Sport.pl

Radosław Hyży: Jak gram, to chcę, żeby ludzie na trybunach mieli ciarki

- Uważam, że na parkiecie, tak jak i w każdej pracy, trzeba pokazywać emocje. Jak gram, to chcę, żeby ludzie na trybunach mieli ciarki - mówi kapitan koszykarskiego Śląska Wrocław Radosław Hyży.
Polub nas na Fejsie i żyj sportem razem z nami >>

- Fajnie mieć taki wiek i jeszcze grać na parkietach, bo nie sądziłem, że do takiego wieku dotrwam - przyznał w telewizyjnym programie "Sportgame" 36-letni Hyży. - Zrobiłem sobie kiedyś takie założenie, że chciałbym grać co najmniej tak długo jak Maciej Zieliński (35 lat - przyp. red.), a jak uda się trochę więcej, to będzie fajnie. Adama Wójcika (42 lata - przyp. red.) nawet nie brałem pod uwagę, bo parkiet nie jest miejscem dla 40-latka - dodaje.

Choć młodsi koledzy w szatni lubią wypominać Hyżemu jego wiek, to kapitan wrocławskiej drużyny na parkietach wciąż imponuje młodzieńczą pasją i energią. To bez dwóch zdań najbardziej waleczny i ekspresywny gracz Śląska - zresztą z zadziorności i waleczności słynął przez całą swoją karierę. To właśnie dlatego popularnego "Radzia" można lubić albo nienawidzić.

- Ubolewam nad tym, że coraz rzadziej mnie ponosi - mówi Hyży. - Naprawdę lubiłem siebie sprzed kilku lat, tylko trenerzy mnie nie lubili. Uważam, że na parkiecie, tak jak i w każdej pracy, trzeba pokazywać emocje. Jak gram, to chcę, żeby ludzie na trybunach mieli ciarki. Dlatego czasami gdzieś się rzucę czy w jakiś specjalny sposób cieszę się po zdobyciu punktów. Teraz młodzi zawodnicy starają się nie wyrażać siebie i przez to moim zdaniem później lądują u psychologów. Ja mówię: Krzyknijcie czasami na siebie, zdenerwujcie się!

Hyży bardzo często lubi wdawać się w dyskusje z sędziami, chociaż jak sam przyznaje, coraz ciężej jest mu znaleźć z nimi wspólny język. - Sędziowie, którzy prowadzą nasze mecze, są dużo młodsi ode mnie i mają dopiero koło trzydziestki. Czasami żartuję sobie na parkiecie, że może mail do nich wyślę i wtedy bardziej zrozumieją moje pretensje albo na Facebooku ich złapię i zadam tam pytanie, dlaczego zagwizdali coś, czego nie powinni. Na parkiecie nie chcą mi odpowiadać. Mam 36 lat i pytam ich grzecznie, ale później, jak mnie ktoś ignoruje, to jestem niemiły - tłumaczy.

Hyży przyznaje, że ma dwa bardzo kontrastowe oblicza. Na boisku jest zadziorą i nigdy nie odpuszcza, a poza nim jest osobą bardzo spokojną. - Ludzie myślą, że taki, jaki jestem na parkiecie, to jestem też w domu. A ja jestem najspokojniejszym człowiekiem. Wszystkim pomogę, nawet kota przeprowadzę na drugą stronę ulicy - żartuje koszykarz.

Wrocław.Sport.pl ćwierka na Twitterze. Obserwuj nas >>

Więcej o:
"/> Tak wygląda tabela "polskiej" grupy el. Euro 2020! Sensacja na koniec
 
  •  
  • "> Ależ emocje na Narodowym! Polska pokonała Słowenię! Pięć goli! <div id= "/> Ależ emocje na Narodowym! Polska pokonała Słowenię! Pięć goli!