Adam Wójcik: Skarpetki z NBA mam do tej pory. Po prostu są wygodne

Do czasów Marcina Gortata zawsze przy okazji rozpoczęcia sezonu NBA padało pytanie "Czy Adam Wójcik ma jeszcze tamte skarpetki?". Chodziło o te z logo NBA, w których latem 1993 roku przez pięć dni biegałem po hali Los Angeles Clippers, a potem kilka razy na polskich parkietach. Oczywiście, ale nie po to, by się pochwalić albo postraszyć rywali. Wygodne były po prostu - wspomina legenda polskiej koszykówki Adam Wójcik.
- Dopiero po trzydziestce zaczynałem rozumieć, że chyba mi się nie uda. Może wątpliwości miałem zbyt szybko, bo przecież w tym roku w New York Knicks zadebiutował 35-letni Argentyńczyk, Pablo Prigioni - pisze na swoim blogu 149-krotny reprezentant Polski.

Wójcik mógł zostać pierwszym Polakiem w NBA. W 1993 roku dostał zaproszenie na przedsezonowy obóz przygotowawczy Los Angeles Clippers. Dla 23-letniego wychowanka Gwardii Wrocław było to ogromne wyróżnienie. W tamtych czasach na parkietach najsilniejszej ligi świata brylowali bowiem głównie gracze z USA. Za oceanem grało ledwie kilku zawodników z Europy, a wśród nich takie sławy jak m.in. Vlade Divac, Arvydas Sabonis, Drazen Petrovic, Toni Kukoc czy Detlef Schrempf.

- Było nas dwudziestu, w tym dziewiętnastu Amerykanów, choć ze czterech białych. Po przylocie nocami nie mogłem spać, ale nie ze względu na stres, lecz różnicę czasu. Budziłem się o szóstej i w hotelu czekałem cztery godziny na poranny trening. Na wieczornym byłem już śpiący i mało ruchliwy, a przestoje nie były wtedy dobrze widziane - wspomina swój pobyt za oceanem Wójcik i kontynuuje: - W momencie gdy się przyzwyczaiłem do zmiany czasu, na dobre obudziłem i tak naprawdę zorientowałem, gdzie jestem, mój american dream właśnie dobiegał końca i trzeba było wracać. Ci z NBA powiedzieli, że oddzwonią. Może nawet dzwonili, ale ja wtedy nie miałem jeszcze telefonu. Zdziwiłem się tylko, bo potem wybrali koszykarza, który niczym się nie wyróżniał, był ciężki i mało zwrotny. Za to posturę miał jak Arnold Schwarzenegger.

Wójcik przyznał, że do tej pory ma skarpetki, w których trenował podczas ligi letniej w USA. - Do czasów Marcina Gortata zawsze przy okazji rozpoczęcia sezonu NBA padało pytanie "Czy Adam Wójcik ma jeszcze tamte skarpetki?". Chodziło o te z logo NBA, w których latem 1993 roku przez pięć dni biegałem po hali Los Angeles Clippers, a potem kilka razy na polskich parkietach. Oczywiście, ale nie po to, by się pochwalić albo postraszyć rywali. Wygodne były po prostu - opowiada.

Choć Wójcik nie zagrał w NBA i tak jest jednym z najlepszych polskich koszykarzy w historii. W ciągu trwającej blisko ćwierć wieku kariery grał w 13 klubach, jednak najbardziej kojarzony jest ze Śląskiem Wrocław i Prokomem Trefl Sopot. Zdobył z nimi w sumie osiem tytułów mistrza kraju i dwa razy sięgnął po Puchar Polski. Popularny "Oława" z wynikiem 10087 punktów jest najlepszym strzelcem w historii Polskiej Ligi Koszykówki. W poprzednim sezonie zakończył karierę.