Adam Wójcik ma już na swoim koncie 10 tysięcy punktów!

Już w pierwszej kwarcie meczu Śląska z PBG Basketem Poznań Adam Wójcik przekroczył barierę 10 tysięcy punktów w lidze i przeszedł do historii polskiej koszykówki. Oficjalnie to najlepszy wynik w naszej ekstraklasie. - Łza się w oku zakręciła, gdy rzuciłem decydujące punkty - opowiadał zawodnik.
Przed środowym meczem Śląska z PBG Basketem Poznań 42-letni Wójcik miał na koncie 9994 punkty rzucone w polskiej lidze. Według oficjalnych statystyk to najlepszy rezultat w historii polskiej koszykówki. Do przekroczenia magicznej bariery 10 000 punktów brakowało mu sześciu "oczek".

Już w pierwszej kwarcie meczu Wójcik zdobył brakujące punkty. Po czterech minutach pierwszej kwarty pojedynku wrocławski koszykarz rzucił pięć "oczek" i miał ich na koncie 9999. Wtedy przeprowadził fenomenalną indywidualną akcję w stylu Michaela Jordana - wdarł się pod kosz i efektownie zdobył punkty. Tym rzutem przekroczył magiczną barierę 10 000 punktów.

W tym momencie przerwano mecz. Zawodnik zdjął meczową koszulkę i włożył okolicznościowy strój z napisem "10 000". Na parkiet wszedł prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz wraz z władzami PLK i PZKosz, który gratulował mu wyczynu. Później przybijał piątki z kolegami z wrocławskiego zespołu. Gratulowali mu także rywale z Poznania.

- Łza się w oku zakręciła, kiedy rzuciłem te punkty - opowiadał po pierwszej kwarcie bohater. - Towarzyszyły temu wielkie emocje. Dziękuję kibicom, że przyszli wspierać mnie i drużynę. Przed meczem byłem zdenerwowany, ale trudno nie być, kiedy w prasie i telewizji co chwilę mówiło się o moim rekordzie. Teraz adrenalina trochę już zeszła - mówił Wójcik.

W czasie meczu na trybunach kibice często skandowali nazwisko bohatera imprezy. Pięciu z nich na brzuchach miało wymalowane cyfry, które układały się w napis "10 000". Inna grupa fanów trzymała transparent z serduszkiem i imieniem "Adam".

W kolejnych kwartach wyluzowany już "Oława" imponował skutecznością i w całym meczu rzucił ich 18. Teraz licznik Wójcika zatrzymał się na liczbie 10 012. Ostatecznie Śląsk wygrał z PBG Basketem 81:67. Po meczu trwało nadal fetowanie wyczynu koszykarskiego tuza. Na parkiecie rozwinięto ogromny czerwony dywan, na którego końcu postawiono duży tron. To była niespodzianka, bo Wójcik był wyraźnie zaskoczony, a nawet speszony. Tym bardziej że gdy siedział na tronie, na głowę włożono mu złotą koronę.

Później na parkiecie pojawił się okolicznościowy, ważący ponad 100 kilogramów tort. To był prezent nie tylko dla zawodnika, ale też wszystkich fanów, którzy byli świadkami tego historycznego wydarzenia.