Ekstraklasa. Trener Lenczyk liderem jest

Odkąd Orest Lenczyk przejął Śląsk, wrocławianie w siedmiu kolejkach zdobyli 15 punktów, co w tym okresie jest najlepszym wynikiem w ekstraklasie. Drugi szkoleniowiec Marek Wleciałowski jednak ostrzega: - Już się nie topimy, ale musimy uważać, bo morze nadal jest wzburzone, a konkurencja nie da nam zasnąć.
Wideo, bramki i skróty z ekstraklasy w serwisie Ekstraklasa.tv »

Śląsk w ciągu półtora miesiąca dźwignął się z ligowego dna. Z przedostatniego miejsca awansował do środka tabeli z widokami na wyższe pozycje. Wrocławianie uciekli wreszcie od zespołów znajdujących się w strefie spadkowej, a przy takiej dyspozycji patrzeć mogą nawet na ekstraklasowe podium. Do pierwszej trójki Śląsk traci tylko pięć punktów i jej doścignięcie nie wydaje się już tak abstrakcyjne jak jeszcze kilka tygodni temu.

Zespół z Oporowskiej prowadzony przez nowego szkoleniowca zanotował passę siedmiu meczów bez porażki, a dodatkowo cztery ostatnie wygrał. W tym czasie wrocławianie strzelili najwięcej bramek w lidze [Polonia Warszawa rozegrała o jeden mecz więcej przyp. red], a także najmniej stracili! Śląsk trenera Lenczyka efektownie gra wprawdzie tylko momentami, ale prezentuje się konsekwentnie, walecznie, solidnie. Te elementy plus świetnie wykonywane stałe fragmenty gry i umiejętności indywidualne niektórych zawodników na naszą ekstraklasę po prostu wystarczą.

Doświadczony szkoleniowiec drużynę prowadzi mądrze. Początkowo za cel postawił sobie konieczne przerwanie pasma porażek. Na to nie zdecydowali się jego poprzednik Ryszard Tarasiewicz czy Rafał Ulatowski w Cracovii Kraków. Obaj trenerzy po kolejnym przegranym meczu swoje drużyny ustawiali ofensywnie, chcąc wygrać za wszelką cenę i płacili za to kolejnymi przegranymi. Lenczyk najpierw Śląsk "zamurował", a dopiero z czasem jego zespół zaczął śmielej atakować.

Jednak wrocławski szkoleniowiec, mimo dobrych wyników w ocenach pozostaje powściągliwy, a swoich zawodników bardziej chwalił po pucharowej porażce z Legią niż po ostatnim zwycięstwie nad Ruchem. Lenczyk świadomy jest bowiem niestabilności sytuacji Śląska i wie, że po trudnych, kolejnych meczach w Gdyni i Białymstoku koszmary jego ekipy mogą jeszcze powrócić.

- Konkurencja w lidze jest bezwzględna, dlatego musimy pozostać czujni. Inne drużyny nie dadzą nam zasnąć, a najgorsze, co moglibyśmy teraz zrobić, to cieszyć się, że jest już tak dobrze. Z Arką i Jagiellonią trzeba uzyskać satysfakcjonujące rezultaty i wówczas w zimie będziemy mieli materiał do przemyśleń - mówi drugi trener Śląska Marek Wleciałowski. I dodaje: - Wiadomo, że im wyżej się jest, tym mocniej wieje. Nie możemy dać się zdmuchnąć, choć teraz rywale naszą grę analizować będą w najmniejszych szczegółach. Pokazał to choćby ostatni mecz z Ruchem.

W nim chorzowianie skupili się na podwajaniu Sebastiana Mili i Waldemara Soboty i rzeczywiście grę wrocławianom mocno utrudnili. Śląskowi w tym spotkaniu dopisało jednak szczęście, bo wrocławianie wygrali po samobójczej bramce Wojciecha Grzyba i trafieniu Piotr Celebana będącego na spalonym.

- Receptą na to, byśmy prezentowali się jeszcze lepiej, będzie solidna praca w zimie oraz dokonanie kilku zmian. Nie chodzi o to, że chcemy przedobrzyć, ale o to, że każdy organizm potrzebuje świeżej krwi. W wypadku naszej drużyny byłoby to dwóch lub trzech nowych zawodników - kończy trener Wleciałowski.

Tabela ekstraklasy odkąd Śląsk prowadzi trener Orest Lenczyk

1. Śląsk71512:4
2. Legia71512:9
3. Wisła71312:7
4. Jagiellonia71311:9
5. Lechia71211:10
6. Górnik7107:9
7. Korona7109:10
8. GKS7107:8
9. Lech8109:8
10. Polonia W8913:11
11. Polonia B796:7
12. Zagłębie794:5
13. Ruch786:8
14. Arka783:7
15. Widzew759:11
16. Cracovia726:14
michal.karbowiak@wroclaw.agora.pl

Kto wrzucił piłkę w meczu Śląsk - Ruch »