, Madej (65. M. Gancarczyk) - Szewczuk Lech: Kotorowski - Wojtkowiak, Bosacki, Arboleda, S. Gancarczyk, Peszko (71. Kikut), Injac, Djurdiević (75. Zapotoka), Kriwiec, Wilk (81. Mikołajczak), Lewandowski