CCC Polkowice i Turów Zgorzelec idą na mistrza. 26 lat temu Dolny Śląsk też wywalczył koszykarski dublet

Dwa nasze zespoły CCC Polkowice i Turów Zgorzelec mają duże szanse na zdobycie w tym sezonie mistrzostwa Polski. Ostatni raz taka sytuacja zdarzyła się w 1987 r., kiedy po złote medale sięgały koszykarki Ślęzy Wrocław i koszykarze Śląska
Koszykarki CCC Polkowice już trzeci raz grają w finale, ale jeszcze nigdy do rywalizacji o najwyższe trofeum nie przystępowały tak silne jak w obecnych rozgrywkach. Przez sezon zasadniczy podopieczne Jacka Winnickiego przeszły jak burza, doznając w nim tylko jednej porażki, a wygrywając aż 17 razy.

W międzyczasie polkowiczanki sięgnęły po drugi w historii klubu Puchar Polski i awansowały do finałowego turnieju Euroligi. Drogę do finału play-off także przeszły bez strat.

W nim CCC trafiło na swoją zmorę z dwóch poprzednich sezonów, czyli Wisłę Can-Pack Kraków. Na razie Artur Golański i Jorge Aragones, młodzi trenerzy krakowskiego zespołu, niczym nie zaskoczyli drużyny z Dolnego Śląska. Wisła jest pod ścianą, bo CCC jest w połowie drogi do odebrania jej mistrzostwa. W serii toczonej do czterech zwycięstw po dwóch spotkaniach rozegranych na własnym parkiecie prowadzi 2:0. Wprawdzie następne dwa spotkania zostaną rozegrane w Krakowie, ale wystarczy, by drużyna Jacka Winnickiego wygrała tylko jedno z nich i złote medale będzie miała na wyciągnięcie ręki. Potem rywalizacja przeniesie się do Polkowic. W pierwszej części sezonu CCC już raz w Krakowie wygrało.

Swoje aspiracje do mistrzostwa Polski coraz odważniej zgłaszają także koszykarze Turowa. Zgorzelczanie już cztery razy grali w finale, ale za każdym razem odbijali się w nim od Trefla Sopot i późniejszego kontynuatora jego tradycji, czyli Asseco Prokom Gdynia.

Turów przez cały sezon jest w bardzo wysokiej i - co najważniejsze - równej formie. Zgorzelczanie nie mieli sobie równych w sezonie zasadniczym Tauron Basket Ligi oraz II etapie rozgrywek, w którym rywalizuje sześć najlepszych zespołów. Na jedną kolejkę przed końcem tzw. szóstek są już pewni pierwszego miejsca po fazie play-off, dzięki czemu w decydującej części sezonu będą mieli atut własnego parkietu. To może się okazać kluczem do końcowego triumfu, podobnie jak doświadczenie zebrane w tym sezonie w lidze VTB, gdzie Turów miał okazję sprawdzić się na tle koszykarskich potęg ze wschodniej części Europy.

- Myślę, że na tę chwilę nie da się grać lepiej - przyznał niedawno trener Turowa Miodrag Rajković. - Skutecznie realizujemy naszą taktykę, jesteśmy świetnie przygotowani na każdego rywala i od razu przekłada się to na wyniki drużyny - dodaje.

Słowa Rajkovicia dla wielu mogą być zaskoczeniem, bowiem Serb do tej pory częściej komplementował swoich rywali, ale jednocześnie mogą świadczyć o dużej pewności siebie, czego w ostatnich latach w Zgorzelcu brakowało.

Najgroźniejszym rywalem Turowa w walce o złoto wydaje się Stelmet Zielona Góra. To najmocniejszy personalnie zespół w lidze, ale jest bardzo chimeryczny i cały czas gra w kratkę. Problemy finansowe Asseco sprawiły, że drużyna dziewięciokrotnych mistrzów kraju w tym sezonie raczej nie odegra żadnej znaczącej roli.

Warto także dodać, że duże szanse na wygranie I ligi i powrót do koszykarskiej elity ma Śląsk Wrocław. Drużyna 17-krotnych mistrzów Polski w łatwy sposób rozprawiła się w ćwierćfinale play-off ze Startem Lublin, wygrywając w serii 3:0, i w walce o finał zmierzy się teraz z SIDEn Toruń.

Więcej o: