Święto koszykówki w hali Orbita. Koszykarze Śląska pokonali lidera I ligi

W najciekawszym meczu 4. kolejki I ligi, koszykarze Śląska pokonali przed własną publicznością Stal Ostrów Wielkopolski 88:72. ?Stalówka? do Wrocławia przyjeżdzała w roli lidera.
Mecze Śląska ze Stalą urosły ostatnio rangą do legendarnych pojedynków wrocławskiej drużyny z Anwilem Włocławek, jakie obie toczyły ze sobą w latach 90. ubiegłego wieku, walcząc o mistrzostwo. Zarówno Śląsk, jak i Stal jeszcze niedawno grały w ekstraklasie, w ostatnich latach jednak los zesłał je do niższych lig. W poprzednim II-ligowym sezonie obie ekipy mierzyły się ze sobą aż siedem razy. W najważniejszych spotkaniach - finale play-off i finale Pucharu PZKosz, górą byli wrocławianie. Podobnie było w niedzielę.

Tylko początek pierwszej kwarty stał na wyrównanym poziomie, w którym gra toczyła się punkt za punkt. Z upływem minut uwidaczniała się przewaga Śląska, którego zawodnicy coraz lepiej radzili sobie w ataku. Po punktowych akcjach Pawła Kikowskiego i Adriana Mroczka-Truskowskiego było 23:14. W drugiej kwarcie Stal próbowała gonić wyniku, ale po niesportowym faulu Mateusza Zębskiego i punktach Adriana Mroczka-Truskowskiego i Łukasza Diduszki gospodarze znów odskoczyli na osiem punktów przewagi, którą utrzymali do przerwy. W drugiej połowie Śląsk kontrolował przebieg gry, a dzięki skutecznej grze w końcówce spotkania udało mu się powiększyć rozmiar zwycięstwa do 16 punktów.

Wrocławianie zagrali bardzo dobrze w obronie, a do tego skutecznie wyłączyli z gry pod koszem najlepszego gracza I ligi po trzech kolejkach - Wojciecha Żurawskiego. - Wiedzieliśmy, że Stal dobrze gra na tablicach i chcieliśmy to ograniczyć szczególnie na naszej desce. Popełniliśmy mniej strat i ograniczyliśmy szybkie ataki Stali. Jeśli chodzi o naszą grę w ataku to z tym bywa różnie, ale najważniejsza jest gra w obronie i to ona jest kluczem do sukcesu - przyznał po meczu trener Śląska Tomasz Jankowski.

Na uwagę zasługuje także zespołowa gra wrocławian, którzy w całym meczu zanotowali 16 asyst i mieli 10 start mniej od rywali.

- Śląsk zagrał bardzo dobre spotkanie. Nam zabrakło determinacji w kluczowych momentach, kiedy doganialiśmy gospodarzy, ale wynikało to z braku sił i wówczas oddawaliśmy pole gry. W poprzednich trzech meczach, w których zwyciężaliśmy, wygrywaliśmy zbiórkę, a teraz nam się to nie udało. Do tego zanotowaliśmy aż 20 start - analizował porażkę trener Stali Mikołaj Czaja.

Najlepszymi strzelcami Śląska byli Paweł Kikowski i Marcin Flieger, którzy rzucili po 17 punktów. W ekipie gości najskuteczniejszy był Łukasz Olejnik, zdobywca 18 "oczek".

Mecz ze Stalą, był dla Śląska pierwszym w tym sezonie w hali Orbita. Towarzyszyła mu wyjątkowa atmosfera na trybunach, którą zgotowało dwa tysiące widzów. Jak zwykle kolorowo i głośno było w sektorze zajmowanym przez kibiców Śląska. Spotkanie oglądało także kilkuset fanów drużyny z Ostrowa Wielkopolskiego.

- Przed meczem miałem mały stresik, ale z każdym kolejnym kozłem i punktem było coraz lepiej. Gra w tej hali to bardzo przyjemne uczucie - przyznał obrońca Śląska Norbert Kulon, dla którego był to debiut w hali Orbita.

Śląsk Wrocław - Stal Ostrów Wielkopolski 88:72 (23:14, 18:19, 25:20, 22:19)

Śląsk: Kikowski 17, Flieger 17, Sulima 14, Ochońko 10, Hyży 9, Diduszko 9, Kulon 5, Mroczek-Truskowski 4, Prostak 3, Bochenkiewicz 0

Stal: Olejnik 18, Dymała 13, Szumełda-Krzycki 10, Szawarski 10, Chmielarz 6, Zębski 6, Żurawski 4, Strzelecki 3, Kaczmarczyk 0