Śląsk bez liderów bezzębny. Zmiennicy zawiedli. "Jest mi bardzo wstyd"

- Pierwszy raz w karierze uczestniczyłem w takim spotkaniu, pierwszy raz w karierze całkowicie przeszedłem obok meczu, z niewiadomej przyczyny. Jest mi bardzo wstyd - przyznał po ostatniej ligowej porażce rozgrywający Śląska Wrocław Tomasz Ochońko.
Koszykarze Śląska po 25 ligowych wygranych z rzędu w końcu znaleźli pogromcę. W środę lider I ligi skompromitował i przegrał na wyjeździe z przedostatnim w stawce AZS-em Politechnika Poznań 51:72.

Mecz z "Akademikami" z Poznania pokazał, że Śląsk bez swoich liderów nie jest tak groźnym zespołem, zmiennicy bowiem zawiedli na całej linii. Do Poznania lider pojechał bez trzech podstawowych zawodników - Radosława Hyżego, Pawła Kikowskiego i Marcina Fliegera. Trener Tomasz Jankowski po wygranej z AZS-em Kutno, postanowił dać im kilka dni wolnego, tak, by naładowali akumulatory przed kluczową fazą sezonu, czyli play-off. Wrocławianie na trzy kolejki przed końcem sezonu zasadniczego są już pewni pierwszego miejsca.

- W Poznaniu mają grać ci, których bardzo będziemy w play-offach potrzebować, a którzy z różnych względów stracili dobrą dyspozycję czy też przestali wierzyć w swoje możliwości. To na nich będzie spoczywał ciężar gry. Nie wyobrażam sobie, że moglibyśmy wyjechać z Poznania z jednym punktem - mówił przed spotkaniem trener Śląska Tomasz Jankowski.

Dla Adriana Mroczka-Truskowskiego, Michała Gabińskiego i Tomasza Ochońki pojedynek z AZS-em miał być meczem prawdy. Można było się spodziewać, że zawodnicy z doświadczeniem w ekstraklasie będą motorem napędowym w konfrontacji z jedną z najsłabszych drużyn w I lidze. Tak się nie stało, a cała wspomniana trójka zdobyła łącznie tylko 19 punktów, a do tego zaliczyła aż 17 strat!

Całej wrocławskiej ofensywie zabrakło w Poznaniu amunicji. Śląsk trafił tylko 17 rzutów z gry i jednocześnie ustanowili swój antyrekord sezonu, zapisując po swojej stronie ledwie 51 oczek.

- Nie jestem w stanie wytłumaczyć tak słabej dyspozycji. Na pewno dwudniowa przerwa w treningach nie wpłynęła na naszą przegraną, bo przy tylu miesiącach treningów, dwa dni wolnego nie są w stanie wytrącić z meczowego rytmu - mówił po spotkaniu rozgrywający Śląska Tomasz Ochońko.

- Pierwszy raz w karierze uczestniczyłem w takim spotkaniu, pierwszy raz w karierze całkowicie przeszedłem obok meczu, z niewiadomej przyczyny. Z naszej strony mecz pozbawiony był jakichkolwiek pozytywów, nie ma określenia, które mogłoby oddać to, co zrobiliśmy. Choć wiem, że gorzej już na pewno nigdy nie zagramy, jest mi bardzo wstyd. Z SIDEn-em chciałbym grać już dziś, żeby jak najszybciej spróbować się zrewanżować - bił się w piersi Ochońko, który w ciągu pół godziny rzucił pięć punktów i miał aż osiem strat.

Trener Jankowski do Poznania zabrał czterech 17-latków z III-ligowych rezerw, ale tylko Marc-Oscar Sanny i Marcin Skorek pojawili się na parkiecie. Obaj w sumie zagrali pięć minut i rzucili po dwa punkty. Ten drugi zaliczył także efektowny blok.

Przegrana z AZS-em zakończyła historyczną serię koszykarzy z Wrocławia, którzy wygrali 25 kolejnych ligowych starć, bijąc dotychczasowy rekord 21 zwycięstw Zastalu Zielona Góra z 2008 roku.

Okazję do zrehabilitowania się Śląsk będzie miał już w niedzielę, kiedy to we wrocławskiej hali Kosynierka podejmie SIDEn Toruń. Początek meczu o godz. 19.