Arbiter skrzywdził Śląsk

Śląsk po dobrej grze zremisował na wyjeździe z Jagiellonią, która po raz pierwszy w sezonie straciła punkty u siebie. Wrocławianie mieli więcej sytuacji bramkowych, powinni wygrać, ale sędziowie przyznali Jagiellonii bardzo kontrowersyjny rzut karny.
W 62. minucie meczu Śląsk prowadził w Białymstoku 1:0 i prezentował się bardzo dobrze. Wrocławianie dobrze grali w defensywie, a sami często przeprowadzali groźne kontry. Wówczas jednak akcja przeniosła się pod ich pole karne - wybiegali z niego obrońca wrocławian Mariusz Pawelec oraz pomocnik Jagiellonii Tomasz Kupisz. Ten drugi się przewrócił. Arbiter główny Robert Małek najpierw podyktował rzut wolny, ale po konsultacji ze swoim asystentem zmienił decyzję i wskazał na karnego.

Sytuacja była bardzo wątpliwa, bo faulu nie było, a zdarzenie miało miejsce na granicy pola karnego.

- Faulu na pewno nie było, Kupisz po tej sytuacji śmiał mi się w twarz - zarzekał się po spotkaniu Pawelec w wypowiedzi dla telewizji Canal+.

Tak czy inaczej sędzia jedenastkę podyktował, a na bramkę dla Jagiellonii zamienił ją najlepszy strzelec gospodarzy Tomasz Frankowski.

Wrocławianie tym się jednak nie załamali - podobnie jak przed stratą bramki grali lepiej od rywali. W akcjach ofensywnych aktywni byli wszyscy pomocnicy wrocławian, a na szczególne wyróżnienie zasługiwali zwłaszcza Piotr Ćwielong i Przemysław Kaźmierczak. To właśnie akcja tej dwójki dała Śląskowi zasłużone prowadzenie zdobyte po pięknym golu. Jego autorem był Kaźmierczak, który w 38. minucie efektownym, technicznym strzałem pokonał Grzegorza Sandomierskiego. Kaźmierczak zaskoczył niemal wszystkich na stadionie, bo zazwyczaj piłkę uderza niezwykle silnie, a wcześniej golkipera gospodarzy próbował zaskoczyć nawet z połowy boiska. - Tym razem spróbowałem czego innego, bo ostatnio te piłki latały mi daleko obok bramki - tłumaczył w przerwie zawodnik.

W końcówce spotkania Śląsk miał kilka świetnych okazji bramkowych, ale dobrze spisywał się Sandomierski. Najpierw wybił piłkę po strzale z kilku metrów Cristiana Diaza, a potem sparował kolejne uderzenie Kaźmierczaka.

Wrocławianie w drugim meczu wiosny po raz drugi zremisowali i znów mogą być nieco rozczarowani - bo zarówno od ostatniej w tabeli Cracovii, jak i drugiej Jagiellonii podopieczni trenera Lenczyka byli bowiem wyraźnie lepsi.

michal.karbowiak@wroclaw.agora.pl

Jagiellonia Białystok - Śląsk Wrocław 1:1 (0:1)

Bramki: 0:1 - Przemysław Kaźmierczak (38.) 1:1 - Tomasz Frankowski (62. - rzut karny)

Jagiellonia: Sandomierski - Norambuena, Kijanskas Ż, Skerla, Pejović, Kupisz, Hermes, Grzyb, Essomba (46. Seratić), Burkhardt (69. Lato), Frankowski (86. Pawłowski)

Śląsk: Kelemen - Socha, Celeban, Fojut Ż, Pawelec - Sobota Ż (83. Diaz), Sztylka, Mila, Kaźmierczak, Ćwielong (70. M. Gancarczyk) - Ł.Gikiewicz Ż (66. Jezierski)