Po kompromitacji z Widzewem: Tarasiewicz do dymisji

Klęską 5:2 w meczu przeciwko Widzewowi Łódź trener Ryszard Tarasiewicz w zasadzie przesądził o swojej dymisji. Właściciele Śląska są zszokowani i całkowicie załamani, dlatego szukają jego następcy - bo obecny szkoleniowiec dobił z zespołem do dna.
Śląsk został znokautowany. I to przez beniaminka, który w pięciu wcześniejszych pojedynkach strzelił w sumie mniej bramek niż w tym jednym, przeciwko ekipie trenera Tarasiewicza. Tym samym wrocławski zespół przegrał czwarty mecz z rzędu i "umocnił się" na przedostatnim miejscu w tabeli.

Kłopot ze Śląskiem jest poważniejszy, niż wydawało się to jeszcze kilkanaście dni temu. Fundamentalnym problemem wrocławskiego klubu jest szkoleniowiec, który zdaje się nie dostrzegać powagi sytuacji. Po meczu do kamer stacji Orange Sport i podczas konferencji prasowej Ryszard Tarasiewicz chwalił swój zespół za dobrą grę, a winę za porażkę zrzucił na sędziego.

- Abstrahując od wyniku, muszę powiedzieć, że gramy dobrze. Śląsk nie zasłużył na tak wysoką porażkę. Nie wstydzę się za postawę moich zawodników i nie mogę mieć do nich większych pretensji. Wynik jest za wysoki i nieadekwatny do przebiegu gry. W piłce decydują detale - karnego nie było, a nie wiadomo, czy bramka Ćwielonga nie dałaby nam prowadzenia. Sędzia Jarzębak jest słabym arbitrem - tłumaczył trener Śląska.

Niestety, kłopot w tym, że w słowach i czynach Ryszarda Tarasiewicza nie widać żadnej refleksji. Nie ma odrobiny analizy przyczyn klęsk i choćby minimalnego autokrytycyzmu. Nieprawdziwe jest stwierdzenie, że Śląsk gra dobrze. Bo zespół przyzwoicie, nieźle prezentuje się tylko w ofensywie. W destrukcji cała drużyna Śląską gra kompromitująco źle, prezentując amatorskie umiejętności. I uwaga ta nie dotyczy tylko i wyłącznie obrońców drużyny, ale wszystkich zawodników oraz ustawienia taktycznego. Nie powinno być tak, że w destrukcji biega czterech osamotnionych obrońców, a pozostali piłkarze zainteresowani są piłką tylko wówczas, jeśli trzeba grać do przodu. A przecież gra w destrukcji to część elementarnej sztuki futbolowej. Ale widać nie dla trenera Śląska Wrocław.

Na Widzew Ryszard Tarasiewicz próbował coś zmienić w składzie i między innymi posadził na ławce rezerwowych Jarosława Fojuta, a duet stoperów stworzyli Spahić i Pawelec. Obydwaj zagrali koszmarnie, a ten pierwszy nawet jeszcze gorzej. Jednak czy to tylko wina Spahicia, że zaliczył dramatyczny mecz? Przecież to zawodnik, który wcześniej grał tylko na lewej pomocy lub lewej obronie, a na pozycję stopera został przestawiony w tym sezonie. Pawelec wcześniej też zazwyczaj grał na bokach obrony, ostatnio był kontuzjowany, a potem był graczem rezerwowym.

Jednak znacznym uproszczeniem problemu byłoby wyłącznie obwinianie obrońców za klęskę z Widzewem. To prawda, że wszyscy oni byli ogrywani przez rywali jak juniorzy, ale w destrukcji byli osamotnieni. Pomocnicy słabo ich wspomagali - Kaźmierczak raził brakiem szybkości, Mila szarpał się bezradnie, a skrzydłowi Ćwielong i Madej nastawieni byli tylko na atak. Jak powinno grać się agresywnym pressingiem w destrukcji, pokazywali ofensywni gracze Widzewa, którzy przy drugiej i trzeciej bramce skutecznie odebrali piłkę wrocławianom już na ich połowie.

Bezgraniczna wiara trenera Tarasiewicza w to, że jego zespół gra dobrze, udowadnia tylko, że wrocławski szkoleniowiec stracił kontakt z rzeczywistością. Szuka winy wszędzie poza sobą - tym razem winny porażki był sędzia, który niesłusznie podyktował rzut karny dla Widzewa. Jedenastki rzeczywiście nie było, jednak w drugiej połowie to nie arbiter Jarzębak, ale duet Robak - Sernas dokonał zniszczenia Śląska. I nie jest prawdą, że porażka jest zbyt wysoka. Rzeczywiście, Śląsk miał jeszcze kilka dobrych okazji bramkowych, ale Widzew również parę podobnych okazji zmarnował. Zamiast 5:2 mogłoby skończyć się wynikiem 8:5 dla łodzian. I co by to zmieniło?

Porażka w Łodzi jest tym bardziej bolesna, że Widzew nie jest ligowym tuzem. Poza dwójką groźnych napastników w składzie tego zespołu nie grają wybitni piłkarze, a trener Andrzej Kretek w ekstraklasie debiutuje w roli szkoleniowca. Jednak pewne braki umiejętności łodzianie nadrabiali niesamowitą walecznością i ofiarnością. Rywale walczyli, rzucali się pod nogi, imponowali ambicją. A piłkarze Śląska? W całym meczu tylko jedenaście razy faulowali przeciwników. Więcej zaangażowania niektórzy z nich wykazują, broniąc przed krytyką swojego szkoleniowca.

Śląsk jest przedostatni w tabeli i w lidze czekają go kolejne ciężkie mecze. Dwa wyjazdowe, w Kielcach z Koroną i Wisłą w Krakowie, a potem u siebie z Polonią Warszawa. Ale najpierw już jutro w Pucharze Polski ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki. Po meczu w Łodzi właściciele Śląska są zszokowani i całkowicie załamani. Przecież w 2010 roku na 19 rozegranych spotkań ligowych Śląsk prowadzony przez Ryszarda Tarasiewicza wygrał tylko 3! Z Odrą Wodzisław, Arką Gdynia i Cracovią. A na stadionie przy Oporowskiej triumfował zaledwie raz. Dlatego w klubie przyspieszono już poszukiwania nowego trenera, który ma zastąpić Tarasiewicza.

Właściciele Śląska chcieliby zatrudnić obcokrajowca, ale w tak krótkim czasie znalezienie dobrego trenera jest arcytrudnym zadaniem. W efekcie na Oporowską najprawdopodobniej trafi jeden z bezrobotnych polskich szkoleniowców. A dobrych do wzięcia jest przerażająco niewielu. Nowy trener będzie musiał ratować zespół i wyprowadzić go ze spadkowego miejsca w tabeli, ale też zaprowadzić porządek w drużynie. Bo wszystkiemu co złe w Śląsku na pewno nie jest winien tylko trener. Czas najwyższy wstrząsnąć też piłkarzami, mającymi o sobie bardzo wysokie mniemanie. Szkoda, że nie pokazują tego na boisku.

Widzew - Śląsk 5:2 (1:1)

Gole: Robak (28., karny, 48., 76.), Sernas (70., 72.) - dla Widzewa; Ćwielong (32.), Sobota (89.) - dla Śląska.

Widzew: Mielcarz - Broź, Ukah, Szymanek, Dudu - Lisowski (17. Grzelczak), Pinheiro, Panka, Oziębała (65. Grischok) - Sernas, Robak (87. Grzeszczyk)

Śląsk: Kelemen - Celeban, Pawelec, Spahić, Wołczek - Ćwielong (75. Sobota), Mila, Kaźmierczak, Madej (82. Gancarczyk) - Sotirović, Diaz.

Sędziował Sebastian Jarzębak z Bytomia

Widzów: 9451