Sport.pl

Michał Gabiński: Pojedynki Śląska z Anwilem przeszły do legendy polskiej koszykówki. Oglądałem je jako mały chłopak

- Można powiedzieć, że na meczach Śląska z Anwilem się wychowałem. Do dzisiaj mam przed oczami niesamowity blok Macieja Zielińskiego na Alanie Gregovie - mówi Michał Gabiński były podkoszowy Anwilu, obecnie Śląska.
We Wrocławiu trwa wielkie odliczanie przed środowym meczem Śląska z Anwilem Włocławek w Pucharze Polski, który rozgrywany jest pod nazwą Intermarche Basket Cup. Jeszcze niedawno pojedynkami tych zespołów elektryzowała się cała koszykarska Polska. Obie ekipy w ostatnich dwóch dekadach aż pięć razy stawały naprzeciw siebie w wielkim finale. Za każdym razem zwycięsko z tych pojedynków wychodzili wrocławianie. Na trybunach i parkiecie zawsze było gorąco, m.in. dlatego mecze tych drużyn urosły do miana "świętej wojny".

- Doskonale pamiętam pojedynki Śląska z ówczesnym Nobilesem Włocławek - wspomina podkoszowy wrocławskiej drużyny, Michał Gabiński. - To były wielkie mecze, które przeszły do historii polskiej koszykówki. Jako młody chłopak oglądałem je w domu w telewizji. Zazwyczaj były transmitowane w niedzielę o godz. 14, w najlepszym czasie antenowym. To były złote czasy polskiego basketu - podkreśla.

Kiedy Śląsk po raz pierwszy grał w finale z drużyną z Włocławka miał siedem lat. - Do tej pory mam przed oczami niesamowity blok Macieja Zielińskiego na Alanie Gregovie, który w ostatniej chwili wygarnął piłkę wpadającą do kosza - opowiada Gabiński.

Jednak to nie popularnemu "Zielonemu" kibicował wówczas najbardziej. - Ze szczególną uwagą śledziłem poczynania swojego krajana ze Stalowej Woli Romana Prawicy, który grał w Anwilu, a na boisku rywalizował właśnie z Zielińskim.

Dla Gabińskiego środowa potyczka będzie miała charakter szczególny. W przeszłości bowiem przez kilka sezonów bronił barw Anwilu. Trafił do niego jako 17-latek i podpisał z klubem sześcioletnią umowę. To właśnie z tą drużyną zdobywał pierwsze medale w seniorskiej koszykówce. W 2005 i 2006 roku sięgnął po wicemistrzostwo Polski. Jego wkład w ten sukces był jednak znikomy. Gabiński dostawał mało minut na parkiecie i później był wypożyczany do Sportino Inowrocław i Stali Stalowa Wola. W 2010 roku trafił do Turowa Zgorzelec, a w trakcie obecnego sezonu dołączył do Śląska, z którym teraz walczy o powrót do ekstraklasy.

Gabiński : - Nie mam nikomu nic do udowodnienia, choć nie ukrywam, że będę się chciał przypomnieć niektórym osobom. Dla mnie pojedynek z Anwilem to nagroda za ciężką pracę, jaką jako zespół wykonaliśmy do tej pory w sezonie, ale także możliwość sprawdzenia się na tle drużyny z najwyższej klasy rozgrywkowej. Na pewno nie położymy się przed zawodnikami z Włocławka, choć zdajemy sobie sprawę, że to oni są zdecydowanym faworytem.

Zdaniem Gabińskiego największym zagrożeniem w ekipie gości będzie rozgrywający Krzysztof Szubarga. Oprócz niego czołowymi postaciami są w tym sezonie Amerykanie Tony Weeden [grał kiedyś w Śląsku - przyp. red.], Marcus Ginyard, Ruben Boykin oraz Bośniak z polskim paszportem - Seid Hajrić. Na tle Śląska szczególnie imponująco prezentują się gracze podkoszowi. Tam Anwil ma przewagę kilkudziesięciu centymetrów i zaporę w postaci mierzącego 217 cm wzrostu Adama Łapetę, który dołączył niedawno do zespołu.

- Anwil to zespół świetnie przygotowany pod względem lekkoatletycznym. Wielki potencjał motoryczny mają gracze zagraniczni. Szczególną uwagę musimy jednak zwrócić na Krzysztofa Szubargę, który jest liderem zespołu i napędza jego ataki. Zdajemy sobie także sprawę z siły graczy podkoszowych - analizuje koszykarz lidera I ligi.

Wszystko wskazuje na to, że w najbliższym meczu Gabiński będzie do dyspozycji trenera Tomasza Jankowskiego. 26-letniego silnego skrzydłowego zabrakło w ostatnich dwóch spotkaniach nawet ławce rezerwowych, gdyż miał problemy z astmą oskrzelową. W czwartek wrócił już jednak do zajęć - trenował indywidualnie i z juniorami Śląska - i jak zapewnia, jest gotowy do gry na sto procent.

Mecz Śląska z Anwilem w hali Orbita prawdopodobnie obejrzy komplet trzech tysięcy widzów. Do tej pory sprzedana została ponad połowa wejściówek. W sprzedaży nie ma już tych najtańszych i najdroższych. Dostępne są jeszcze bilety za 10, 18 i 25 zł. Można je kupować do wtorku do godz. 18 w siedzibie klubu przy ul. Mieszczańskiej, na dwie godziny przed rozpoczęciem meczu w kasach hali Orbita oraz na portalu kupbilet.pl

Mecz Śląsk - Anwil w środę o godz. 19.30.



Więcej o:
Komentarze (3)
Michał Gabiński: Pojedynki Śląska z Anwilem przeszły do legendy polskiej koszykówki. Oglądałem je jako mały chłopak
Zaloguj się
  • cylvia

    Oceniono 2 razy 0

    niewiarygodne ! co za czasy wychowanek Włocławka w barwach Śląska !

  • 1.zenek

    Oceniono 3 razy -1

    Przed laty to były mecze!Teraz ten Śląsk to nie Śląsk a Zielone Grześki PO Wrocław-partyjna drużyna zmontowana pod wybory z juniorskich rezerw która więcej dzieli niż łączy wrocławian.Podzielili działaczy,zawodników i kibiców!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX