Piłkarski Śląsk: Czas strategicznych decyzji

Do spotkania rady nadzorczej i zarządu z trenerem Ryszardem Tarasiewiczem dojdzie prawdopodobnie w czwartek. - Przed nami decyzje strategiczne dla przyszłości klubu i musimy je podjąć jak najszybciej - mówi prezes Śląska Piotr Waśniewski.
Termin spotkania ze szkoleniowcem nie jest do końca pewny, bo w dużej mierze zależy od kalendarza spotkań przewodniczącego rady nadzorczej klubu - Józefa Birki. Najbardziej zaufany człowiek Zygmunta Solorza jest na razie w Luksemburgu, ale do kraju ma wrócić właśnie dziś. Birka, a także wiceprzewodniczący rady Włodzimierz Patalas będą mieli decydujący głos w sprawie przyszłości w Śląsku trenera Ryszarda Tarasiewicza.

Przyszłość szkoleniowca nadal jest niepewna, ale co ciekawe, prowadzi on rozmowy w sprawie transferów piłkarzy, którzy mieliby trafić do Śląska.

- To naturalne, że trener w nich uczestniczy, bo przecież ciągle jest naszym pracownikiem. Na pewno jednak nie podpiszemy żadnej umowy z piłkarzem do czasu, aż przyszłość szkoleniowca nie będzie na 100 proc. znana - zaznacza Waśniewski, dodając: - Nawet jeśli będziemy mieli ustalone szczegóły kontraktu z jakimś piłkarzem, to ewentualny nowy trener zawsze może z niego zrezygnować. Póki nie ma podpisu na umowie, to transfer jest sprawą otwartą.

Prezes Śląska spokojnie podchodzi do krytyki, która ostatnio spadła na wrocławski klub.

- Śląsk w trudnej sytuacji jest raczej medialnie niż realnie. Z drugiej strony, oczywiście nikt nie może sobie powiedzieć, że wszystko w tym sezonie było świetne. Nie było i dlatego planujemy zmiany. W zeszłym roku wyniki dowodziły, że nasza koncepcja była dobra, ale teraz nastąpił zgrzyt - ocenia Waśniewski.

Prezes Śląska odnosi się także do swojego konfliktu z Vukiem Sotiroviciem, o którym napisał wtorkowy "Przegląd Sportowy". Na łamach dziennika Serb skarżył się, że klub niesprawiedliwie go ukarał i zastanawia się nad podaniem Śląska do sądu.

- Żadnego konfliktu między nami nie ma, a sprawa już od dawna jest nieaktualna. Ukaraliśmy Vuka, bo przed rundą złamał wewnętrzny, klubowy regulamin. To była błahostka, ale jako klub cały czas dążymy do profesjonalizmu i nie mogliśmy zareagować inaczej. Wszystko między nami jest już jednak wyjaśnione - twierdzi Waśniewski.