Powrót króla! Koszykarze Śląska Wrocław wracają do ekstraklasy!

Śląsk Wrocław wygrał trzecie spotkanie z MOSiR-em Krosno 59:50 i zwyciężył w finale I ligi. Najbardziej utytułowana drużyna w kraju w przyszłym sezonie znów zagra w ekstraklasie!
Śląsk ma w końcu to, no co tak niecierpliwie czekał przez dwa ostatnie lata. Mecze w Krośnie okazały się zwieńczeniem planu odbudowy wrocławskiego klubu, który w 2008 roku zniknął z koszykarskiej mapy Polski. Marsz do ekstraklasy wrocławianie rozpoczęli w poprzednim sezonie w półamatorskiej II lidze, którą wygrali. Bezkonkurencyjni byli także w obecnym I-ligowych rozgrywkach. W sezonie zasadniczym Śląsk był klasą dla siebie, ustanowił rekord 25 wygranych z rzędu i już miesiąc przed zakończeniem pierwszej części sezonu był pewny pierwszego miejsca. Do fazy play-off drużyna Tomasza Jankowskiego przystępowała jako murowany faworyt.

Kluczowa część sezonu nie była jednak łatwa i przyjemna. W półfinale wrocławianie zgotowali swoim kibicom małą nerwówkę, bowiem na pokonanie SIDEn Toruń potrzebowali aż pięciu spotkań. Finał także kosztował ich sporo nerwów. MOSiR postawił w nim bardzo trudne warunki. Już w pierwszym spotkaniu we Wrocławiu krośnianie byli blisko sprawienia niespodzianki i zwycięstwa. Sztuka ta udała im się w drugim starciu we wrocławskiej hali Orbita. MOSiR, grając w przetrzebionym, siedmioosobowym składzie, utarł nosa faworytowi i zyskał przewagę własnego parkietu. Śląsk do Krosna jechał rozbity psychicznie, ale i mocno podrażniony.

- Przez te osiem miesięcy systematycznie potwierdzaliśmy, że jesteśmy najlepszą ekipą w lidze, i teraz jest czas, żeby to przypieczętować - mówił przed wyjazdem na Podkarpacie rozgrywający Śląska Tomasz Ochońko. - Pokażemy, że mamy większe serce do gry. Postaramy się wygrać dwa mecze w Krośnie - zapowiadał bojowo kapitan zespołu Adrian Mroczek-Truskowski i słowa dotrzymał.

Śląsk pokazał, że ma charakter, i w pierwszym meczu w Krośnie wygraną wyszarpał, i to dosłownie, bowiem do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dogrywka. W niedzielnym - jak się okazało - decydującym starciu emocji także nie brakowało, choć wrocławianie prowadzili przez całe spotkanie. Podopieczni Tomasza Jankowskiego wybiegli na parkiet bardzo zmotywowani. W pierwszej połowie zdominowali grę pod koszem, wygrali zbiórkę 26:12, a na atakowanej tablicy rywale nie istnieli - 11:1. Bardzo dobre zawody w tej części rozgrywał Łukasz Diduszko, który rzucił 14 punktów i miał pięć zbiórek, i to głównie dzięki niemu Śląsk schodził na przerwę z ośmiopunktowym prowadzeniem (38:30). Trzecią kwartę rozpoczął jednak w sposób najgorszy z możliwych, bo przez sześć minut nie mógł zdobyć choćby punktu i jego przewaga topniała. Na pięć minut przed końcem wrocławianie prowadzili już tylko 51:50, ale w najważniejszym momencie ręka ani razu nie zadrżała im przy rzutach wolnych i wygraną 59:50 zapewnili sobie awans do Tauron Basket Ligi.

MOSiR Krosno - Śląsk Wrocław 50:59 (7:15, 23:23, 14:10, 6:11)

MOSiR: Łączyński 14, Pisarczyk 11, Misiewicz 10, Salamonik 7, Oczkowicz 4, Paul 4, Adamczewski 0, Szczypka 0

Śląsk: Diduszko 17, Kikowski 12, Hyży 6, Flieger 6, Sulima 6, N. Kulon 5, Mroczek-Truskowski 3, Gabiński 2, Ochońko 2