Dziura pod wrocławskim koszem. Wciąż nie wiadomo, kiedy do gry wróci środkowy Śląska Krzysztof Sulima

Przedłuża się powrót na boisko podstawowego centra koszykarskiego Śląska Krzysztofa Sulimy, który zmaga się z kontuzją kolana. We wrocławskim klubie liczą na to, że zawodnik zdąży wykurować się na kluczową część sezonu, czyli fazę play-off, która rusza na początku kwietnia.
Krzysztof Sulima cierpi na schorzenie zwane "kolanem skoczka". To zmiana przeciążeniowa, która oprócz koszykarzy najczęściej dotyka siatkarzy, piłkarzy ręcznych i nożnych. Bagatelizowanie tego urazu, może być dramatyczne w skutkach i może nawet doprowadzić do zerwania więzadła. Środkowy Śląska na ból w kolanie skarżył się już przed pucharowym meczem z Anwilem Włocławek [16 stycznia - przyp. red.]. Poza grą jest już od ponad miesiąca, a według wstępnych prognoz już powinien być do dyspozycji trenera Tomasza Jankowskiego.

- Proces gojenia wydłuża się, jest zdecydowanie wolniejszy, niż zakładaliśmy, ale to już specyfika danego zawodnika. "Suli" po prostu wymaga dłuższej rehabilitacji - jedni po podobnych urazach do pełnej sprawności wracają po kilku tygodniach, inni po kilku miesiącach. W przypadku Krzyśka musimy jeszcze popracować nad jego kondycją, a do tego odbudować mięsień w urazowej nodze, bo od kilku tygodni przecież się nie rusza i pojawił się spory zanik - tłumaczy fizjoterapeuta koszykarskiego Śląska Marcin Janusiak.

Sulima powoli wraca do zdrowia. Cały czas przechodzi rehabilitację, a oprócz tego ćwiczy na siłowni i ma zajęcia na basenie z olimpijką z Pekinu Agatą Korc.

- Z każdym tygodniem widzimy znaczny postęp, ale nie chcemy, aby na pełnych obrotach zaczął trenować zbyt szybko, bo mimo tego, że mamy przed sobą prestiżowe spotkanie z AZS-em Kutno, to dla nas zdrowie zawodnika jest najważniejsze - przyznaje Janusiak.

Środkowy lidera I ligi zajęcia na siłowni i basenie będzie miał do końca obecnego tygodnia, natomiast w następnym ma już rozpocząć treningi z zespołem. - Za dwa tygodnie powinien być już do dyspozycji trenerów. Na pewno nie będzie go jeszcze w składzie na mecz z Kutnem, ani z AZS-em Politechnika Poznań [6 marca - przyp. red.], ale na starcie z SIDEn-em [10 marca - przyp. red.] powinien się już pojawić w grze - twierdzi klubowy fizjoterapeuta.

W klubie liczą, że przed kluczową częścią sezonu, czyli rozpoczynającą się na początku kwietnia fazą play-off, Sulima będzie już w pełni sił i będzie mógł grać na pełnych obciążeniach. Na jego powrót we Wrocławiu wszyscy czekają z niecierpliwością. 23-letni środkowy jest bowiem podstawowym graczem drużyny, która w tym sezonie bije się o awans do ekstraklasy. Zanim odniósł kontuzję był w wysokiej formie. W tym roku zdobywał średnio 14,8 pkt i miał 7,5 zbiórki.

Nad podkoszowymi Śląska w tym sezonie zawisło fatum. W połowie listopada ścięgno Achillesa zerwał Przemysław Hajnsz. Uraz wykluczył go z gry do końca sezonu, ale także postawił pod znakiem zapytania jego dalszą karierę. "Haszu" może mówić o wielkim pechu, bowiem miesiąc wcześniej przeszedł operację lewej dłoni, po której musiał pauzować przez blisko miesiąc. W jego miejsce klub wypożyczył z Turowa Zgorzelec Michała Gabińskiego. Ten w styczniu był dwa tygodnie poza grą, gdyż miał zaostrzenie astmy. Z kolei w ostatnim ligowym meczu z UMKS-em Kielce z powodu urazu skokowego cały mecz na ławce przesiedział Łukasz Diduszko.

Przypomnijmy, że na pięć kolejek przed końcem sezonu zasadniczego Śląsk jest już pewny pierwszego miejsca przed play-off.

Więcej o: