Sport.pl

Mateusz Cetnarski po meczu Śląska z Anwilem Włocławek: Pierwszy raz w życiu byłem na koszu, jest super!

Koszykarski mecz Śląska z Anwilem z trybun oglądali piłkarze Śląska. Większość z nich fanatycznie dopingowała ?Kosynerów?, najbardziej emocjonalnie bramkarz Krzysztof Żukowski, który wygwizdywał praktycznie każdą akcje rywali.
- Pierwszy raz byłem na meczu koszykówki. Praktycznie każda akcja, każde zagranie i każdy faul jest nagradzany brawami. Chciałbym, żeby było tak na naszym meczu piłkarskim - dzielił się wrażeniami pilkarz Śląska Mateusz Cetnarski. - Zdarza nam się, że przed treningami próbujemy rzucać do kosza, bo ciężko to nazwać grą - dodał.

W przerwie meczu doszło do miłego gestu. Koszulkami wymienili się koszykarz Radosław Hyży i kapitan piłkarskich mistrzów Polski Sebastian Mila. Piłkarze Śląska, wszyscy ubrani w jednakowe klubowe dresy, dopingowali swoich kolegów koszykarzy. Najbardziej pojedynkiem emocjonował się bramkarz Krzysztof Żukowski - przy każdej okazji wygwizdywał graczy Anwilu. Emocjonalnie reagowali także Amir Spahić, który uchodzi za największy koszykarski talent wśród piłkarzy, oraz masażysta Jarosław Szandrocho.

- To jest naprawdę coś wspaniałego, że zawodnicy mistrza Polski pofatygowali się na nasze spotkanie. Poczułem się jak zawodnik Barcelony, bo na ich mecze także przychodzą piłkarze "Barcy" - podkreślał Radosław Hyży. - Na pewno będzie rewizyta - zapowiedział.

Na przełomie wieku koszykarskimi meczami Śląska z Anwilem żyli kibice w całej Polsce. Drużyny nadawały ton ligowej rywalizacji i aż pięciokrotnie stawały naprzeciw siebie w wielkim finale.

Na parkiecie i trybunach zawsze było gorąco - kibice życzyli koszykarzom śmierci, ci straszyli sędziów białoruską mafią, a policja musiała zabezpieczać mecze z bronią gładkolufową. To właśnie dlatego pojedynki obu ekip urosły do rangi "świętej wojny". W środę w hali Orbita w meczu Pucharu Polski do tak drastycznych zdarzeń nie dochodziło, ale emocje były tak wielkie jak przed laty.

Chętnych do obejrzenia meczu było tak wielu, że wszystkie bilety rozeszły się w przedsprzedaży. Od początku gry widać było, że koszykarscy kibice we Wrocławiu tęsknią za wielkimi pojedynkami. Trzy tysiące gardeł fantastycznie dopingowało, że dreszcze na ciele były gwarantowane.

Kiedy Śląsk prowadził z Anwilem przed czwartą kwartą 60:56, wydawało się, że we Wrocławiu może dojść do sensacji - zwycięstwa I-ligowca nad mocną drużyną z ekstraklasy. Ostatecznie cudu nie było. Rywale w końcówce okazali się o wiele skuteczniejsi i zwyciężyli dziewięcioma punktami. Zwycięstwo przypieczętował najlepszy strzelec drużyny Krzysztof Szubarga, który w powietrzu efektownie przełożył piłkę między nogami, a potem trafił do kosza. W Śląsku świetną partię rozegrał Paweł Kikowski - zdobywca 28 punktów.

- Anwil zachował więcej zimnej krwi w końcówce. Mieliśmy przestój w drugiej kwarcie, który zaważył. Z drużynami takimi jak włocławianie nie można sobie na takie przestoje pozwolić. Mieliśmy szansę wygrać, jednak jej nie wykorzystaliśmy - przyznał po meczu Kikowski.

Koszykarze Śląska nie wystraszyli się Anwilu, grali ambitnie, bez kompleksów i walczyli o każdą piłkę. W efekcie na początku drugiej kwarty groźnie wyglądającej kontuzji barku w zderzeniu z kapitanem gospodarzy Adrianem Mroczkiem-Truskowskim doznał Litwin Arvydas Eitutavicius, który prosto z parkietu trafił do szpitala.

O nawiązanie do historycznych batalii Śląska z Anwilem zadbali organizatorzy spotkania. Między pierwszą a drugą kwartą zaaranżowali konkurs rzutów wolnych z udziałem Macieja Zielińskiego i Igora Giszczuka - legendy Śląska i Anwilu. W pojedynku byłych gwiazd padł remis. Cały mecz Zieliński i Griszczuk - niegdyś wielcy rywale - oglądali, siedząc obok siebie. Oprócz nich na trybunach siedzieli inni legendarni gracze: Dariusz Zelig, Dominik Tomczyk czy Ryszard Prostak.

Rewizyty życzył sobie także trener Anwilu Milija Bogicević. - Życzę Śląskowi awansu do ekstraklasy, bo chciałbym rozgrywać więcej takich meczów - przyznał serbski szkoleniowiec.

Śląsk Wrocław - Anwil Włocławek 74:83 (28:21; 11:22; 21:13; 14:27)

Śląsk: Kikowski 28, Sulima 12, Hyży 10, Flieger 8, Gabiński 6, Diduszko 5, Mroczek-Truskowski 3, Ochońko 2, N. Kulon 0, Bochenkiewicz 0. Anwil: Szubarga 22, Boykin 14, Weeden 13, Łapeta 8, Hajrić 7, Jovanović 6, Ginyard 5, Sokołowski 2, Eitutavicius 0

Więcej o:
Skomentuj:
Mateusz Cetnarski po meczu Śląska z Anwilem Włocławek: Pierwszy raz w życiu byłem na koszu, jest super!
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX