Sebastian Mila: Sami rozwiązaliśmy problem

Piłka nożna. - Trener Tarasiewicz oddałby wszystko, aby w Śląsku było jak najlepiej. Nie ma lepszej osoby do prowadzenia tej drużyny, a rewolucja w zespole jest niepotrzebna - twierdzi lider Śląska Sebastian Mila.
Mila był zdecydowanie najlepszym piłkarzem Śląska w tym sezonie i to głównie dzięki niemu wrocławianie zapewnili sobie utrzymanie w ekstraklasie. Drużyna Ryszarda Tarasiewicza ligowy byt przypieczętowała we wtorek wyjazdowym zwycięstwem nad Odrą Wodzisław. Wrocławianie pokonali rywala 4:2, a Mila w spotkaniu zaliczył dwie bramki i dwie asysty. Wcześniej pomocnik miał m.in. dwie asysty w zremisowanym pojedynku Śląska z Piastem Gliwice i strzelił pięknego gola w derbach z Zagłębiem Lubin.

Michał Karbowiak: W Odrze Wodzisław chyba Pana nie lubią, skoro w dwóch meczach strzelił Pan tej drużynie cztery bramki i zaliczył cztery asysty.

Sebastian Mila: Pewnie tak (śmiech). W Odrze lubiliby mnie bardziej, gdybym strzelał gole dla niej, ale robię to dla Śląska. Rzeczywiście, ciekawie się złożyło, bo przed pierwszym meczem z Odrą urodziła mi się córeczka, a teraz wygraliśmy w Wodzisławiu bardzo ważne spotkanie. Uważam, że we wtorkowym pojedynku cała nasza drużyna pokazała klasę i zasłużyła na szacunek. Znaleźliśmy się w trudnej sytuacji, ale jednak potrafiliśmy z niej wyjść. Sami sobie ten problem stworzyliśmy, ale również sami go rozwiązaliśmy. Na nikogo nie musieliśmy liczyć.

Dlaczego Śląsk utrzymanie zapewnił sobie dopiero w przedostatniej kolejce?

- Złożyło się na to wiele czynników: kartki, kontuzje, niedyspozycja w danym dniu. Na naszą postawę wpływ miał też pewnie początek roku, kiedy zremisowaliśmy w Bytomiu, aby potem przegrać dwa mecze u siebie. Nie sprzyjało nam szczęście, a potem zaczęło się odliczanie kolejnych spotkań bez zwycięstwa. Teraz wreszcie to się skończyło. W ogóle uważam, że w tym roku zasłużyliśmy na więcej niż jedną wygraną. Było jednak tak, jak było, i musimy o tym zapomnieć. Ja myślę już tylko o meczu z Arką i przede wszystkim o nowym sezonie. W nim na pewno będzie lepiej.

Jak podziałało na Was piątkowe spotkanie z przedstawicielami rady nadzorczej klubu?

- To spotkanie przebiegało w bardzo spokojnej atmosferze. Pan przewodniczący Józef Birka naprawdę pokazał wielką klasę i to, że jest człowiekiem na europejskim poziomie. Widać, że jest związany ze Śląskiem także emocjonalnie, że chce dobra tego klubu. Na spotkaniu nikt nas nie straszył, co jest w Polsce bardzo modne, a nigdy nie przynosi sukcesu. Przedstawiciele rady nadzorczej głównie nas motywowali. Nie musieli mówić, że są niezadowoleni z wyników Śląska. My jesteśmy dorosłymi ludźmi i sami to wiemy.

Ta sama rada nadzorcza może wkrótce zrezygnować z kilku piłkarzy i zwolnić trenera Ryszarda Tarasiewicza.

- Uważam, że temu zespołowi nie potrzeba rewolucji. On naprawdę ma potencjał, a teraz po prostu nam nie zapaliło. Wyciągniemy jednak z tego wnioski na kolejną rundę, bo przecież takie doświadczenia hartują. Naprawdę jako drużyna zdaliśmy ten egzamin. Co do zwolnienia trenera Tarasiewicza, to mam nadzieję, że nie ma takiego tematu. Jestem zdania, że ci, którzy nawet o tym spekulują, nie znają się na piłce. Wiem, że to, co mówię, może być dla nich bolesne, ale to prawda. Ja sobie zwolnienia trenera po jednej słabszej rundzie nie wyobrażam. To byłoby bez sensu. Nie ma lepszej osoby do prowadzenia Śląska, bardziej oddanej klubowi. Trener Tarasiewicz oddałby wszystko, aby tu było jak najlepiej. To człowiek ambitny, a przy tym już doświadczony i otwarty na Europę. Proszę zobaczyć, że ekscytujemy się ligą angielską, ale jak mamy wprowadzić z niej pozytywne wzorce, to tego robić nie chcemy. Przecież w Anglii trenerzy z wizją pracują po kilkanaście lat. U nas też powinno tak być. Musimy zrobić wreszcie ten krok do przodu.

Uważa Pan, że trener Tarasiewicz dobrze przygotował Was fizycznie do rundy wiosennej?

- Co do detali - nie mogę się wypowiadać, bo się na tym nie znam. Mogę tylko powiedzieć, że ja czułem się bardzo dobrze. Proszę również zobaczyć, że mimo końca rozgrywek jako drużyna nadal jesteśmy w dobrej dyspozycji fizycznej i nie mamy problemów z kondycją. Wrzuciliśmy nawet drugi bieg. To pokazuje, że solidnie przepracowaliśmy okres przygotowawczy. Osobiście jeśli chodzi o statystyki, to miałem świetną rundę, więc naprawdę nie mogę na nic narzekać.