Koszykarze Śląska walczą o awans do Tauron Basket Ligi

W niedzielę koszykarze Śląska Wrocław rozpoczynają walkę z MOSiR-em Krosno w finale I ligi. Śląsk jest faworytem rywalizacji o awans do Tauron Basket Ligi.
Koszykarze Śląska Wrocław są już o krok od zrealizowania planu, który nakreślono w klubie dwa lata temu. Wówczas, jeszcze w II lidze, rozpoczęła się budowa drużyny, która w sezonie 2012/2013 miała walczyć o powrót do ekstraklasy. I cel ten jest bliski realizacji.

Po awansie do I ligi we Wrocławiu zbudowano niezwykle silną drużynę, z byłymi reprezentantami Radosławem Hyżym i Pawłem Kikowskim na czele.

Wrocławski dream team wysokie aspiracje potwierdził już w sezonie zasadniczym, przez który przeszedł jak burza, ustanawiając po drodze ligowy rekord 25 wygranych z rzędu. Zakończył go na pierwszym miejscu z ledwie trzema porażkami na koncie. W ćwierćfinale Śląsk łatwo uporał się ze Startem Lublin i wygrał w serii 3:0. Prawdziwe schody zaczęły się jednak w półfinale. Wrocławianie na rozstrzygnięcie rywalizacji z SIDEn-em Toruń potrzebowali aż pięciu meczów. Podopieczni trenera Tomasza Jankowskiego mieli nóż na gardle, a awans do finału zapewnili sobie dopiero na cztery dni przed jego startem, w decydującym piątym pojedynku.

- Przepraszamy, że tyle to trwało - mówił po środowym meczu do kibiców Radosław Hyży. 36-letni podkoszowy nie krył, że brak awansu do finału byłby dla Śląska katastrofą. - Gdybyśmy nie awansowali, to byłby koniec tego klubu - przyznał.

Ostatnią przeszkodą Śląska na drodze do ekstraklasy będzie MOSiR Krosno, który pierwszy raz w historii zagra w finale I ligi.

Drużyna z Krosna sezon zasadniczy zakończyła na siódmej pozycji, ale to ekipa wyjątkowo nieobliczalna, o czym na własnej skórze w play-off przekonali się pretendenci do awansu, czyli MKS Dąbrowa Górnicza i AZS Polfarmex Kutno. Podopieczni trenera Dusana Radovicia w ćwierćfinale pokonali 3:2 MKS Dąbrowę Górniczą, a półfinale 3:1 AZS Polfarmex Kutno, mimo że to rywale mieli przewagę własnego parkietu.

Śląsk w pierwszej części sezonu dwukrotnie pokonał MOSiR. Na wyjeździe wygrał 68:62, a na własnym parkiecie 75:74. Jednak nie tylko dlatego wrocławianie będą faworytem. Trener Tomasz Jankowski ma dłuższą i bardzo wyrównaną ławkę rezerwowych. Zespół z Krosna boryka się natomiast z problemami kadrowymi. W ostatnim meczu z AZS-em trener Radović miał do dyspozycji tylko siedmiu graczy. Z powodu kontuzji nie mogli zagrać dwaj rozgrywający - Rafał Glapiński, który jeszcze w poprzednim sezonie grał w Śląsku, i Kamil Łączyński. Ich występ w pierwszych meczach we Wrocławiu także stoi pod znakiem zapytania.

- Drużyny, które grają z nami, mobilizują się podwójnie, a nawet potrójnie, nawet jeśli w składzie mają pięciu czy sześciu zdrowych zawodników. Każdy chce pokazać, że jest w stanie pokonać faworyzowany Śląsk Wrocław. Czy będą tam grali zmiennicy, czy podstawowi zawodnicy, to łatwo skóry nie sprzedadzą. Musimy być na to przygotowani - podkreśla kapitan Śląska Adrian Mroczek-Truskowski, który wrócił do gry po kilku tygodniach przerwy, spowodowanej kontuzją stopy.

Pierwszy finałowy mecz z MOSiR-em Krosno odbędzie się już w najbliższą niedzielę w hali Orbita o godz. 20. Drugie spotkanie w poniedziałek o godz. 19.

Bilety na to spotkanie można kupować na portalu kupbilet.pl. W dniu meczu wejściówki będzie można kupić w kasach hali Orbita. W niedzielę będą otwarte od godz. 14, w poniedziałek od godz. 16. Bilety kosztują od 15 do 60 zł.

Kto wygra w finale I ligi?