Sport.pl

Historia zatacza koło. Koszykarski Śląsk znów zmierzy się z dawną legendą

W niedzielę lider I ligi WKS Śląsk Wrocław zmierzy się na wyjeździe ze Zniczem Pruszków. Będzie to swojego rodzaju powrót do legendarnych pojedynków tych drużyn z lat 90., kiedy obie sięgały po mistrzowskie tytuły.
Śląsk i ówczesna Mazowszanka w lidze nie miały sobie wtedy równych. Od 1990 roku przez dziesięć kolejnych lat tylko te drużyny zdobywały mistrzostwo Polski. W finale spotkały się jednak tylko raz - w sezonie 1997/1998. Ta finałowa batalia przeszła do historii polskiej koszykówki jako jedna z najbardziej wyrównanych. Do wyłonienia zwycięzcy potrzebnych było aż siedem spotkań. W decydującym meczu, który odbył się w Pruszkowie, górą był Śląsk, który wygrał 63:51 i sięgnął wówczas po swoje 13. złoto.

Raimondsa Miglinieksa, Adama Wójcika, Macieja Zielińskiego, Josepha McNaulla do sukcesu poprowadził wówczas Andrej Urlep. W Pruszkowie grali wtedy m.in. Dominik Tomczyk, Piotr Szybilski, Dariusz Parzeński i Mariusz Bacik.

Chwilę później los bezlitośnie rozprawił się ze wspomnianymi klubami. W sezonie 2002/2003 klub z Pruszkowa ogłosił upadłość i rok później występował już w III lidze. Podobnie było ze Śląskiem, który wycofał się z rozgrywek na początku sezonu 2008/2009. Teraz we Wrocławiu marzą o nawiązaniu do dawnych sukcesów.

Koszykarze Śląska ostatni raz z Pruszkowem grali w 2003 roku, przy okazji meczów I rundy play-off PLK. W obecnym I-ligowym sezonie każdej z drużyn przyświecają zupełnie inne cele. Wrocławianie po ośmiu kolejkach są liderem i walczą o awans. Znicz, bo tak nazywa się kontynuator dawnej tradycji Mazowszanki i PEKAES-u, jest drużyną środka tabeli. W tych rozgrywkach dziewiątą lokatę zawdzięcza jedynie dobrej postawie na własnym parkiecie, na wyjeździe przegrał bowiem wszystkie pięć spotkań.

W Pruszkowie Śląsk będzie musiał poradzić sobie bez Przemysława Hajnsza. 30-letni środkowy podczas treningu zerwał ścięgno Achillesa i w czwartek przeszedł zabieg jego rekonstrukcji. Teraz czeka go żmudna rehabilitacja, ale w tym sezonie już nie zagra.

- Gra bez "Hasza" nie zmusi nas do drastycznej zmiany taktyki. My jako zawodnicy wysocy będziemy musieli po prostu bardziej uważać na przewinienia, będziemy musieli bardziej się pilnować, a także nieco bardziej oszczędzać na treningach - mówi silny skrzydłowy WKS-u Łukasz Diduszko.

Śląsk mimo że przyjdzie mu się zmierzyć na terenie rywala, będzie faworytem spotkania. Podopieczni Tomasza Jankowskiego na początku sezonu imponują wysoką formą. Poza wpadką w pierwszej kolejce i przegraną ze Spójnią Stargard Szczeciński, w kolejnych spotkaniach byli wyłącznie klasą samą dla siebie. W ostatniej kolejce w meczu na szczycie rozgromili MKS Dąbrowę Górniczą 94:62.

- Tych, którzy sądzą, że nasza optymalna forma przyszła zbyt szybko, chciałbym uspokoić. Gramy dobrze, ale będziemy grać jeszcze lepiej. Bardzo ciężko trenujemy, a nasza postawa podczas meczów to tylko wypadkowa wysiłku włożonego w pracę, a nie zamierzamy przestać pracować - uspokaja Diduszko.

Mecz Znicza ze Śląskiem odbędzie się w niedzielę o godz. 17 w Pruszkowie.

Znicz Pruszków - Śląsk Wrocław [ZAPOWIEDŹ WIDEO]



Więcej o:
Komentarze (5)
Historia zatacza koło. Koszykarski Śląsk znów zmierzy się z dawną legendą
Zaloguj się
  • 1.zenek

    Oceniono 3 razy 1

    Ta drużyna została przefarbowana z głębokich rezerw na potrzeby jedynej słusznej partii i powinna się nazywać Zielone Grześki PO.To jedne wielkie matactwo a polityka w sporcie to zbrodnia!Ja nie mam nic wspólnego z tym wąsatym mam takie swoje zdanie i z tą drużyną się nie identyfikuję panowie jad i fred.

  • 1.zenek

    Oceniono 14 razy -8

    Jaka historia?Przecież Śląsk zbankrutował i upadł a to tutaj to Zielone Grześki PO a nie Śląsk!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX