Sport.pl

Miodrag Rajković: Szczerze wierzę, że ta wojna dla nas jeszcze się nie skończyła

Turów Zgorzelec przegrał trzeci finałowy mecz ze Stelmetem Zielona Góra i wydaje się, że tylko cud może przedłużyć ich szanse na mistrzostwo. Drużyna z Zielonej Góry już w niedzielę może zapewnić sobie złoto. - Każda gra to zupełnie inna historia i szczerze wierzę, że ta wojna dla nas jeszcze się nie zakończyła - mówi trener Turowa, Miodrag Rajković
Polub nas na Facebooku i żyj sportem razem z nami >>

Turów zagrał dużo lepiej niż w dwóch poprzednich meczach finału, choć nie przełożyło się to na wynik. Zgorzelczanie w trzecim spotkaniu walczyli o zwycięstwo niemal do ostatnich sekund, ale pod koniec stracili głowę i przegrali 78:82.

- Pokazaliśmy twardy, nieustępliwy charakter i twardą grę na parkiecie. Półfinały z Anwilem kosztowały nas wiele energii i być może dlatego w tę finałową batalię weszliśmy w złym rytmie. Każda gra to jednak zupełnie inna historia i szczerze wierzę, że ta wojna dla nas jeszcze się nie zakończyła - powiedział trener Turowa, Miodrag Rajković.

Podopieczni Miodraga Rajkovicia mają teraz nóż na gardle. Porażka w niedzielę przekreśli ich szansę na mistrzostwo. Wygrana pozwoli wrócić im na jeden mecz do Zgorzelca i przedłuży nadzieję na pierwszy tytuł dla klubu. Jednak po tym, jak wyglądała rywalizacja w trzech dotychczasowych spotkaniach wydaje się, że Stelmet nie wypuści takiej okazji z rzędu.

- Jesteśmy bardzo blisko czegoś, co niegdyś było naszym marzeniem, naszym snem - stwierdził szkoleniowiec drużyny z Zielonej Góry, Mihailo Uvalin.

Bohaterem trzeciego meczu był Łukasz Koszarek. Rozgrywający Stelmetu w trzeciej kwarcie poderwał drużynę do ataku, praktycznie w pojedynkę odrobił kilkupunktową stratę, a następnie wyprowadził ją na prowadzenie. W końcówce natomiast trafił niezwykle ważną trójkę, która przesądziła o losach spotkania. "Popularny" Koszar zapisał na swoim koncie 14 punktów, sześć asyst oraz po trzy zbiórki i przechwyty.

- Nie możemy mówić o pojedynczych bohaterach tego meczu, cały zespół dał bowiem z siebie bardzo wiele i pokonaliśmy groźnego rywala - mówił Uvalin.

W podobnym tonie wypowiedział się najlepszy strzelec spotkania Walter Hodge, który w piątek rzucił 20 punktów. - Czujemy się jak zespół, wszyscy trzymamy się razem, jesteśmy jednością i to pomogło nam zwyciężyć w trzeciej batalii - zaznaczył.

Czwarty finałowy mecz odbędzie się w niedzielę o godz. 17:30.

Więcej o: