Śląsk - Arka 2:1. Śląsk dziewiąty w ekstaklasie

Śląsk w ostatnim meczu sezonu pokonał Arkę Gdynia 2:1 i tym samym odniósł pierwsze zwycięstwo w tym roku na własnym boisku. Wrocławianie ostatecznie zajęli dziewiąte miejsce w tabeli ekstraklasy.
- Ta lokata to nie jest zły wynik, choć myślę, że wiele do życzenia pozostawia styl w jakim go osiągnęliśmy. Teraz jednak jest koniec sezonu i musimy to wszystko przeanalizować. Pierwsze rozmowy w sprawie przyszłości trenera Ryszarda Tarasiewicza i całego zespołu odbędą się w przyszłym tygodniu. Będą w nich uczestniczyć rada nadzorcza, zarząd i trener - mówił po meczu z Arką prezes Śląska Piotr Waśniewski, który nie chciał powiedzieć czy Tarasiewicz może być pewny swojej posady. - Ostateczna decyzja zależy od właścicieli - podkreślił Waśniewski.

Na konferencji prasowej sam Tarasiewicz mówił z kolei: - Nie dziennikarze mnie zatrudnili i nie oni będą mnie zwalniać. Co do mojej przyszłości to do tej pory nie miałem żadnych sygnałów od zarządu, ani żadnej rozmowy z władzami klubu. Ja sam się do dymisji nie podam - stwierdził Tarasiewicz. Szkoleniowiec Śląska dodawał: - Piłkarze na pewno nie grali dla mnie. Grali dla siebie - zaznaczył opiekun wrocławian

Jego drużyna zajęła w lidze dziewiąte miejsce, a w tym roku wygrała zaledwie dwa spotkania. W poprzedniej kolejce Śląsk wygrał z Odrą w Wodzisławiu 4:2, a teraz pokonał u siebie w Arkę 2:1. Dla zespołu z Oporowskiej było to pierwsze zwycięstwo w tym roku na własnym stadionie. Paradoks polega jednak na tym, że to właśnie w tym spotkaniu wrocławianom najbardziej dostało się od swoich kibiców. Gdy gospodarze przegrywali z Arką 0:1 z trybun dało się słyszeć " Po co wy gracie, jak wy ambicji nie macie". Fani wydawali się sfrustrowani nie tyle tym jak Śląsk prezentował się w sobotę, ale tym co grał przez cały sezon. Oczywiście gole Mariusza Pawelca i Vuka Sotirovicia nastawienie kibiców zmieniły i ci po zwycięstwie już bardzo serdecznie dziękowali zawodnikom za wynik. Piłkarze jednak okrzyków fanom nie zapomnieli. - Kibice nam tymi hasłami na pewno nie pomogli - zaznaczał kapitan drużyny Dariusz Sztylka. Trener Tarasiewicz stwierdził z kolei: - Kibice przez cały sezon za nami jeździli i za to im dziękuje. Nie mogę jednak przemilczeć tego co stało się dzisiaj. Nie zgadzam się z zarzutami padającymi z trybun. Moim chłopcom nigdy nie brakowało ambicji, w żadnym meczu nie kalkulowali i dawali z siebie wszystko - zaznaczył szkoleniowiec.

Mimo porażki, w lepszym nastroju od Tarasiewicza był zatem szkoleniowiec gości Dariusz Pasieka. Jego zespół choć we Wrocławiu przegrał, to w ekstraklasie się utrzymał. Porażkę w spotkaniu z Cracovią poniósł bowiem walczący o utrzymanie Piast Gliwice, a swój pojedynek z Wisłą zremisowała Odra Wodzisław. Tym samym Odra i Piast z ekstraklasą się pożegnały, a Arka po raz drugi z rzędu szczęśliwie w niej została. - To moja pierwsza w życiu zwycięska porażka. Byliśmy dla Śląska równorzędnym rywalem, ale po bramce na 1:1 się pogubiliśmy. Najważniejsze jest jednak osiągnięcie celu jakim było utrzymanie. Po tym meczu będę miał kaca, ale nie moralnego - zażartował Pasieka.

Śląsk Wrocław - Arka Gdynia 2:1 (0:1)

Bramki: 0:1 Joel Tshibamba (21.) 1:1 Mariusz Pawelec (76.-głową) 2:1 Vuk Sotirović (83.)

Śląsk: Kelemen - Wolczek, Sztylka, Pawelec, Spahić (68. Socha) - Ćwielong (90. Gancarczyk), Dudek, Mila, Łukasiewicz (46. Madej), Szewczuk - Sotirović

Arka: Witkowski - Kowalski, Mrowiec, Szmatiuk, Sokołowski - Burkhardt, Budziński, Bożok, Ława - Tshibamba (86. Wachowicz), Trytko