Wrocław plecami do koszykówki: Mimo awansu żadnej pomocy dla Śląska

Koszykarski Śląsk mimo awansu do ekstraklasy nie otrzyma żadnej pomocy z miasta. A jeszcze niedawno dyrektor departamentu prezydenta Rafała Dutkiewicza deklarował, że ratusz przekaże klubowi pieniądze
Polub nas na Facebooku i żyj sportem razem z nami >>

Śląsk zapewnił sobie awans do ekstraklasy, do której wrócił po pięciu latach przerwy. Od tego, czy miasto wesprze klub, uzależnione jest to, o jakie cele drużyna będzie walczyła w przyszłym sezonie.

Wrocławianie, choć będą beniaminkiem Tauron Basket Ligi, od razu chcieliby włączyć się do walki o medale. Marzą im się także występy w europejskiej lidze VTB. Do tego potrzebny jest budżet na poziomie 5-7 mln zł.

Jeszcze w marcu po spotkaniu z przedstawicielami Śląska dyrektor departamentu prezydenta miasta Wrocławia Marcin Garcarz przekonywał, że ratusz jest na 100 proc. gotowy do porozumienia z klubem w kwestii pomocy finansowej. Niewiele później zapewnienia Garcarza stały się nieaktualne.

W maju doszło do kolejnego spotkania przedstawicieli Śląska i miasta, które reprezentowali Paweł Czuma, rzecznik prezydenta, Piotr Mazur, dyrektor biura sportu, i Jacek Sutryk, dyrektor departamentu spraw społecznych. Wówczas przedstawiciele Śląska usłyszeli, że jednak nie dostaną z miasta żadnych pieniędzy. Nie ma też możliwości, aby udostępniać im za darmo halę Orbita.

Mazur potwierdza tę wersję. - Nie mamy pieniędzy, które moglibyśmy przeznaczyć na koszykarski Śląsk, bo budżet na ten rok mamy już zamknięty - twierdzi Mazur. - Do października, kiedy rusza ligowy sezon, jest jednak trochę czasu, więc może jeszcze coś się zmienić. Takie decyzje zapadają jednak poza biurem sportu, konkretnie podejmuje je prezydent - dodaje.

Dziś zbiera się komisja sportu, ale podczas jej obrad nie będzie poruszane ewentualne wsparcie dla koszykarskiego Śląska. - Nie ma takiego tematu, bo nikt takiego wniosku nie złożył - podkreśla Mazur.

W Śląsku powoli tracą nadzieję na to, że uda się uzyskać jakiekolwiek wsparcie ze strony miasta. - Miasto daje pieniądze na żużel, na drużynę piłki ręcznej grającą w I lidze, a nie chce pomóc najbardziej utytułowanemu klubowi w mieście - mówi Michał Lizak, prezes spółki Śląsk Basketball. - To absurdalna sytuacja. W przyszłym sezonie chcielibyśmy włączyć się do walki o najwyższe cele i zagrać w europejskiej lidze VTB. Bez dofinansowania miasta może być ciężko - twierdzi.

W 2012 r. siatkarki Impelu dostały od miasta milion złotych, a grający na zapleczu ekstraklasy piłkarze ręczni Śląska - 800 tys. zł. W tym roku ratusz przekaże żużlowemu Betardowi około 1,5 mln zł. Tylko koszykarski Śląsk nie dostanie nic.

A przecież przez dwa ostatnie lata władze Wrocławia przekazały na reaktywację Śląska, której podjął się lokalny biznesmen Przemysław Koelner, 3,4 mln zł. Śląsk Koelnera mimo pomocy finansowej miasta grał w TBL tylko przez sezon. W kolejnych rozgrywkach nie dostał już licencji na grę i wycofał się z ligi.

W Śląsku liczą, że może w przyszłorocznym budżecie miasto znajdzie jakieś pieniądze dla 17-krotnych mistrzów Polski. Ale i to nie jest pewne. - W przyszłym roku kwestia finansowania klubów jest otwarta. Śląsk ma konkretne oczekiwania wobec miasta i liczy na 2 mln zł. Trzeba jednak pamiętać, że w 2014 r. przeprowadzimy we Wrocławiu siatkarskie mistrzostwa świata, co znacznie obciąży nasz budżet. Dlatego myślę, że kwota, której oczekuje od nas Śląsk, jest wygórowana. Ale przecież 20 albo 30 proc. tej kwoty też przyda się klubowi - kończy Mazur.

Śląsk prowadzi teraz rozmowy z potencjalnymi sponsorami. - Negocjujemy, ale jeszcze żadnej umowy nie podpisaliśmy. Oddźwięk po naszym awansie do TBL jest bardzo pozytywny. Możliwości marketingowe naszego klubu wciąż są bardzo duże, bo Śląsk wciąż jest rozpoznawalną marką w kraju i Europie - przyznaje Lizak.

Czy miasto powinno wesprzeć finansowo koszykarski Śląsk?