Robert Skibniewski: Cieszę się, że znów jestem w Śląsku. To powrót do korzeni

- W momencie, w którym upadł Śląsk, musiałem szukać pracy gdzie indziej. Były Czechy i Prostejov, był Anwil Włocławek, była Polpharma Starogard Gdański. Mam nadzieję, że wrócę teraz mocniejszy mentalnie, sportowo, merytorycznie i znowu będziemy cieszyć się z sukcesów - mówi nowy rozgrywający Śląska Robert Skibniewski.
Polub nas na Facebooku i żyj sportem razem z nami >>

We Wrocławiu nie ma chyba kibica koszykówki, który nie znałby Roberta Skibniewskiego (30 lat, 183 cm). Popularny "Skiba" w Śląsku spędził osiem sezonów, a trafił do niego jako 16-latek. Z WKS-em zdobył mistrzostwo i wicemistrzostwo kraju. Po raz ostatni koszulkę 17-krotnych mistrzów Polski przywdziewał rok temu, w reaktywowanym przez Przemysława Koelnera Śląsku. Do poprzednich rozgrywek drużyna Koelnera nie została dopuszczona i uczestnik trzech mistrzostw Europy trafił do AZS-u Koszalin. Na Pomorzu długo miejsca nie zagrzał i jeszcze w trakcie sezonu rozstał się z "Akademikami". W 19 meczach w Tauron Basket Lidze rzucał średnio 7,5 punktu, miał 3,7 asysty i 2,5 zbiórki. Sezon dokończył w Interze Bratysława, z którym sięgnął po mistrzostwo Słowacji. U naszych południowych sąsiadów zdobywał średnio 5,6 punktu, miał 4 asysty i 1,3 zbiórki na mecz.

Jak przyznał trener Śląska Milivoje Lazić, Skibniewski w jego taktyce ma być jednym z kluczowych graczy. To on będzie przedłużeniem myśli szkoleniowej Serba na parkiecie i reżyserem gry wrocławskiej drużyny.

Rozmowa z Robertem Skibniewskim, rozgrywającym Śląska

Robert Skibniewski znów jest koszykarzem Śląska. To był twój taki osobisty cel, żeby wrócić do Wrocławia?

Robert Skibniewski: Tak i nie ukrywam tego. Rozmowy potoczyły się bardzo szybko, zwięźle i na temat. Mam nadzieję, że klub jest tak samo zadowolony z tej decyzji jak i ja.

Grałeś w Śląsku, który zdobywał mistrzostwo Polski. Potem ta drużyna - z różnych względów - przestała istnieć. Jaki to był czas dla Roberta Skibniewskiego? W ostatnich latach twoje nazwisko nierozerwalnie kojarzyło się przecież ze Śląskiem.

- Życie zweryfikowało pewne rzeczy. W momencie, w którym upadł Śląsk, musiałem szukać pracy gdzie indziej. Były Czechy i Prostejov, był Anwil Włocławek, była Polpharma Starogard Gdański. Mam nadzieję, że wrócę teraz mocniejszy mentalnie, sportowo, merytorycznie i znowu będziemy cieszyć się z sukcesów Śląska.

Mówiło się we Wrocławiu, że po tym jak grałeś w reaktywowanej na potrzeby ekstraklasy drużynie Przemysława Koelnera, na pewno nie trafisz do tego Śląska, który się odrodził. Było coś na rzeczy, czy to kompletne bzdury?

- Czy było, to nie wiem. Do mnie docierały różne rzeczy. Mi osobiście nikt nic nie powiedział, dlatego powróciłem w swoje strony. Wszelkie pytania proszę kierować do ludzi, którzy rozpowiadają takie historie.

W przyszłym sezonie Śląsk poprowadzi Serb Milivoje Lazić, znamy już także większość składu. Jak oceniasz potencjał tego zespołu?

- To będzie na pewno bardzo ciekawy i interesujący zespół, bijący się o najwyższe lokaty. Świadczy o tym m.in. osoba trenera Lazicia, zakontraktowanie Marcina Kosińskiego, Dominique'a Johnsona i Bojana Radeticia. Jesteśmy osobami, które chcą coś udowodnić kibicom zarówno we Wrocławiu, jak i w Polsce. Na pewno będziemy mieli pod górkę, ja we Wrocławiu, Marcin w Polsce oraz Bojan, który przez ostatnie dni na wszystkich portalach był porównywany do gruzu na budowie. Cieszę się, że z takimi graczami będę mógł współpracować. Mam nadzieję, że wszyscy będziemy się cieszyć na koniec sezonu.

Ostatni sezon był dla ciebie trochę zwariowany. Miałeś go zacząć we Wrocławiu, trafiłeś do AZS-u Koszalin, a rozgrywki dokończyłeś w Interze Bratysława.

- Za mną zwariowany i ciekawy sezon. Co nas nie zabije, to nas wzmocni. Życie różne płata figle i przekonałem się o tym na własnej skórze. Ważne, że udało się zakończyć poprzedni sezon z nawiązką (mistrzostwo Słowacji - przyp. red.). Co było, to było. Nie wracam do tego i nie myślę o tym. Dla mnie liczy się to, że jestem znów we Wrocławiu i znów gram dla Śląska, z fajnymi kolegami, fajnym trenerem. Można powiedzieć, że tak naprawdę wracam do korzeni.

Powtórzy pan taki sezon jak u Miodraga Rajkovicia?

- Taki mam plan. Chciałbym, żeby ten sezon był jeszcze lepszy. W poprzednim z różnych względów się nie udało. Mam nadzieję, że wszystko co najlepsze dopiero przede mną.