Sport.pl

Koszykarki CCC Polkowice: Gotowe na decydujące starcia w Eurolidze i PLKK

Koszykarki CCC Polkowice wyszły z grupy w elitarnej Eurolidze i w kolejnej fazie rywalizacji grają dziś z Nadieżdą Orenburg. - Jak się teraz nie uda to o najlepszą ósemkę powalczymy za rok - zapowiada prezes klubu Krzysztof Korsak.
W małych Polkowicach zbudowano czołowy koszykarski klub Europy. Klub, który w Polsce jest jedyną siłą mogącą się przeciwstawić niezwykle silnej Wiśle Kraków. Na zakończenie pierwszej części sezonu ligowego CCC wygrało tera z Wisłą w Krakowie i do play-off przystępuje z pozycji lidera. Ekipa trenera Jacka Winnickiego konsekwentnie zaskakuje bardzo dobrymi wynikami.

- Miałem naprawdę nosa i trochę szczęścia przy tworzeniu składu na ten sezon - zauważa prezes Krzysztof Korsak. - Zespół jest zbalansowany jak chyba nigdy wcześniej. Dziewczyny walczą, mają ogromną chęć wygrywania.

Efekty są znakomite, bo CCC ponownie wyszło z grupy w rozgrywkach Euroligi. W tym roku zadanie było jednak o wiele trudniejsze, niż w minionym sezonie. Grupa do jakiej polkowiczanki zostały dolosowane określana była mianem "grupy śmierci". O awans grały bowiem najmocniejsza europejska drużyna UMMC Jekaterynburg, niezwykle silny Galatasaray Stambuł czy brylująca w Europie w ostatnich latach Perfumerias Salamanka.

W tym gronie polkowiczanki spisały się znakomicie zajmując ostatecznie trzecie miejsce. Teraz na drodze do finału rozgrywek, który zostanie rozegrany w tym roku w Jekaterynburgu, stanęła inna rosyjska drużyna - Nadieżda Orenburg.

Korsak: - To niezwykle silny zespół ze świetnym trenerem i kilkoma fenomenalnymi zawodniczkami. Bardzo groźny zwłaszcza w swojej hali a niestety to one mają przewagę boiska. Po rozgrywkach grupowych rywalki są wyżej od nas rozstawione w tabeli tworzonej przez organizatora rozgrywek, w którym uwzględnia się wyłącznie wyniki meczów między drużynami, które wyszły z grup. Ciekawostką jest to, że my jesteśmy o dwie pozycje wyżej, niż Wisła Kraków.

Krakowianki pozostają najgroźniejszym rywalem CCC w walce o tytuł mistrzyń Polski. W zasadniczej części sezonu dolnoślązaczki okazały się najlepsze. Mistrzynie kraju zawiodły.

- Trener Jacek Winnicki dostał zadanie, by powalczyć o to najlepsze rozstawienie i to się udało, cel został wykonany- cieszy się Krzysztof Korsak. - Trochę strachu napędziła nam drużyna Artego, której należą się wielkie brawa za to, co prezentowała w lidze. Mimo wszystko uważam, że faworytem do gry w finale jest Wisła, która ma fenomenalny skład. Dla mnie mieszczą się w pierwszej piątce zespołów w Europie. Spodziewam się, że walka o mistrzostwo będzie w tym sezonie pasjonująca i znacznie bardziej zacięta, niż w ostatnich latach.

Pierwszy mecz w Eurolidze CCC rozegra dziś w Orenburgu. Rewanż w Polkowicach 22 lutego. Gra toczy się do dwóch zwycięstw i ewentualny trzeci mecz zostanie rozegrany w Rosji 27 lutego.

- Rywal jest piekielnie silny, ale niespodzianki się zdarzają, a my lubimy je robić - mówi Krzysztof Korsak. - Jeśli jednak w tym roku do wielkiego finału się nie dostaniemy, to na pewno powalczymy o taki awans za rok.

Po emocjach Euroligowych zespół z Polkowic rozpocznie batalię o półfinał play-off rodzimych rozgrywek. - Tutaj celem jest dotarcie do finału, a potem zobaczymy, ale otwarcie mówię od dawna, że celujemy w mistrzostwo Polski - zapowiada Krzysztof Korsak.

Mistrza kraju poznamy między 21 kwietnia a 1 maja.

Więcej o: