Sport.pl

Po porażce Śląska ze Spójnią: Zawiodła obrona i rzuty z dystansu

Źle rozpoczęli sezon koszykarze I-ligowego Śląska Wrocław. Zbudowana z myślą o awansie do ekstraklasy drużyna przegrała ze Spójnią Stargard Szczeciński 80:75.
Wrocławski kosz już w pierwszej kwarcie zaczęli dziurawić Tomasz Stępień i Adam Parzych, którzy tylko w tej części meczu zdobyli kolejno osiem i siedem punktów. Obaj trafiali z dystansu na bardzo wysokiej skuteczności. Stępień trafił trzy z sześciu rzutów zza linii 6,75 m (wpadały mu nawet rzuty od tablicy), a Parzych dwa z trzech. Spotkanie zakończyli kolejno z dorobkiem 15 i 14 punktów na koncie.

Śląskowi natomiast kompletnie nie wychodziły rzuty z dystansu. Na 21 prób, tylko trzy wylądowały w koszu. Przy tak słabej skuteczności 17-krotnym mistrzom Polski ciężko było dogonić rozpędzoną drużynę Tadeusza Aleksandrowicza.

- Kompletnie nie zrealizowaliśmy rzeczy, które "wałkowaliśmy" przez okrągły tydzień. Ta dwójka od początku złapała swój rytm, a cała Spójnia zaczęła grać szybko, z kontry, na co oczywiście jej pozwoliliśmy - przyznał po meczu środkowy Śląska, Krzysztof Sulima.

Uwagę na słabą grę w obronie zwrócił także rzucający obrońca WKS-u Tomasz Ochońko: - Straciliśmy na własnym obiekcie, przy swoich kibicach aż 80 punktów. Tego powinniśmy się wstydzić i o tym pamiętać przed kolejnym spotkaniem.

Okazję do zrehabilitowania się Śląsk będzie miał już w środę. Wówczas zmierzy się na wyjeździe z Astorią Bydgoszcz. Początek spotkania o godz. 19.

Więcej o: