Koszykarze Śląska i Turowa deklasują rywali: Jedni idą na mistrza, drudzy po awans

To była świetna niedziela dolnośląskich koszykarzy. Śląsk w drugim półfinałowym meczu play-off rozgromił SIDEn Toruń 95:52 i tylko jedna wygrana dzieli go od awansu do finału. W świetnym stylu sezon zasadniczy TBL zakończył Turów Zgorzelec, który na wyjeździe rozgromił Stelmet Zielona Góra 102:73.
Półfinałowa rywalizacja Śląska z SIDEnem miała dwa oblicza. W pierwszym - sobotnim spotkaniu, goście postawili wrocławianom twarde warunki, okazali się niezwykle wymagającym przeciwnikiem i byli blisko sprawienia niespodzianki.

Sił starczyło im jednak tylko na jeden pojedynek. W drugim drużyna z Torunia nie wytrzymała morderczego tempa gospodarzy, którzy zagrali jedno ze swoich najlepszych spotkań w tym sezonie. Wrocławianie mieli rywali na widelcu już w pierwszej połowie.

Po tym, co koszykarze Śląska pokazali w niedzielę, losy rywalizacji w półfinale wydają się już przesądzone. Wrocławianie zagrali kapitalne zawody - bez wątpienia jedne z najlepszych w tym sezonie. Mecz skończył się praktycznie po 20 minutach. Wrocławianie zagrali wówczas koncertowo w ataku, do przerwy rzucili aż 63 punkty, a stracili jedynie 18!

Różnica na boisku była miażdżąca. Śląsk zdeklasował swoich rywali w każdym elemencie gry. W grze na tablicach zespół z Torunia praktycznie nie istniał. Wrocławianie bardzo dobrze grali w obronie, wymuszali sporo strat i fauli. Do tego grali bardzo zespołowo w ataku, na wysokiej, ponad 50-procentowej skuteczności z gry [aż sześciu graczy rzuciło więcej niż 11 punktów - przyp. red.]. Kibice w hali Kosynierka docenili klasę swojej drużyny i ostatnie trzy minuty oglądali na stojąco, gotując koszykarzom gorącą owację.

Po dwóch meczach we Wrocławiu teraz rywalizacja przenosi się do Torunia. Zaplanowane są tam dwa spotkania - na 27 i 28 kwietnia, ale już w sobotę może być po wszystkim. W drugiej półfinałowej parze doszło do niespodzianki. MOSiR Krosno wygrał dwa mecze w Kutnie z tamtejszym AZS-em Polfarmex Kutno i stoi przed historyczną szansą awansu do finału I ligi.

Natomiast w TBL w Zielonej Górze spotkały się zespoły aspirujące do mistrzostwa, ale mecz naszpikowanego gwiazdami Stelmetu z liderem ze Zgorzelca był nadspodziewanie jednostronny. Gospodarze przegrali aż 73:102. W Turowie, który już wcześniej zapewnił sobie pierwsze miejsce przed play-off i atut własnego parkietu, wyróżnili się Ivan Opacak, który rzucił 21 punktów, oraz Michał Chyliński i Russell Robinson - obaj zapisali na swoim koncie po 17 "oczek". Zgorzelczanie wysłali tym samym jasny sygnał w Polskę, że w tym roku są jednym z głównych kandydatów do mistrzowskiego tytułu.

Turów niemal przez cały sezon utrzymywał się na pierwszym miejscu lub deptał liderowi po piętach. Poza małym potknięciem na początku marca, kiedy przegrał trzy kolejne spotkania, przez resztę rozgrywek prezentował równą i co najważniejsze, wysoką formę. Siłą zgorzelczan w pierwszej części sezonu była zespołowość oraz twarda obrona - znak rozpoznawczy zespołów prowadzonych przez Miodraga Rajkovicia.

W ćwierćfinale Turów zagra z Polpharmą Starogard Gdański, Asseco Prokom Gdynia z Anwilem Włocławek, Trefl Sopot z AZS-em Koszalin, a Stelmet Zielona Góra z Energą Czarni Słupsk. Na tym etapie rywalizacja toczy się do trzech zwycięstw. Pierwsze spotkania już w najbliższy weekend.