Tarasiewicz kontra Śląsk. Spór o duże pieniądze. PZPN radzi

Piłka nożna. PZPN na razie nie rozstrzygnął sporu między zawieszonym trenerem Ryszardem Tarasiewiczem a Śląskiem Wrocław. Związek poradził stronom, aby się porozumiały, ale do tego raczej nie dojdzie, bo rozbieżności między Tarasiewiczem i klubem sięgają około 400 tys. zł.
Wideo, bramki i skróty z ekstraklasy w serwisie Ekstraklasa.tv »

Trener Tarasiewicz został przez Śląsk zawieszony we wrześniu po tym, jak drużyna przegrała cztery mecze z rzędu i znalazła się na przedostatnim miejscu w tabeli. Od tego czasu szkoleniowiec otrzymuje od klubu około 50 tys. zł miesięcznej pensji, ale oczywiście od prowadzenia zespołu został odsunięty. W jego miejsce zatrudniono trenera Oresta Lenczyka, który w rundzie jesiennej, prowadząc zespół z Oporowskiej, w ośmiu meczach nie poniósł porażki w ekstraklasie i wywindował Śląsk w górę tabeli.

Chce całą pulę

Tarasiewicz uważa, że wrocławski klub nie miał prawa go zawiesić, gdyż jego kontrakt nie zawierał takiej klauzuli. Uważa, że Śląsk, zawieszając go we wrześniu 2010 r., postąpił niezgodnie z prawem, i tym samym jednostronnie zerwał kontrakt, który od września jest już nieważny. W efekcie szkoleniowiec zażądał, aby Śląsk jednorazowo zapłacił mu wszystkie pieniądze do końca obowiązywania kontraktu - czyli do czerwca 2012 r. Wówczas trener otrzymałby około 800 tys. zł.

Śląsk nie zgadza się ze sposobem interpretowania kontraktu przez Tarasiewicza i nie zamierza wypłacić mu 800 tys. zł. W negocjacjach pomiędzy stronami sporu jest pat.

W efekcie o rozstrzygnięcie problemu Marcin Kwiecień, adwokat reprezentujący trenera Tarasiewicza, zwrócił się w listopadzie do Wydziału Szkolenia PZPN-u. Jednak ten ostatecznego werdyktu nie wydał. W swoim piśmie z 11 stycznia br. wydział zacytował jedynie uchwałę związku z 8 czerwca 2000 r. regulującą stosunki między klubem sportowym a trenerem i poradził stronom, aby rozwiązały spór polubownie.

Niezdecydowany PZPN

- Jestem zdziwiony tym, co dostałem z PZPN-u, bo to nie rozstrzyga sprawy. Wydział Szkolenia jedynie prześlizgnął się po problemie i nie odniósł się do sygnalizowanych przez nas kwestii. Nadal więc nie wiadomo, czy Śląsk mógł trenera Tarasiewicza zawiesić i czy w jego miejsce mógł zatrudnić trenera Oresta Lenczyka - mówi mecenas Marcin Kwiecień, który wysłał już odwołanie w tej sprawie do Związkowego Trybunału Piłkarskiego. - Mam nadzieję, że ten organ dokona jednoznacznej wykładni przepisów i orzeknie, czy rację w tym sporze ma trener Tarasiewicz, czy Śląsk? Dalsze kroki prawne uzależniamy od rozstrzygnięcia Związkowego Trybunału Piłkarskiego - tłumaczy adwokat Tarasiewicza.

Z kolei dyrektor sportowy PZPN-u Jerzy Engel tłumaczy, że Wydział Szkolenia werdyktu w sprawie treneru wydać nie mógł. Był jedynie w stanie poradzić zainteresowanym, co powinni robić dalej.

- Poradziliśmy, żeby Śląsk z trenerem Tarasiewiczem po prostu doszedł do porozumienia. Wówczas można by uniknąć instancji ostatecznej, czyli Piłkarskiego Sądu Polubownego, który rozstrzyga o ewentualnych roszczeniach finansowych wnoszonych przez szkoleniowca. Na pewno jednak sprawa trenera Tarasiewicza musi zakończyć się do początku rundy wiosennej. Śląsk nie może mieć formalnie dwóch pierwszych szkoleniowców - podkreśla Engel.

Na pytanie, dlaczego PZPN taką sytuację do tej pory dopuszcza, Engel odpowiada: - O zawieszeniu trenera Tarasiewicza dowiedzieliśmy się po czasie, a potem czekaliśmy, co w tej sprawie Śląsk zrobi dalej. Liczyliśmy, że kontrakt szkoleniowca zostanie rozwiązany i sprawa się zakończy. Skoro jednak tak się nie stało, to dobrym czasem na wyjaśnienie wszystkich kwestii jest właśnie przerwa między rundami.

Śląsk oferuje połowę

W Śląsku słowami Engela są mocno zaskoczeni.

- Dziwię się, że PZPN nie informuje nas o swoich decyzjach i oczekiwaniach drogą oficjalną, a jedynie za pośrednictwem mediów - mówi Michał Mazur, rzecznik prasowy Śląska Wrocław. - Nie jest również prawdą, że związek o zawieszeniu trenera Tarasiewicza dowiedział się po czasie. PZPN o wszystkich naszych ruchach był informowany na bieżąco. Najpierw w momencie, gdy staraliśmy się o warunkową licencję dla Pawła Barylskiego na mecz z Koroną Kielce, a następnie, gdy zatwierdzaliśmy Oresta Lenczyka. Co do umowy z trenerem Tarasiewiczem, to cały czas staramy się rozwiązać ją polubownie. Niedawno zaproponowaliśmy mu nową wersję ugody, ale jak dotąd nie doszliśmy do porozumienia w tej kwestii -zaznacza rzecznik Śląska.

Nieoficjalnie wiemy, że w trakcie negocjacji Śląsk proponuje Tarasiewiczowi, że wypłaci mu pieniądze do końca obecnego sezonu, czyli do czerwca br. - około 400 tys. zł. W zamian za to kontrakt ze Śląskiem zostałby rozwiązany za porozumieniem stron.

Jednak Tarasiewicz nie zgadza się na taką propozycję. Uważa, że racja jest po jego stronie, i konsekwentnie domaga się od wrocławskiego klubu całości sumy z kontraktu podpisanego do połowy 2012 roku, czyli około 800 tys. zł.

Wisła Kraków » niemal w komplecie