Zagrali 40 meczów i są przemęczeni: Konieczny reset koszykarzy Turowa Zgorzelec

- Nie ma w nas energii, emocji i w związku z tym musimy się zresetować - przyznaje trener Turowa Zgorzelec Miodrag Rajković
Koszykarze Turowa w tym sezonie rozegrali już około 40 spotkań. Złożyły się na to występy w Tauron Basket Lidze, Pucharze Polski oraz lidze VTB. W tych pierwszych rozgrywkach zgorzelczanie, mimo że nie dysponują tak dużym budżetem jak Asseco Prokom Gdynia, Stelmet Zielona Góra i Trefl Sopot, zajmują drugie miejsce. W krajowym pucharze doszli do półfinału, a w rozgrywkach VTB szanse na awans do kolejnej rundy mają już tylko czysto matematyczne.

W sobotę zgorzelczanie przegrali walkę o finał Pucharu Polski z Treflem Sopot 76:90.

- Nie ma w nas energii, emocji i w związku z tym musimy się zresetować, odświeżyć. Potrzebujemy kilku dni przerwy - powiedział po meczu trener Turowa Miodrag Rajković. - Do gry z tak dużą intensywnością trzeba mieć bardzo wielu graczy w rotacji - przyznał.

Do tej pory Serb miał do dyspozycji praktycznie tylko siedmiu-ośmiu zawodników, którzy mogli coś wnieść do gry zespołu. Poza tym przez ponad miesiąc zespół musiał radzić sobie bez nominalnego rozgrywającego, bo jedyny zawodnik, który może występować na tej pozycji - Vukasin Aleksić, od początku stycznia zmaga się z kontuzją pleców. Pod jego nieobecność ciężar rozgrywania spoczywał na Davidzie Jacksonie i Michale Chylińskim. Grając tak wąskim składem praktycznie co trzy dni, koszykarzom Turowa akumulatory w końcu musiały się rozładować.

W tej chwili kluczową kwestią w kontekście gry Turowa jest to, jak szybko trenerowi Rajkoviciowi uda się wkomponować w zespół Russella Robinsona. Amerykański rozgrywający zawodnikiem zgorzeleckiej drużyny jest zaledwie od kilkunastu dni. W swoim debiucie na tle dużo słabszego Jeziora Tarnobrzeg wypadł bardzo dobrze. W 18 minut rzucił 14 punktów, miał sześć zbiórek i pięć asyst. Na tle bardziej wymagającego rywala Robinson wypadł dużo słabiej i choć spędził na parkiecie 20 minut, to zdobył tylko trzy punkty i miał dwie asysty.

- Z Russellem w składzie mieliśmy jeden trening i dwa mecze. W dodatku nie był to normalny trening, ponieważ był on poświęcony przygotowaniom do meczu. Wszystko zależy od niego. On potrzebuje kilku treningów, aby zrozumieć naszą grę, defensywę i atak. To dobry chłopak, na pewno nas dogoni - uspokaja Rajković.

Jedynym pozytywem, jeśli chodzi o występ Turowa w Pucharze Polski, jest gra Damiana Kuliga. Selekcjoner reprezentacji Polski Dirk Bauermann, który oglądał z trybun spotkanie, był pod dużym wrażeniem gry 26-letniego środkowego. Kulig w starciu z Treflem rzucił 20 punktów i był najjaśniejszym punktem swojego zespołu.

- On ma niesamowite możliwości w ataku. Jest bardzo wszechstronny. Nie tylko gra dobrze blisko kosza, ale dysponuje też świetnym rzutem z dystansu. Jego gra cały czas się rozwija. W reprezentacji Polski będzie miał dużą konkurencję, ale to, czy znajdzie się w kadrze, w dużej mierze zależeć będzie od niego - komplementował zawodnika niemiecki szkoleniowiec.

Najbliższe spotkanie Turów rozegra już w czwartek, kiedy to zmierzy się na wyjeździe z Kotwicą Kołobrzeg. Początek meczu o godz. 19.